Wczoraj wspomniałem o rekordzie 14 milionów odsłon dziennie osiągniętym przez plotkarski blog PerezHilton.com. Warto wrócić do tego wydarzenia, ponieważ pokazuje ono jak bardzo zmienił się nasz świat. Internetowe serwisy pożerają nie tylko drukowaną prasę. Perez Hilton pożarł też swoją główną gwiazdę, Paris Hilton.
Jak pisze dziś Heather Hopkins z firmy Hitwise hasło "perez hilton" jest wyszukiwane 300 razy częściej niż "paris hilton". Co więcej, według badań Hitwise.com, mimo tej ogromnej popularności wśród użytkowników Google, Lavandeira więcej użytkowników ma i tak z Facebooka (8,7 proc., w porównaniu do 7,62 proc. z wyszukiwarki).
Większość czytelników wnet zapewne nie interesuje się jednak ani obleśnym blogerem z Los Angeles, ani rozpuszczoną Paris Hilton. Dlatego to samo zjawisko spróbujemy pokazać na polskich przykładach.
Polskim odpowiednikiem bloga PerezHilton.com jest Pudelek należący do O2.pl. Królową kiczu chyba nadal pozostaje Dorota Rabczewska, znana bardziej jako Doda. Pudelek pożarł Dodę.
Według Google, Pudelek jest w Polsce wyszukiwany prawie trzykrotnie częściej niż Doda. Słowo "fakt", oznaczające przecież nie tylko drukowany tabloid o największym w Polsce nakładzie, jest wyszukiwane 11 razy rzadziej niż "Pudelek". Drukowana prasa (i, co gorsza, fakty jako takie) nie są teraz w cenie.
Abstrahując od dość przerażającego obrazu zainteresowań internautów, warto przyjrzeć się rozkładowi geograficznemu wyszukiwań. W wypadku Perez i Paris Hilton (cóż za dobrana para), różnice są bardzo widoczne. Bloger jest popularny zwłaszcza w Kanadzie, Irlandii, Australii. Nikogo nie obrażając - Perez Hilton ma czytelników na prowincji anglojęzycznego świata.
Paris Hilton wzbudza znacznie mniejsze zainteresowanie, za to na bardziej globalną skalę. Największą popularność dziedziczka hotelowej fortuny ma na obszarze południowo-wschodniej Azji i Oceanii, jednak jest wyszukiwana praktycznie wszędzie tam, gdzie Google jest ważną wyszukiwarką.
Podobnie wydaje się być w naszym lokalnym przykładzie. Doda ma znacznie mniejszą od Pudelka, za to rozłożoną mniej więcej równomiernie w całym kraju popularność. Pudelek, ogólnie trzykrotnie bardziej poszukiwany od Dody, najbardziej popularny jest na "ścianie wschodniej". To ukochany serwis "Polski B".
Co ciekawe, należący do gazety Plotek wydaje się lepiej odpowiadać popularności naszej "królowej kiczu". W niczym to jednak nie pomaga, nawet Doda jest od Plotka trzy razy popularniejsza :)
Wygląda na to, że rzecz nie w tym, aby podążać za fanami gwiazd. Sekret sukcesu wydaje się leżeć w dotarciu do "prowincjuszy", których nie interesuje sama gwiazda a możliwość jej skrytykowania. Innymi słowy Pudelek nie zajmuje się atakowaniem gwiazd, on tylko sprawia, że plebs może się z gwiazdami zrównać. Pudelek to w pewnym sensie sposób na zatarcie świadomości wykluczenia i niskiej pozycji w drabinie społecznej. Być może to Pudelek chroni nas (a raczej rząd premiera Tuska) przed rewolucją?





Jakiś czas temu rozmawiajać ze znajomymi na jakiśtam temat zaczęli oni rozmawiać o
"gwiazdach" (ku mojemu przerażeniu, bo dla mnie jest to czarna magia).
Oczywiście zaraz za źródło informacji (a raczej plotki) został podany pudelek.pl.
Trochę się załamałem, bo uważałem pudelka zawsze za internetowy równoznacznik
drukowanego "Faktu", z ktorego fajnie się pośmiać, ale zeby od razu go czytać
(regularnie)..
Straszny jest właśnie ten upadek o którym Autor wspomina w ostatnim akapicie. Fajnie
że możemy sobie zobaczyć co tam słychać u "gwiazd" (gwiazdy dla mnie z nich żadne,
ale mniejsza o to). Ale dlaczego powoli zaczyna to dominować rozmowy, myślenie i
zainteresowania? skomentuj
(choć nie wiem, jakiej metodologii użyto podczas badań). Gdy zdamy sobie sprawę, że
najpopularniejszą gazetą jest Fakt, najpopularniejszym zespołem Ich Troje a
najpopularniejszym daniem kurczak z frytkami, nie ma w tym absolutnie nic dziwnego.
Czu autor oczekiwał, że w pierwszej trójce najpopularnieszych rzeczy w Polsce
znajdzie Nową Respublikę, albo koniak? To nie Pudelek stworzył swą publiczność, to
bezmózga masa dostała wreszcie swoje medium. skomentuj
"Pudelek, ogólnie trzykrotnie bardziej poszukiwany od Dody, najbardziej popularny
jest na "ścianie wschodniej". To ukochany serwis "Polski B"."
Skąd ta informacja? skomentuj
"Pudelek nie zajmuje się atakowaniem gwiazd, on tylko sprawia, że plebs może się z
gwiazdami zrównać. Pudelek to w pewnym sensie sposób na zatarcie świadomości
wykluczenia i niskiej pozycji w drabinie społecznej."
troche prawdziwe stwierdzenie , ale tylko troche .. przynajmniej moim zdaniem.
Chyba że, autorowi tego zdania wydaje sie że tzw "gwiazdy" są (stoją) na wysokim
szczeblu drabiny społecznej,
jeżeli tak .. to moje zdanie na temat owej drabiny społecznej ( hierarchii
społecznej) a zdanie autora , sa różne.
Popularnośc nie stanowi o miejscu na drabinie społecznej, gdyby taka miare przyjąc
to nie arystokracja kiedys była by na szczytach owej drabiny a kuglarze i bohaterowie
ludowych legend.
natomiast to ze tzw "zwyczajni" "przeciętni" o przeciętnych aspiracjach zyciowych
moga sobie poczytac o "wpadkach" osób popularnych (nagłośnionych), ba moga to sobie
pokomentowac i przyłozyc swoja miarke do tego wszystkiego, to wszystko tonizuje
napiecia społeczne, przynaj,mniej w pewnym stopniu, ale nie liczył bym na zbyt wiele,
i tak głównym kryterium dla zdecydowanej wiekszości populacji jest kryterium wiku i
opierunku .. jak tu bedzie żle to i pudelek nie pomoże. skomentuj
wypadku różnicy między czytelnikami Pudelka z Podlasia czy lubelskiego a bohaterami
blogoidów jest bardzo wyraźna przepaść ekonomiczna. Jak donosi Pudelek, Doda w 2007
roku zarabiała około 200 000 złotych miesięcznie. W tym samym czasie według GUS
"rozporządzalny dochód na osobę" w regionie wschodnim wynosił 742 złote i dwa grosze
na osobę.
Gdyby ludzie uświadamiali sobie skalę tego rozwarstwienia mogliby czuć się oburzeni.
Pudelek sprawia jednak, że nie tylko czują się równi Dodzie, ale nawet lepsi od niej.
I jakoś się to wszystko kręci. skomentuj
niż Ty, niejeden lepiej niż Ty zarabia, niejeden ma lepsze wykształcenie i niejeden
wie dużo więcej o świecie niż Ty... Jeżeli uważasz, że pożarłeś wszystkie rozumy
właśnie dlatego, że nie czytasz pudelka, to jesteś żałosny.
Goń się palancie! skomentuj
IGNORANT! Zalecam nie pisać o rzeczach , o którcyh się nie ma najmniejszego pojęcia.
Nie będę komentował szczegółów tego wpisu ale nag niektórych tez nie mogę przejść
obojętnie - stary porównujesz blog z serwisem, zestwaiasz dwa nieporównywalne rynki
zawrówno internetowe jak i shobiznesowe... później piszesz o ścianie wschodniej...
widziałeś ruch i statystyki? Ja widziałem 78 % to mieszkańcy największych
aglomeracji... zresztą wystarczy pomyśleć nie trzeba ich widzieć... ruch rozkłada się
porównywalnie do obszrów rozwoju kraju... dramat a ludzie Cię czytają... powinieneś
wypałacac odszkodowanie za stracony czas i oszukiwanie że wiesz coś na temat, na
który się wypowiadasz. skomentuj
miał(a) czego wstydzić. A przy okazji może się czegoś nauczysz - jeśli nie kultury
wypowiedzi, to chociaż o statystykach internetowych.
1. nie porównywałem (tym razem) żadnego bloga z żadnym serwisem. We wpisie na górze
można przeczytać o fenomenie serwisów plotkarskich w internecie. Mozna poczytac o
najpopularniejszym takim serwisie na świecie, oraz o najpopularniejszym w Polsce.
Oraz o odpowiadających im ikonach popkultury. Liczyła się ich tematyka i zasięg na
danym rynku, nie sposób pisania i ilość zatrudnionych wklepywaczy (kto wie ile osób
zatrudnia PerezHilton.com?).
2. statystyki są załączone na mapkach, każdy może je sobie sam wygenerować przy
pomocy usługi Google Insights for Search. Problem w tym, ze pewnie nie każdy umie je
przeczytać. Na przykład Ty nie umiesz, mimo, że migały Ci przed nosem.
3. ruch w wynikach gemiusa i podobnych mu narzędzi jest zawsze zagregowany do dużych
miejscowości - wynika to z dwóch czynników. Po pierwsze ludzie nie mieszkają
równomiernie rozłożeni po kraju co 10 metrów, tylko skupiają się właśnie w
aglomeracjach. Po drugie zaś sieć szkieletowa ma węzły w większych miejscowościach.
Rozmieszczenie węzłów telekomunikacyjnych daje zresztą śmieszne rezultaty, np. w
Google Trends potęgami wyszukiwania sa miejscowości Dzierżoniów i Trzebinia, a nie
istnieją Katowice i Wałbrzych.
4. nie opisywaliśmy wcale ruchu na Pudelku, a ilość wyszukiwań słowa "Pudelek" w
Google. To dlatego, że nie jesteśmy w stanie sprawdzić ilu internautów odwiedziło
wszystkie serwisy z Dodą. Za to mogliśmy porównać wyszukiwania "dody" i "pudelka" w
tym samym czasie i w tym samym narzędziu. Zapewne nadal tego nie rozumiesz, ale
zarówno na świecie jak i w Polsce serwisy plotkarskie są popularne nie tam, gdzie ich
bohaterowie, ale tam, gdzie dostęp do tych bohaterów jest trudniejszy. O tym był ten
wpis.
Na koniec mała sugestia: jeśli Ci się tu nie podoba, po prostu nie przychodź, w
Internecie jest dużo innych ciekawych miejsc. Na pewno znajdziesz też jakieś
dostosowane do Twoich preferencji. skomentuj
robią chyba tylko idioci zatem czemu mają służyć wnioski z zestawienia logicznego
zachowania internautów z "patologicznym" z punktu widzenia logiki ? Chyba że z góry
założonej tezie że tabloidy to prymityw dla najbardziej prymitywnych.... śmiej się i
czuj się lepszy a inni na rodzącym się segmencie będą zarabiali miliony (zarówno
wydawcy jak i gwiazdy) a Ty czuj się lepszy od nich wszystkich:) skomentuj
pudel to chyba ponad milion uu dziennie - średnia komentarzy (czyli tych, których
uważasz że wchodzą tam by dowalić gwieździe) pod wpisem to około około 500 - ztem
znikomy procent wszytkich użytkowników. A Ty na tej grupie zbudowałeś strategię
biznesową jak osiągnąć sukces na rynku plotek " : "Wygląda na to, że rzecz nie w
tym, aby podążać za fanami gwiazd. Sekret sukcesu wydaje się leżeć w dotarciu do
"prowincjuszy", których nie interesuje sama gwiazda a możliwość jej skrytykowania.
Innymi słowy Pudelek nie zajmuje się atakowaniem gwiazd, on tylko sprawia, że plebs
może się z gwiazdami zrównać. " Ostatnia myśl faktycznie intrygująca...
na marginesie nie uznaję szydzenia z mediów tabloidowych i ich czytelnieków - dla
mnie takie myślenie to tootalna kompromitacja - można się wywyższać nazywać to
szmatławcami, szambem lub głupotami - sęk w tym że rynek tych informacji generuje
milionowe przychodzu zarówno dla wydawców i samych gwiazd - a Ty czuj się lepszy
dalej:) skomentuj
Ad.1) Wyszukiwanie frazy "Pudelek" jest szybsze niż wpisywanie adresu, zwłaszcza
jeśli robisz literówki, ale mniejsza o to. Skoro wykazaliśmy, że więcej ludzi szuka
Pudelka niż Dody, to znaczy, że Twoja logika jest patologią, a wyszukiwanie pudelka
normą.
Staram się nie dyskutować z faktami, to ułatwia życie. Interesowało mnie która marka
jest bardziej rozpoznawalna - pop gwiazdka czy plotkarski serwis. Serwisy wygrały. I
na dodatek wcale im te gwiazdki nie są już potrzebne. Nie wiem co Ciebie tak w tym
oburza :)
Ad.2) Uważasz, że trzeba napisać, żeby poczuć się lepszym? IMO wystarczy popatrzeć
jak "nasi" plują na "innego". Nawet lepiej tak, bo nie ma ryzyka, ze ktoś Ci
odpyskuje. Słyszałeś np. kiedyś jak oglądając w TV debatę plityków ktoś reaguje "Ale
mu dowalił" i ma z tego wyraźną satysfakcję? Albo: kibicowałeś jakiemuś widowisku
sportowemu? Jak "Twoi" zawodnicy wygrali cieszyłeś się, czy jednak nie, bo sam nie
grałeś?
Poza tym nie budowałem żadnej strategii, ja tylko sobie obserwuję. Nie pracowałem
nigdy nad serwisem plotkarskim, nie kręci mnie to. Myślę też, że jeśli ktokolwiek
jest świadomy jakiejkolwiek strategii, to raczej załoga słabiutkiego Plotka, która
przeintelektualizowała temat. Teraz mają zasięg pokrywający się z targetem, tylko, że
target nie ten. Pudel AFAIK miał być zwykłym klonem TMZ.com, bez głębszych
przemyśleń.
Pecunia non olet, to prawda. Jednak od tego daleko do pochwalania wszelkich form
zarobku. Jeśli ktokolwiek szydzi i pogardza plebejuszami, to właśnie redaktorzy tych
plotkarskich serwisów (oraz populistyczni politycy "lud to kupi"). Produkowanie
takiego gówna w mediach jest takim samym świństwem wobec biednych ludzi jak dodawanie
odpadów do tanich wędlin. Nawet jeśli wędliny śmierdzą a Doda pachnie i wygląda
ładniej od zarżniętej maciory. skomentuj
logice (a raczej jej całkowitym braku). Zadziwiający są Ci ludzie, naprawdę. skomentuj