Huang, chińska gwiazda internetowego porno aresztowana!
 Oceń wpis
   

Chińskie mocarstwo ma wiele problemów z Internetem. Tym razem Państwo Środka zapragnęło zwalczyć porno w sieci. Użyto tradycyjnej metody - aresztowano największą (i zarazem najnowszą) gwiazdę chińskiej erotyki.

Kappa Girl - screen z filmu

Fot: QQ.com

Choć biedna Huang (prawdziwe nazwisko to Lu Jiang) siedzi i pewnie cierpi upokorzenia z rąk brutalnych oprawców, jej 12 minutowe nagranie nadal jest dostępne w Sieci. Z pornografią w Internecie nie wygrał nikt, a już na pewno nie wygrają przywódcy chińskiej partii komunistycznej.

Huang to była pracownica sklepu Kappa w Szanghaju. Jej 12 minutowe erotyczne wideo z pikantnym dialogiem jest jednym z najpopularniejszych materiałów pobieranych przez Chińczyków w sieci BitTorrent i przez chińską aplikację p2p Xunlei.

Wyrzucona ze sklepu (mimo iż przysporzyła mu nowych klientów - zobacz), kobieta założyła bloga i została pierwszą chińską pornogwiazdą internetu. Jak podaje agencja Reuters, cytująca rządową gazetę China Daily, wywiad z Huang kosztował 30 000 yuanów czyli ponad 12 tysięcy złotych.

Chińczykom udało się zamknąć Huang, jednak jej aresztowanie tylko zwiększyło popularność jej produkcji. W końcu internet is for pr0n!

 

 

 

Oczywiście chcecie zobaczyć te słynne filmy?

Proszę bardzo, ale są NSFW: filmy Kappa Girl [NSFW, tylko dla dorosłych, część linków nie działa, rozpowszechnianie tych materiałów w Chinach jest nielegalne]

Jeśli już współczujecie biednej Huang i bronicie wolności słowa w Chinach, zatrzymajcie się jeszcze na moment. W Polsce pornografia też jest penalizowana w pewnych okolicznościach - na przykład kiedy przypadkiem zobaczy ją nieletni. Część polityków (PO, PiS, LPR i inne prawicowe planktony) chce zaostrzenia tych zakazów. Czy ochrona moralności chińskiego komunisty albo polskiego prawicowca może ograniczać prawo Huang do opowiadania sprośnych rzeczy w internecie? Czy Huang, albo polska Kasia powinny iść do więzienia za pokazanie cycka? Zastanówcie się przed kolejnymi wyborami.

Komentarze (4)
2008: Kontrrewolucja informacji czyli wojna o prawa blogerów
 Oceń wpis
   

Bloggers' Rights at EFF
Polska platforma blogowa na której udziela się m.in. Janek Osiecki znany użytkownikom bbloga wprowadziła w zeszłym roku w niejawny sposób "redakcję" strony głównej. Redaktorami zostali wybrani użytkownicy serwisu o "słusznych" zdaniem właścicieli serwisu poglądach. Społeczność w żaden sposób nie kontroluje ich decyzji. Wiara w szlachetne intencje nie pomaga w ciężkich czasach, Salon24 oglądany ze strony głównej przestał być miejscem wymiany poglądów a stał się trybuną jednej opcji.

Tuż przed końcem roku pewna niemiła firma z branży IT z siedzibą w Cupertino w stanie Kalifornia doprowadziła do zamknięcia bloga. Pisał o tym m.in. Olgierd. EFF niestety nie tylko nie obroniła wolności słowa autora bloga Think Secret, ale nawet wydawała się zadowolona z tego, że Nick Ciarelli nie poniósł negatywnych konsekwencji.. W kolejce do procesu czeka Fałszywy Steve Jobs z właściwym sobie czarnym humorem.

Dziś Dawid na Webinside opublikował informację z ArcaBit o zabiciu przez chińskich hakerów niezależnej platformy blogowej Boxun.com. Boxun miało serwery w Stanach, więc Chińczycy zdemolowali serwery ich host providera zmuszając go do odmowy świadczenia usług serwisowi. Około 1000 chińskich dysydentów nie może się już wypowiadać.

Blogi stały się widoczne, porównuje się je z tradycyjnymi mediami. Do tej pory blogosfera zapewniała (i jeszcze jakoś zapewnia) niezależność komentarzy. Czasem wprowadzała do mainstreamu niepopularne treści lub informacje które umykały tradycyjnym mediom. Tak jest w przypadku kampanii wyborczej Rona Paula, którego opisywałem jakiś czas temu.

Trochę mi to przypomina walkę klas opisywaną przez Marksa. Zamiast proletariatu mamy blogerów, zamiast bogactwa i władzy informację. Establishment używa władzy i kapitału aby powstrzymać rewolucję.
Czy nowy rok przyniesie nam kres tej wolności? Czy zdołamy się obronić przed brutalną siłą rządowych cenzorów? Czy możemy w jakikolwiek sposób zatrzymać działania "posiadaczy" - tych wielkich jak Jobs i całkiem malutkich jak Janke?

A ja zaciskam dłoń na myszce zamiast kamienia i myślę: NO PASARAN!
Komentarze (4)
Telefon przynosi wolność.
 Oceń wpis
   
Kiedy Jim Sciutto z ABC pojawił się na terytorium Birmy (Myanmar), władze zareagowały błyskawicznie. Widzowie ABC nie powinni oglądać metod jakimi wojskowa junta rozprawia się z protestem Sojuszu Wszystkich Mnichów Birmy. Reporterowi zarekwirowano kamerę. Generałowie byli zadowoleni.
Jednak czasy zmieniły się od ostatniego buntu. Teraz wielu z nas, w tym Sciutto posiada w kieszeni urządzenie będące aparatem, kamerą, radiostacją i modemem internetowym. Telefon komórkowy.
Junta pomyślała o tym, żeby zablokować obywatelom dostęp do Internetu, jednak Jim Sciutto przy pomocy telefonu komórkowego mógł nagrać i przekazać swoją relację.

Także w Polsce wiadomości z Birmy dotarły najpierw przez komórkę. Alert24 - czyli agorowa wersja dziennikarstwa obywatelskiego miał zdjęcia i relacje z Birmy szybciej niż sama gazeta.

Całkiem niedawno, w środkowej Europie właściciel prywatnej telewizji pod wpływem nacisków partii rządzącej (PiS) zdecydował się na odsunięcie na czas kampanii wyborczej znanego dziennikarza nieprzychylnego władzy. Tomasz Lis miał zamilknąć. Jednak już tydzień po jego odejściu z telewizji w Internecie pojawił się jego nowy program. Pierwszego dnia obejrzało go 80 tysięcy osób. To nie są 3 miliony jak w rekordowym odcinku (o seksaferze w Samoobronie) w telewizji.
Jednak program w internecie jest dla władzy znacznie gorszy niż telewizyjny, bo niezniszczalny i możliwy do odtworzenia jeszcze długo po wyborach. Ten program w Internecie będzie się ciągnął za cenzorami do końca ich kariery politycznej. A do internetu zagląda coraz więcej Polaków.

Te wydarzenia w Rangunie (Yangoon) i w Warszawie sa bardzo ważne. Oznaczają, że tam, gdzie dotarła telefonia komórkowa lub internet niezwykle trudno jest zatrzymać przepływ informacji.
Nie wystarczy już zakazać pracy dziennikarzom czy wjazdu oberwatorom z międzynarodowych organizacji takich jak OBWE. Teraz wszyscy jesteśmy dziennikarzami i obserwatorami. Wszyscy mamy mozliwość wysłania swojej informacji w świat. I mamy też świadomość, że żadni generałowie ani dyktatorzy nie zaaresztują za szpiegostwo wszystkich posiadaczy telefonów komórkowych, jak mogli to zrobić z nielicznymi kontaktami wolnego świata jeszcze w latach 80tych XX wieku.

Informacja przynosi wolność.
A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
Komentarze (1)
Ankieta
Co stanie się z telewizorami?
Zostaną wyparte przez komputery PC
Przejmą funkcje komputerów PC
Razem z PC znikną z rynku
Będą się rozwijać niezależnie od komputerów
Nie mam zdania na ten temat
Mam inne zdanie (komentarz pod wpisem)
O mnie
Piotr Wrzosiński
Piotr Wrzosiński
Najnowsze wpisy
2011-10-03 10:41 W zeszłym tygodniu pod nowym adresem
2011-09-25 18:20 Minął kolejny tydzień
2011-09-19 11:07 Podsumowanie tygodnia
2011-09-12 13:37 Przedruk i przeprowadzka
2011-09-02 17:36 Wybierz swój e-book!
Najnowsze komentarze
2015-02-24 18:33
KamilDawid:
Minął kolejny tydzień
Mam nadzieje, że to nie będzie koniec bloga. Zapraszam
2014-10-08 04:36
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://gamesfree4flash.blogspot.com/[...]
2014-10-08 04:34
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://downloadgamesair.blogspot.com/[...]