Elefanta.pl - polski pasożyt.
 Oceń wpis
   
logo elefanta

Pasożyt i bardzo dobrze. Elefanta.pl to sieć społeczna rekomendująca linki (social bookmarking), oparta na toolbarze instalowanym w przeglądarce. Pasożyt, bo bazuje na cudzych treściach, pasożyt dobry, symbiotyczny, bo napędza ruch żywicielom. [edit: stl wskazuje, że to nie pasożytnictwo tylko komensalizm. Brzmi dobrze :)]

Pomysł podobny do StumbleUpon (ponad 3,5 mln użytkowników), ale wykonanie polskie i w ładniejszych kolorach. Niestety nie udało mi się jeszcze ustalić do kogo należy ten serwis, ale jak ktoś się przyzna, to chętnie pochwalę jeszcze raz.

Słonik na szczęście.
Komentarze (14)
Telefon przynosi wolność.
 Oceń wpis
   
Kiedy Jim Sciutto z ABC pojawił się na terytorium Birmy (Myanmar), władze zareagowały błyskawicznie. Widzowie ABC nie powinni oglądać metod jakimi wojskowa junta rozprawia się z protestem Sojuszu Wszystkich Mnichów Birmy. Reporterowi zarekwirowano kamerę. Generałowie byli zadowoleni.
Jednak czasy zmieniły się od ostatniego buntu. Teraz wielu z nas, w tym Sciutto posiada w kieszeni urządzenie będące aparatem, kamerą, radiostacją i modemem internetowym. Telefon komórkowy.
Junta pomyślała o tym, żeby zablokować obywatelom dostęp do Internetu, jednak Jim Sciutto przy pomocy telefonu komórkowego mógł nagrać i przekazać swoją relację.

Także w Polsce wiadomości z Birmy dotarły najpierw przez komórkę. Alert24 - czyli agorowa wersja dziennikarstwa obywatelskiego miał zdjęcia i relacje z Birmy szybciej niż sama gazeta.

Całkiem niedawno, w środkowej Europie właściciel prywatnej telewizji pod wpływem nacisków partii rządzącej (PiS) zdecydował się na odsunięcie na czas kampanii wyborczej znanego dziennikarza nieprzychylnego władzy. Tomasz Lis miał zamilknąć. Jednak już tydzień po jego odejściu z telewizji w Internecie pojawił się jego nowy program. Pierwszego dnia obejrzało go 80 tysięcy osób. To nie są 3 miliony jak w rekordowym odcinku (o seksaferze w Samoobronie) w telewizji.
Jednak program w internecie jest dla władzy znacznie gorszy niż telewizyjny, bo niezniszczalny i możliwy do odtworzenia jeszcze długo po wyborach. Ten program w Internecie będzie się ciągnął za cenzorami do końca ich kariery politycznej. A do internetu zagląda coraz więcej Polaków.

Te wydarzenia w Rangunie (Yangoon) i w Warszawie sa bardzo ważne. Oznaczają, że tam, gdzie dotarła telefonia komórkowa lub internet niezwykle trudno jest zatrzymać przepływ informacji.
Nie wystarczy już zakazać pracy dziennikarzom czy wjazdu oberwatorom z międzynarodowych organizacji takich jak OBWE. Teraz wszyscy jesteśmy dziennikarzami i obserwatorami. Wszyscy mamy mozliwość wysłania swojej informacji w świat. I mamy też świadomość, że żadni generałowie ani dyktatorzy nie zaaresztują za szpiegostwo wszystkich posiadaczy telefonów komórkowych, jak mogli to zrobić z nielicznymi kontaktami wolnego świata jeszcze w latach 80tych XX wieku.

Informacja przynosi wolność.
A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
Komentarze (1)
Bez przyjaciół i seksu. Ameryka uzależniona od sieci.
 Oceń wpis
   
Internet addictionWstrząsające wnioski płyną z raportu przedstawionego dziś przez agencje reklamową JWT (część grupy WPP). Amerykanie przedkładają doznania w sieci nad realne przyjaźnie i seks.

Tylko 1/5 ankietowanych przez agencję Amerykanów twierdzi, że czuła by się dobrze, gdyby odcięto im dostęp do internetu na dłużej niż tydzień.
Amerykanie offline czują niepokój, znudzenie, izolację.
48% ankietowanych czuje "stratę czegoś ważnego" kiedy nie jest online. Ann Mack - dyrektor ds analizowania trendów w JWT komentuje dla Reutersa wyniki - "Ludzie [bez internetu] czują się odcięci od świata, znajomych i rodziny".
20% pytanych przyznało, że przez Internet mniej czasu poświęca na seks. Telefony komórkowe z dostępem do sieci przegoniły już telewizję jako najbardziej potrzebne narzędzie.
Ann Mack mówi dalej "[internet] zabiera czas poświęcany na inne aktywności, takie jak seks, rozmowy twarzą w twarz, oglądanie TV, czytanie książek i gazet."

Z badania wynika też, że szerokopasmowy dostęp w domu już nie wystarcza. Amerykanie oczekują szybkiego dostępu do Sieci w zaawansowanych urządzeniach mobilnych takich jak iPhone czy Black Berry.
To nowy rodzaj specyficznie uzależnionych od sieci użytkowników. Rezydenci Cyfrosfery (Digitivity Denizens). Telefon z dostępem do sieci jest przedłużeniem ich osobowości, sfera online przenika ich realne życie a WiFi jest dla nich ważniejsze niż TV. JWT chce do tej grupy docierać dla swoich Klientów. Ale wnet zastanawia co innego:
Czy społeczeństwa krajów rozwiniętych mogą jeszcze istnieć bez internetu? I czy mojego bloga nie czytają właśnie Digitivity Denizens?

[Badanie przeprowadzono na próbie 1 011 dorosłych Amerykanów między 7 a 11 września]
Zobacz też badanie uzależnienia od internetu przeprowadzone przez Stanford University School of Medicine. A clee bagatelizuje :)
Komentarze (11)
Startup w Polsce? A łyżka na to - Niemożliwe.
 Oceń wpis
   

Katarzyna Ogórek, opiekunka bbloga i moja koleżanka z Money.pl wyprodukowała dziś news dnia dla polskiego Internetu. Podchwycili wszyscy święci, a w każdym razie netto i antyweb.

Jednak komentarze jakie się pojawiają dziwią się treściom z nagłówka wiadomości Kasi (że 15 mln, że Nasza Klasa, że młody, czy naprawdę tyle dostał) i nie odpowiadają na najważniejsze (chyba) pytania.

Dlaczego nie kupiła tego serwisu „wszystko asymilująca" Agora?
Dlaczego nie rzucili się na „naszą klasę” żądni zysków rzutcy biznesmeni z Business Angels Seedfund?
Dlaczego naszej klasy nie dofinansował żaden z funduszy, które mają od PARP pieniądze UE na wspieranie innowacyjnych przedsięwzięć? A może któryś wsparł, ale zapomniał o tym poinformować?
Co takiego jest w polskim rynku, że znający się na rzeczy (naprawdę!) człowiek pisze, że na startup wystarczy 20 000 PLN? Na dodatek inni mu zgodnie potakują... [wnet wyjaśniam, że 20 000 PLN to 2/5 kapitału niezbędnego do założenia spółki z o.o., więc z całym szacunkiem, wyliczenia naszego lokalnego Guru nijak mają się do rzeczywistości]
Drugi człowiek z branży, też znający się na rzeczy (naprawdę!) pisze w swoim "poradniku", żeby obciąć budżet do 1000 PLN. To nawet na miesiąc legalnej działalności gospodarczej nie starczy...
Dlaczego największe deale w Polskim internecie robi się na kampaniach żelu do włosów? I dlaczego nikogo oprócz wnet nie śmieszą takie informacje?
Dlaczego udane projekty polskiego pochodzenia, takie jak wikidot.com, nozbe.com, hakia.com [podobno hakia nie jest polska tylko z polskim udziałowcem - thx to netto], czy nawet gierki online z Ganymede muszą rozwijać się zagranicą?

Jest kilka przyczyn:

  • Polski rynek jest spętany biurokracją. Nawet przytomni ludzie, tacy jak Michał Olszewski z BAS oczekują od programisty robiącego startup zaawansowanych wyliczeń, planów biznesowych itd. Powiedzmy sobie szczerze – to idiotyzm. Seedfund w normalnym rozumieniu tego słowa jest po to, żeby pomóc zrobić tą część projektu. Ma pomóc startupowi przygotować się do sprzedaży komuś większemu. W rezultacie BAS zasponsorował 5 projektów z ponad 150 [edited] jeśli dobrze zapamiętałem ostatnią prezentację Michała na Auli. Ciekawe co zrobią z resztą kasy, którą trzeba wydać żeby PARP nie odmówił finansowania w następnej transzy.
  • PARP to też niezłe ziółko. Wymaga wypełniania tysięcy kwitów niezależnie od rodzaju i wielkości wsparcia jakiego potrzebujesz. Kiedyś z ciekawości sprawdziłem czy w innych krajach UE rozdawanie pieniędzy z funduszy europejskich jest równie skomplikowane. Gdzie tam. Urzędnicy w agencjach sami wypełniają uproszczone druczki. Ale my musimy być porządniejsi. Trudno, kasy na innowacyjność z Unii nie wydamy.
  • Z kolei inwestorzy branżowi chorują na strach przed niszowością. Powiedzmy to szczerze, nasz rynek jest bardzo trudny. Mamy wielu obywateli, sporą powierzchnię i wyjątkowo mało pieniędzy. Ta sytuacja jest porównywalna do Brazylii. Centrale i akcjonariusze liczą na kokosy patrząc na mapę i dane demograficzne, a kokosów nie ma, bo Polacy nie lubią płatnych usług. Albo lubią ale ich nie stać. Rozwiązaniem wydaje się więc zrobienie serwisu masowego (bo wtedy nawet te kilka bogatszych i płacących procent populacji zwróci nam inwestycję). Nasza klasa nie dostała by kasy od polskiego inwestora branżowego, bo nie jest „masowa”. To nic, że każdy chodził do szkoły i ma swoją klasę do odszukania. Ważne jest to, że to serwis tylko dla tych co mają swoją klasę. Czyli niszowy. Lepszy jest „masowy” plotek.pl. Przepraszam, ale muszę Wam tu pokazać jeden obrazek – porównajmy serwis niszowy z nieniszowym.
alexa plotek vs klasa

  • Kolejna kwestia to podejście marketerów w Polsce do Internetu. Internet to fajna rzecz żeby mieć ją w mediaplanie, bo jest wtedy nowocześnie i "dociera się do młodzieży z wielkich miast". Żeby dotrzeć do młodzieży z wielkich miast trzeba mieć odpowiedni produkt (dezodorant, albo żel do włosów). I odpowiednie miejsce które będzie cool i trendy. Na przykład grono. Albo blogaski. Nasza klasa nie jest cool i nikt nie kupi z niej żelu, co najwyżej pióro żelowe.
Jakie jest rozwiązanie?
Zapomnieć o polskich inwestorach. Natychmiast i na długo.
W Polsce nie dostaniesz wystarczających pieniędzy i wystarczającego know-how.
Skończy się:
- klapą, jak setki nieznanych serwisów,
- wegetacją tak jak BiznesNet Michała Fabera (fajny początek i zastój z brakiem użytkowników i wizji przyszłości),
- albo w najlepszym wypadku na pozycji lokalnego lidera na polsko-brazylijskim rynku. Grono.net jest wielkie ale „zarabia" na żelu do włosów. Kont premium raczej nie udaje im się sprzedać (może powiedzą jak jest w komentarzu?).

Na szczęście Grono znalazło już swoją drogę ucieczki - Intel Capital i Marcin Hejka mogą im pomóc wyjść z grajdołka, w przeciwnym wypadku 60 osób spaliłoby dowolne finansowanie w ciągu roku tworząc kolejne niedochodowe aplikacje.
Szukajcie więc inwestorów i rynku za granicą, a w Polsce jedynie u partnerów z międzynarodowymi powiązaniami i doświadczeniem. Polski rynek jeszcze długo będzie za ciasny dla Waszych wspaniałych, nie wątpię, idei. Tu nie zaczynają się światowe rewolucje.

A może się mylę? Napiszcie co myślicie. A jeśli wpis się podobał, wykopcie go w kosmos :)

[UPDATE]: Jakoś tak wyszło, że niektórzy czytelnicy myślą, że te wpis jest o tym, że oni są źli, albo że branża jest zła itp. Ten wpis jest po to, żeby się zastanowić nad finansowaniem projektów internetowych w Polsce. I tylko po to.

Komentarze (30)
Google Apps w Cap Gemini, Microsoft w strachu.
 Oceń wpis
   
google apps
Cap Gemini zdecydowało się na sprzedawanie swoim Klientom korporacyjnym Google Apps Premier Edition (GAPE) oraz obsługi posprzedażowej - przeczytałem w Read/Write Web.

Dla Google Apps to przełomowe porozumienie. Dla Microsoftu to konieczność walki o życie - GAPE jest bezpośrednim konkurentem MS Office. MS Office w wersji dla korporacji to największy element przychodów Microsoft.
Nie dziwi więc, że natychmiast po informacji o porozumieniu miedzy Google a Cap Gemini rzecznik prasowy Microsoft rozesłał mailing zawierający "10 pytań jakie nalezy sobie zadać przed wyborem Google Apps dla przedsiębiorstwa".
Pytania nie są głupie, dotyczą m.in. realnych kosztów użytkowania GAPE, kwestii bezpieczeństwa danych i serwisu, zgodności GAPE z regulacjami prawnymi obowiązującymi firmy.
Jednak zarówno odważna decyzja Cap Gemini, jak i błyskawiczna reakcja Microsoftu przy jednoczesnym rozbudowywaniu pakietu Windows Live! (BTW widzieliście społeczność dla Mamusiek z Windowsem?) pokazuje zmianę reguł gry na rynku IT. Aplikacje desktopowe są wypierane przez te dostępne online.

[UPDATE] Jest już oficjalna strona na capgemini.
Komentarze (2)
1 | 2 |
Ankieta
Co stanie się z telewizorami?
Zostaną wyparte przez komputery PC
Przejmą funkcje komputerów PC
Razem z PC znikną z rynku
Będą się rozwijać niezależnie od komputerów
Nie mam zdania na ten temat
Mam inne zdanie (komentarz pod wpisem)
O mnie
Piotr Wrzosiński
Piotr Wrzosiński
Najnowsze wpisy
2011-10-03 10:41 W zeszłym tygodniu pod nowym adresem
2011-09-25 18:20 Minął kolejny tydzień
2011-09-19 11:07 Podsumowanie tygodnia
2011-09-12 13:37 Przedruk i przeprowadzka
2011-09-02 17:36 Wybierz swój e-book!
Najnowsze komentarze
2015-02-24 18:33
KamilDawid:
Minął kolejny tydzień
Mam nadzieje, że to nie będzie koniec bloga. Zapraszam
2014-10-08 04:36
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://gamesfree4flash.blogspot.com/[...]
2014-10-08 04:34
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://downloadgamesair.blogspot.com/[...]