Jak się promować w sieci (społecznej)?
 Oceń wpis
   

Dziś Google przysłały nam dwa razy jeden artykuł. Dość śmieszny, bo poważnie mówiący o kolejnym wykwicie polskiej myśli technicznej pod tytułem nasz-parlament. Sami wiecie, nasza-klasa jeszcze raz, tym razem dla zainteresowanych polityką. Mają 600 użytkowników i chcą żyć z reklam. Super. Ols skwitował to tak.

No dobrze, to było śmieszne, chciałem mieć trochę więcej funu, więc blipnąłem link i poklikałem po więcej. Autorką artykułu jest Sylwia Presley. Drugi tekst był omówieniem artykułu o piractwie z gazeta.pl. Też śmieszne, prawda? Wcale nie.

Po chwili zastanowienia pomyślałem sobie, że ta Sylwia Presley pokazuje jak należy promować się w internecie. Popatrzcie - to są dwa artykuły nie zawierające żadnej wiedzy eksperckiej. Ale na GlobalVoice, poważnym dziennikarstwie obywatelskim z Harvardu, Sylwia jest jedynym (a więc najlepszym) ekspertem od polskiego internetu.

Co więcej, Sylwia jest takim ekspertem także dla zawodowców z Wielkiej Brytanii. Serio.
Napisałem do niej i okazało się, że Sylwia Presley zajmuje się zawodowo WOM (marketing szeptany) w agencji 1000heads. 1000heads chyba nie jest jakimś specjalnym liderem, ale jednak to londyńska agencja i nie jest całkiem mała, bo stać ją było na składkę do WOMMA.

Sylwia ma oprócz swojego bloga dodatkowy projekt barmleczny promujący polską kulturę w UK, prowadzi go z grupą znajomych. Jest też obecna w szeregu "społecznościówek" - w Polsce dość nieszczęśliwie wybrała Biznes.net, dlatego jej raczej nie znacie.

Gdzie pisze Sylwia Presley?


Kim jest Sylwia?
Po maturze studiowała w Budapeszcie, po ukończeniu filologii pracowała w Nokii i Tata TCS. Dwa lata temu przeniosła się do Anglii. Pracuje w agencji 1000heads jako koordynator projektów i specjalista ds. etyki WOM. Jest blogerką. Na Global Voices pisze, bo jest to jedyna forma aktywizmu, jaką może uprawiac jako mama trzylatka. Dzięki serwisowi dziennikarstwa obywatelskiego rozszerzyła swoje znajomości. I oczywiście promuje swoje nazwisko.

Może Sylwia nie zna się na polskim internecie, ale promocje w sieciach społecznych ma doskonałą. Ten wpis jest tego kolejnym dowodem.

A Wy jak promujecie się w sieciach społecznościowych? Promujecie się w ogóle?

Komentarze (5)
Brudny e-PR w praktyce. Instrukcja. I co dalej?
 Oceń wpis
   
Co to jest e-PR?
Rozmaici szalbierze nazywają tak zwyczajne spamowanie na blogach, forach czy w komunikatorach internetowych. Innym eufemizmem na tą praktykę są "działania operatorskie".
e-PR czy też działania operatorskie to nie tylko spam, to także oszustwo. Taki zwyczajny, pospolity występek z art. 286 kk

e-PR w wydaniu polskich agencji, tych dużych i tych malutkich łamie zapewne także Ustawę o świadczeniu usług drogą elektroniczną, jest bowiem zwykle informacją handlową bez zgody usługobiorcy. Bez niczyjej zgody, bo "operatorzy" o żadną zgodę nie pytają.

Ostatnio w ramach wyjątkowo przyjemnych obowiązków służbowych zapisałem się na PROFEO - ot kolejny serwis społecznościowy do przeklikania.
Spotkałem tam jednak coś wyjątkowego: szczere wypowiedzi operatora e-PR.
Wypowiedzi te są tak niesamowite, że trawiłem je przez dłuższy czas przed publikacją. Przeczytajcie je, a potem, mam nadzieję, razem zastanowimy się co z tym e-PR można jeszcze zrobić.
1. Dlaczego operator ukrywa reklamowy charakter tekstu:
Porównując - kiedy piszę artykuły podpisane jako reklamowe są oceniane przez użytkowników negatywnie, a ja wychodzę na sprzedawczyka.
Kiedy piszę po cichu.. to zależy. Zwykle jest dobrze. potem się pojawia ktoś, kto właśnie wymyśla, że piszę artykuły sponsorowane (nadal się to zdaża rzadko). I potem zwykle wszystko wraca do normy. Ale oczywiście zdarzają się wpadki. A wtedy bywa różnie. Mimo wszystko zawsze jest grono tych, którzy mnie oplują i tych, którzy mają do mnie "szacunek" (czy jak to tam nazwać), że byłam w stanie zrobić dobrą robotę, tylko zaliczyłam wpadkę.
2. Jak operator skutecznie ukrywa swoje intencje:
 Przecież ja jako operator nie piszę: kupcie produkt x, bo jest najlepszy. Bo kto by mi uwierzył ;)
Piszę, że mam produkt x i fajnie mi się go używa, albo że go lubię za coś tam. albo że inny tego nie ma. ale nikomu nie mówię, że ma kupić/lubić/cokolwiek. ja mówię o swoich uczuciach
3. Zasady etyczne w małych agencjach ePR:
nie pracuję jedynie w (nazwa poważnej agencji - wycięte przez wnet) jeśli o to chodzi. Tam działania są zupełnie innej natury niż te o których rozmawiamy. (... - wycięte przez wnet)
Pracuję również w firemce (5 osobowej), która jako dodatek do różnych usług reklamowych dodaje promowanie na forach itd. W tej firmie nikt nie stosuje się do żadnych zasad pisania, bo i po co? klienci są zadowoleni z takiej reklamy, mimo, że badania wskazują, że tylko 15% jest skutecznych.
4. Rozterki operatora, konflikt etyki ze skutecznością.
ujmę to tak: zasady etyczne mam własne, ale dostosowuję je do tego, czego wymaga ode mnie firma.(... - wycięte przez wnet, o poważnej agencji), w firemce nie ma żadnych zasad, poza wyrobieniem odpowiedniej normy, toteż nie przejmuję się standardami (wręcz trzeba je łamać). Mój problem to nie jest czego wymagają klienci i firma. Ja tu tylko pracuję.
5. Tak po prostu musi być.
ależ proszę, możecie linkować i cytować. Nidgy nie będę zaprzeczać, że moje osobiste zasady moralne odbiegają od kanonu :)
a co do firmy - skoro ona oferuje, a klienci się na to decydują.. nadal mimo wpadek, to jest to rzeczywiście ciekawe zjawisko jeśli chodzi o styk wielu nauk.
Oczywiście, że zdaję sobie sprawę z mojej postawy, ale co to tak naprawdę znaczy? nic ponad to, że pewne zasady mi wiszą, a na inne rzeczy się godzę. Ot, cała zbrodnia. Przecież nie mnie dotknął konsekwencje, tylko firmę reklamowaną. która może obwinić firmę reklamującą (ona nie jest z ePR, to chyba oczywiste). Tak czy inaczej mnie nikt nie pociągnie do odpowiedzialności, bo nie ma za co.

Tą dyskusję można znaleźć na PROFEO, ale lepiej jej nie szukajcie.
IMO operator naprawdę nie jest niczemu winien, mimo że wbrew temu co widać wyżej, to on by odpowiadał za oszustwo. To zwykle jakiś przymierający głodem student, który łapie się każdego zajęcia. Zwykle na początku nie jest tak zdemoralizowany, a potem... cóż każdy musi sobie racjonalizować swoje działania. Problemem nie jest więc odrzucenie zasad etycznych przez bezpośrednich wykonawców tego e-PR.

Problemem jest rynek. Rynek bez zasad i bez wyciągania konsekwencji.
Dlaczego marketerzy zgadzają się na ryzyko e-PR mimo jego małej skuteczności i możliwej katastrofy wizerunkowej?
Dlatego, że poza nielicznymi przypadkami tej katastrofy nie ma.

Po akcji Axe sam miałem pretensje do przyłapanego "operatora", nie do Unilevera ani nie do jego agencji zlecającej nieetyczne działanie. Nawet nie wiem, która to agencja.

Teraz też pierwszą myślą jest, żeby napiętnować tego, kto się przyznał do swych działań.
Ale może powinniśmy poszukać tej "pięcioosobowej firemki bez żadnych zasad" i listy jej klientów? I może to Ci klienci powinni być jakoś ukarani, za to, że proszą firemkę o brudne działania?
Tak wiem, to nie oni oszukują użytkowników internetu. To ten operator schowany za proxy.

Więc nie ma winnych?
Szkoda, bo codziennie tracimy czas i energię na czytanie tych fałszywych komunikatów. Czasem się na nie nabieramy i tracimy też pieniądze.
Czasem jak w wypadku spamu o klonie blipa niedoświadczony operator trafi na niewłaściwy blog. Wtedy operator traci pracę, agencja przeprasza... I szuka kolejnego zlecenia.

Czy da się coś z tym zrobić?
A może to tylko mi przeszkadza? Proszę, powiedzcie, że nie tylko mi. :)

[Ten wpis powstał we współpracy z autorem bloga http://thelemita.blox.pl]
Komentarze (10)
Słyszeliście o Zappos.com?
 Oceń wpis
   
zappos logoTo czytajcie.
Zappos.com to internetowy sklep z obuwiem.
Jeśli przysłane buty ci nie pasują, masz 15 dni, żeby je zanieść do punktu UPS i odesłać za darmo.

Zaz Lamarr, autorka bloga Writing-Cooking-Life ze względu na te warunki skorzystała z Zappos, kupując nowe buty dla ciężko chorej mamy.
Mama Zaz bardzo wychudła i stare buty nie pasowały, więc na wszelki wypadek Zaz zamówiła aż 7 par, żeby któraś pasowała. Dwie były dobre, 5 par trzeba było odesłać, o czym Zaz poinformowała Zappos.

Niestety zaraz potem mama Zaz trafiła do szpitala, później umarła, rachunek się zgubił itp. itd., więc kiedy Zappos wysłało maila z pytaniem o przesyłkę, która nie dotarła, Zaz mogła tylko odpisać, że buty zostały u niej w domu a 15 dni już minęło, ale odeśle je jak tylko się upora z innymi sprawami.

Co zrobiło Zappos.com - najlepszy internetowy sklep z butami na świecie?
Oczywiście odpisali, że kurier sam przyjdzie po buty i oni wszystkim się zajmą. I wiecie co się stało?
Następnego dnia Zaz nie tylko mogła oddać buty, ale dostała tez od Zappos.com kosz pięknych kwiatów - lilii, róż i goździków z listem od firmy.

Powiedzcie o Zappos.com innym. Z tymi ludźmi warto robić interesy, bo mają serce.

To nie jest szeptany marketing. To prawdziwa potęga polecenia.

Opis Zaz znajdziecie tutaj.

[via: Seth's blog]
Komentarze (3)
Nareszcie - żywy wirus ze sztabu wyborczego.
 Oceń wpis
   
21pazdziernika idz na wyboryDoczekałem się wreszcie tematu, który można opisać na wnet i który jest związany z bieżącą polityką.

Na skrzynkach onetu niektórzy użytkownicy znaleźli dziś mailing od Marka Borowskiego, otwierającego listę kandydatów do Sejmu LiD w Warszawie. Nie mam skrzynki na onecie, ale mail do mnie trafił :) Znaczy żre.

Mail wygląda tak:

Temat: Koniecznie musisz TO zobaczyć!

Koniecznie muszą Państwo to zobaczyć:

www.listgonczy.pl

www.spotfilm.pl

www.rzeczpospolitawarszawska.pl

www.czyjawarszawa.pl

www.borowski.pl


Pod linkami są mini serwisy. List Gończy to zabawa słowami - pokazuje "sieć Marka Borowskiego" - czyli listę kandydatów SDPL (to jedna z partii wchodzących w skład LiD), z odnośnikami do ich stron (jeśli mają). Spotfilm to serwis video ze spotami LiDu, trochę się rozjeżdza w FF ale pomysł super. Rzeczpospolita Warszawska to chyba wersja online jakiejś gazetki wyborczej warszawskiego LiD. Na razie żenująca i chyba się nie rozwinie. Rozczarowuje "czyja warszawa" to flashowy billboard, zupełnie bez pomysłu. Trochę szkoda dobrej domeny, można by tam zrobić debaty, głosowani,a w każdym razie coś bardziej interaktywnego. Ostatni link to znana od dawna strona Borowskiego.

Co mi się podoba w tym mailu?
Dobry tytuł, fajne domeny w linkach oraz "odręczny" podpis, znany większości Warszawiaków (Marek Borowski jest tu znaną postacią od lat). Najbardziej zaś podoba mi się, że dostałem go nie wprost ze sztabu a od raczej apolitycznej osoby.
Za to brawa dla warszawskiego LiDu.

Brawa należą się także dla Mirosława Gilarskiego, krakowskiego radnego z PiS, który umiejętnie wykorzystał buzz wokół Second Life.

Czy znacie jakieś inne przykłady kampanii internetowej w tych wyborach (inne niż blogi, www i aktywność młodzieżówek na forach dyskusyjnych)?

Komentarze (4)
Ankieta
Co stanie się z telewizorami?
Zostaną wyparte przez komputery PC
Przejmą funkcje komputerów PC
Razem z PC znikną z rynku
Będą się rozwijać niezależnie od komputerów
Nie mam zdania na ten temat
Mam inne zdanie (komentarz pod wpisem)
O mnie
Piotr Wrzosiński
Piotr Wrzosiński
Najnowsze wpisy
2011-10-03 10:41 W zeszłym tygodniu pod nowym adresem
2011-09-25 18:20 Minął kolejny tydzień
2011-09-19 11:07 Podsumowanie tygodnia
2011-09-12 13:37 Przedruk i przeprowadzka
2011-09-02 17:36 Wybierz swój e-book!
Najnowsze komentarze
2015-02-24 18:33
KamilDawid:
Minął kolejny tydzień
Mam nadzieje, że to nie będzie koniec bloga. Zapraszam
2014-10-08 04:36
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://gamesfree4flash.blogspot.com/[...]
2014-10-08 04:34
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://downloadgamesair.blogspot.com/[...]