Facebook et al., czyli jak oddajemy wolność za wygodę.
 Oceń wpis
   

Nowe serwisy internetowe kradną nam Internet. Korzystając z Twittera, Facebooka czy Naszej-Klasy tracimy największą zaletę Sieci. Decentralizację. Czyli wolność.

W 2007 roku serwis Facebook zablokował wyszukiwania dla frazy "Ron Paul". Nie zaryzykuję twierdzenia, że właśnie dlatego libertariański kandydat na Prezydenta USA przegrał swoją opartą na Internecie kampanię. Na pewno jednak pomogło to w zwycięstwie Obamy.

Cztery lata temu Facebook nie był jeszcze tak potężny jak dziś. Dziś, w 2009 roku wielu użytkowników traktuje ten serwis jako swoją główną/jedyną usługę internetową. To dlatego spore poruszenie wśród komentatorów wywołał z pozoru niewinny błąd w obsłudze Twittera przez Facebook. W piątek 13 listopada 2009 Facebook przestał obsługiwać odnośniki zawarte w komentarzach z Twittera.

Sam twórca pojęcia Web 2.0, Tim O'Reilly z zaniepokojeniem zareagował artykułem "Wojna o Web".
Blokada linków wychodzących z Facebook, choć początkowo uzasadniana względami bezpieczeństwa, stanowi poważny problem dla wydawców internetowych. Jeśli opierasz swój biznes na użytkownikach z Facebook, jego właściciele mogą Cię po prostu wyłączyć z obiegu.

Niestety, to samo dzieje się np. w wypadku Twittera. Jednym z najlepszych (o ile istnieją dobre, ale o tym za chwilę) serwisów do skracania długich adresów URL był tr.im. W chwili, kiedy Twitter zdecydował, że domyślnym skracaczem ma być bit.ly, tr.im nie miał wyjścia innego niż zwinąć biznes.

Dużo większym, tak dużym, że aż niedostrzegalnym problemem są wyszukiwarki. Nie wszyscy są świadomi, że wielu użytkowników w ogóle nie korzysta już z adresów URL. Używają wyszukiwarek, najczęściej zaś Google. To od tajemniczych, kontrolowanych przez właściciela wyszukiwarki zasad zależy, którą witrynę zobaczą, a która nigdy nie zostanie im przedstawiona. Sytuację pogarszają opisywane akapit wyżej skracacze linków - ich pośrednictwo dodatkowo utrudnia odnalezienie prawdziwego wydawcy interesującej wiadomości.

Jak wiedzą czytelnicy Wnet, od dawna uważam, że przyszłością Sieci są urządzenia mobilne. Teraz wydaje się to być oczywiste dla większości obserwatorów, także dla tych niegdyś sceptycznych. Sposób, w jaki rozwija się ten "ekosystem" w połączeniu z centralizacyjnymi tendencjami w Internecie niesie kolejne zagrożenia.

Aplikacje do telefonów komórkowych są dystrybuowane na kilka sposobów. W okresie wielu systemów operacyjnych dopasowanych do konkretnych modeli urządzeń, dominującą drogą był wspólny proces akceptacji aplikacji przez operatora sieci komórkowej oraz producenta urządzenia. Decydujący głos miał zwykle operator subsydiujący zakup urządzenia przez klienta końcowego. Użytkownik i deweloper byli jedynie petentami bez możliwości legalnego wpływu na to co znajdzie się w ich telefonie. Tak dzieje się także dziś, jeśli chodzi o tańsze modele telefonów.

Symbian OS, jedyny szeroko rozpowszechniony otwarty system operacyjny dla telefonów komórkowych zrywał z ta zasadą pozwalając na rozproszoną dystrybucję. W skrócie wygląda to tak, ze aplikację można pobrać skądkolwiek w dowolny sposób. Od wersji S60 3rd Edition Symbian OS wymaga certyfikacji aplikacji, lecz użytkownik może sam "podpisać" aplikację, którą chce zainstalować na własne ryzyko.

To najzdrowszy dla konkurencji i użytkowników system dystrybucji. Każdy może wyprodukować aplikację, każdy moze ją pobrać z dowolnego miejsca, cena jest dowolnie ustalana przez producenta oprogramowania, a płatne certyfikaty gwarantują bezpieczeństwo aplikacji producentów, którzy się na to zgodzili. Podobny system dystrybucji ma także oparty na Linuksie system Maemo rozwijany przez firmę Nokia.

Najszybciej rozwijająca się platforma aplikacji mobilnych - iPhone OS oraz AppStore to zaprzeczenie otwartego modelu Symbiana. Sukces biznesowy jest tu połączony z całkowitą kontrolą producenta sprzętu nad rynkiem oprogramowania. Apple ma możliwość zablokowania dystrybucji oprogramowania, a nawet usunięcia już zainstalowanej aplikacji z urządzeń użytkowników.

Ten model przynosi producentowi sprzętu ogromne zyski, pozostawiając użytkownikom i deweloperom złudne poczucie kontroli. W rzeczywistości jednak, jedyny wybór jaki Apple pozostawia swoim partnerom to "bierze czy nie?" znany starszym Polakom z PRL-owskich sklepów.

Najdalej idącym w kierunku ograniczenia wolności użytkowników projektem jest opublikowany niedawno system Google Chromium OS. Choć oparty na poczciwym, otwartym Linuksie, system ten jest kompletnym zaprzeczeniem wolności wyboru. Do dyspozycji otrzymujemy całkowicie zależną od firmy Google przeglądarkę internetową, domyślne logowanie do domeny Google Account, oraz domyślne korzystanie z aplikacji dostarczanych przez firmę Google. Bardzo utrudnione, a praktycznie niemożliwe w tym systemie jest instalowanie własnych aplikacji czy nawet zapisywanie czegokolwiek lokalnie. Mamy tu tylko chmurę należącą do Google.

Ilu użytkowników będzie miało tyle samozaparcia, żeby przejść do usług innych dostawców, skoro Google oferuje wszystko? Czy będzie to w ogóle możliwe? Apple pokazał, że można zabronić użytkownikom korzystania z tak powszechnych rozwiązań jak Flash czy Java... Już teraz Chromium OS niczym Facebook ostrzega, że chcesz korzystać z aplikacji "obcych i potencjalnie groźnych". Mark Pilgrim z Google pisze, że nie ma nic przeciwko rozwiązaniu akceptującemu tylko aplikacje zaakceptowane przez jego firmę.

Czy model Apple iTunes/AppStore będzie dominującym sposobem dystrybucji programów i treści cyfrowych w przyszłości? Czy Sieć zamknie się w zamkniętych i chroniących przed wyjściem na zewnątrz systemach - silosach takich jak Facebook, Twitter czy Chromium OS?

Jeśli tak, to monopol Windows z ich ogromną ilością niezależnych aplikacji będziemy wkrótce traktować jak złote lata wolności informacji. A może by tak wcześniej zawalczyć o swoje prawa?

"They that can give up essential liberty to obtain a little safety deserve neither liberty nor safety."

- Benjamin Franklin

Komentarze (2)
Kto rządzi Web 2.0? Poznaj 25... Nowa Opera - teraz z Opera Unite

Komentarze

2009-11-23 01:11:50 | 89.79.65.* | comboy
Re: Facebook et al., czyli jak oddajemy wolność za wygodę. [0]
Bardzo dobry wpis i cenne spostrzeżenia. skomentuj
2009-11-23 07:53:39 | 85.89.185.* | Bartek Brzoskowski
Re: Facebook et al., czyli jak oddajemy wolność za wygodę. [0]
Ad. Chrome OS - powstaje pytanie, kiedy systemem zainteresuje się UE. Skoro potrafiła
zmusić Microsoft do zrezygnowania z hegemonii Explorera to chyba tak samo będzie z
Chrome. Bo to, że mamy tu do czynienia z ograniczeniem prawa wyboru nie zostawia
wątpliwości.

w jednym z artykułów w anglojęzycznym Newsweeku przeczytałem: To nie jest Twój profil
na Facebooku, to jest profil Facebooka o Tobie.

Ten cytat chyba najdobitniej oddaje kierunek, w którym zmierza ten serwis. skomentuj
Ankieta
Co stanie się z telewizorami?
Zostaną wyparte przez komputery PC
Przejmą funkcje komputerów PC
Razem z PC znikną z rynku
Będą się rozwijać niezależnie od komputerów
Nie mam zdania na ten temat
Mam inne zdanie (komentarz pod wpisem)
O mnie
Piotr Wrzosiński
Piotr Wrzosiński
Najnowsze wpisy
2011-10-03 10:41 W zeszłym tygodniu pod nowym adresem
2011-09-25 18:20 Minął kolejny tydzień
2011-09-19 11:07 Podsumowanie tygodnia
2011-09-12 13:37 Przedruk i przeprowadzka
2011-09-02 17:36 Wybierz swój e-book!
Najnowsze komentarze
2015-02-24 18:33
KamilDawid:
Minął kolejny tydzień
Mam nadzieje, że to nie będzie koniec bloga. Zapraszam
2014-10-08 04:36
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://gamesfree4flash.blogspot.com/[...]
2014-10-08 04:34
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://downloadgamesair.blogspot.com/[...]