Nastolatki w internecie: seks, narkotyki i przemoc
 Oceń wpis
   

Nastolatki nie lubią mówić o swoich problemach. Chętniej przyznają się do nich w serwisach społecznościowych. Opublikowane 5 stycznia 2008 wyniki badań naukowców Dimitra Christiakisa i Megan Moreno, wskazują że przejrzenie profilu na MySpace może powiedzieć rodzicom więcej niż codzienne pytanie "jak w szkole?".

Wyniki opublikowane w naukowym periodyku Archives of Pediatrics and Adoloscent Medicine są przepisywane przez amerykanskie media pod alarmującymi nagłówkami podobnymi do tego powyższego. Za chwilę pewnie pojawią się także w polskich massmediach. Nie byłoby jednak dobrze, gdyby ich wyniki zostały opacznie zrozumiane.

Co zbadano?

W drugiej połowie 2007 roku naukowcy przejrzeli 500 losowo wybranych profili osiemnastolatków z serwisu MySpace.com.

Na ponad połowie z nich (270, 54%) znaleźli treści związane z "ryzykownymi zachowaniami". 120 (24%)  profili przyznawało się do seksu, 205 (41%) do zażywania substancji psychoaktywnych, zaś 72 (14,4%) do przemocy.

Wśród przebadanych użytkowników dostrzeżono kilka istotnych korelacji. Deklarowanie orientacji płciowej innej niż heteroseksualna towarzyszyło częstszemu (deklarowanemu) uprawianiu seksu. Osoby deklarujące religijność rzadziej ujawniały ryzykowne zachowania na swoich profilach. Uprawianie sportu lub posiadanie hobby towarzyszy rzadszemu pisaniu o przemocy.

W kolejnym badaniu wytypowano 198 osób w wieku 18-20 lat, korzystających z MySpace i deklarujących ryzykowane zachowanie w swoim profilu. Do połowy z nich Megan Moreno jako "Dr. Meg" wysłała wiadomość ostrzegająca przed zagrożeniami związanymi z upublicznianiem swoich danych, oraz odnośnikiem do strony oferującej testy na choroby przenoszone drogą płciową.

Po trzech miesiącach ponownie sprawdzono badane profile. Spośród osób które otrzymały wiadomość od Dr. Meg, 42% zmieniło swoje profile na bezpieczniejsze, 13,7% całkowicie usunęło ryzykowne treści. W grupie z która się nie kontaktowano uczyniło tak 5,3%.

Co zrozumieli dziennikarze i ich czytelnicy?

Pewnie coś takiego: Badania wykazały, że korzystanie z MySpace zwiększa zagrożenie narkotykami, rozpustą i przemocą. Dobre dzieci jeśli juz korzystają z internetu, to chociaż sa religijne i uprawiają sport. Wniosek: wyłaczyć internet, zagonić bachora do kościoła i na boisko.

Co naprawdę wynika z badań?

Tymczasem to co naprawdę widać w badaniach, to użyteczność serwisów społecznościowych jako narzędzia do edukacji i komunikacji z młodymi ludźmi.

Choć ujawnianie swoich danych może być ryzykowne (oprócz zboczeńców mogą tam zajrzeć znacznie groźniejsi nauczyciele, policjanci lub pracodawcy) to bywa także korzystne. Dzięki szczerości umieszczanych w Sieci informacji rodzice mogą zidentyfikować realny, ale ukrywany przed nimi problem. Profil w serwisie społecznościowym może stać się podstawą do rozmowy i skutecznej pomocy.

Co więcej jak wykazała druga faza badania, serwisy społecznościowe można wykorzystać do szerzenia wiedzy przez instytucje. Jedna wiadomość od anonimowej Dr. Meg wpłynęła na 42procent osób do których została wysłana. Zwykła kampania e-mail ma skuteczność około 2 procent. Pogadanki wychowawcze o ile dobrze pamiętam miały skuteczność odwrotną - trzeba było je odreagowywać.

Dlatego jeśli przypadkiem znowy usłyszycie lub przeczytacie, że badania wykazały, że MySpace, nasza-klasa, czy inne wynalazki są zagrożeniem dla młodzieży, nie wierzcie. Zagrożeniem, jak zwykle, jest bezmyślność.

Komentarze (0)
Kto i za ile kupi Bebo?
 Oceń wpis
   
logo bebo
Bebo to kolejny serwis społecznościowy, który szuka inwestora. VentureBeat ujawniło wczoraj, że firma z San Francisco wynajęła w tym celu bank. Bebo zapewnia, że nie chce się sprzedać w całości a tylko uzyskać dofinansowanie.

Bebo to serwis popularny w Irlandii, Wielkiej Brytanii i Nowej Zelandii. W Polsce został strategicznym partnerem Agory, która od jakiegoś czasu szukała sposobu na zrobienie "swojego majspejsa" i myśli, że znalazła.

W tej chwili Bebo ma na całym świecie ponad 40 mln użytkowników.
Ostatnio głośno było o decyzji bebo o udostępnieniu na swojej platformie obu konkurencyjnych API - OpenSocial promowanego przez Google oraz licencjonowanej platformy deweloperskiej Facebooka.

Sytuacja finansowa stawia bebo mimo wszystko daleko za konkurentami - Facebook dostał 240 mln USD od Microsoftu, zaś MySpace ma 580 mln USD z potężnego News Corp Murdocha.

Ostatnie wyceny bebo były równie wysokie - rok temu Yahoo! proponowało przejęcie firmy za
miliard dolarów, podobną kwotę oferował wtedy także Viacom.

Skala tych liczb pokazuje nie tylko jak wielki jest rynek serwisów społecznościowych (lider rynku - MySpace generuje rocznie około 360 mln USD przychodu, mimo iż zarabia właściwie tylko na bannerach), ale też jak potężni gracze walczą o dominację w tym segmencie internetu. Dla porównania - polski medialny gigant jakim jest Agora przez trzy kwartały zeszłego roku uzyskał jedynie 113 mln USD przychodów. Z kolei cała grupa ITI w tym samym czasie zarobiła 458 mln USD. Można więc szacować, że w ciągu roku ITI ma więc dwa razy tyle przychodów co MySpace z bannerów.

Nie dziwi więc entuzjazm inwestorów kupujących całkiem niesprawne serwisy w różnych częściach globu - nadzieja braci Samwer na szybki zwrot z drobnych 15 mln zainwestowanych w naszą klasę wcale nie jest płonna. Pod warunkiem, że nie okaże się, że to wszystko nie jest kolejną bańką. Czy na pewno bannery na MySpace są warte 10 centów cpm?
Komentarze (0)
Open Social - największe oszustwo Google?
 Oceń wpis
   
Zamiast otwartości - kontrola i władza w rękach jednej korporacji
Zamiast dostępu do informacji - odebranie użytkownikom kontroli nad tym gdzie trafiają ich sekrety.

Open Social, tak chwalone przez wielu nowe API dla serwisów społecznościowych proponowane przez Google jest największym jak dotąd zagrożeniem dla wolności i prywatności w Internecie.

Open Social nie ma nic wspólnego z otwartością. Serwisy które wdrażają Open Social zgadzają się na oddanie kontroli nad naszymi danymi jednej firmie. Tylko Google ma pełną wiedzę o swoim nowym API dla społeczności. Tylko Google kontroluje które aplikacje zostaną zaakceptowane. Tylko Google wie dokąd trafią nasze utwory, nasze dane osobowe, nasza korespondencja z każdego serwisu który zgodzi się na Open Social.
Open Social nie jest Open Source. Tylko nazwa jest otwarta.

Od wprowadzenia OpenSocial nie mamy jako użytkownicy żadnej kontroli nad naszymi danymi - właściciele platform oddają je do Wielkiego Brata w Mountain View [edit: dzięki korektorze :)]. Open Social to nie jest read-only API które już znamy. Nie służy do tego, żebyśmy sami pobierali interesujące nas treści z innych serwisów. Ono służy także do tego, aby interesujące nas dane można było zabrać do innego serwisu.

Znika możliwość utrzymywania różnych tożsamości i sieci znajomych w różnych serwisach społecznościowych. To co naturalne w ludzkiej społeczności - czyli różne grupy znajomych dla różnych celów, teraz staje się iluzją. Nasze tożsamości społeczne są odarte z prywatności i wystawione na widok publiczny. Czy na pewno chcemy, aby pracodawcy z linkedIn mogli sprawdzać do jakich klubów umawiamy się ze znajomymi z bebo? Czy to dobry pomysł, żeby koledzy z którymi pijemy piwo byli przedstawieni naszemu biznesowemu partnerowi?
Czy jesteśmy pewni, że chcemy, żeby News Corp. wiedziało dzięki MySpace wszystko o muzyce jakiej słuchamy i przekazywało dzięki Open Social te dane do Amazon, który podwyższy ceny na produkty, które na pewno kupimy?
I najważniejsze pytanie: Dlaczego jedna korporacja ma mieć o nas wszystkie informacje i według uznania dzielić je z innymi firmami bez naszej zgody?
Open Social byłoby prawdziwą rewolucją w użyteczności. Jednak ja nie chcę z niej korzystać dopóki nie będzie mi zapewniona kontrola nad moimi danymi. Nawet jeśli ufam Google, to nie umiem zaufać News Corporation Murdocha.
Szanujesz prywatność? Uważaj na platformy z Open Social.
[edited 03.11.2007]

tabloid hoaxed
[Rys 1. Tak wygląda tabloid :)]
Miałem wczoraj wieczorną Polaków blip-rozmowę z Netto na ten temat - zaczęło się od tabloidyzacji blogosfery, skończyło na planie zdobycia świata przez szafy grające :)
Netto wykazał mi, że to przejęcie danych po pierwsze nie zależy od API tylko od implementacji i (po drugie) dał nadzieję graniczącą z pewnością, że Google w tej implementacji palców nie macza.
Więc uspokajam, u siebie i w komentarzach u netto.
Chyba jeszcze nie teraz nam te dane zabiorą. Ale uważać trzeba. W sprawach prywatności możecie liczyć, że wnet pierwszy zacznie narodową histerię.
Komentarze (22)
Skype + MySpace = darmowe rozmowy. Dla prawie wszystkich.
 Oceń wpis
   
Od listopada 110 milionów użytkowników serwisu społecznościowego MySpace uzyska możliwość prowadzenia darmowych rozmów telefonicznych za pośrednictwem Skype. W tym celu obie firmy stworzyły nową, skypeową wersję komunikatora MySpaceIM.

Jest to pierwszy przypadek zastosowania technologii Skype w aplikacji wyprodukowanej przez inną firmę i kolejny krok oddzielenia sieci skype od samej aplikacji (pierwszym było środowisko deweloperskie i możliwośc tworzenia aplikacji dołączanych do komunikatora skype).

Aby skorzystać z usługi skype na MySpace nie będzie wymagane pobieranie aplikacji skype, wystarczy MySpaceIM. MySpaceIM ma w tej chwili 25 milionów użytkowników, zaś z sieci skype korzysta kiedy to pisze 5 mln osób, ale zarejestrowanych jest ponad 100 mln kont.
Rozmowy będzie można wywoływać także bezpośrednio przez linki umieszczone w profilach na MySpace.
Nowa usługa będzie wprowadzona w 20 krajach w których MySpace ma lokalizowane wersje. U nas nie. W Polsce MySpace ma na razie tylko puste biuro w Krakowie. Skype możemy sobie za to pobrać z onetu. I proszę bez malkontenctwa, ja pamiętam jak nawet na stacjonarny telefon (to taki z kabelkiem od ściany) czekało się 5 lat.

[via: TechCrunch]
Komentarze (1)
Ankieta
Co stanie się z telewizorami?
Zostaną wyparte przez komputery PC
Przejmą funkcje komputerów PC
Razem z PC znikną z rynku
Będą się rozwijać niezależnie od komputerów
Nie mam zdania na ten temat
Mam inne zdanie (komentarz pod wpisem)
O mnie
Piotr Wrzosiński
Piotr Wrzosiński
Najnowsze wpisy
2011-10-03 10:41 W zeszłym tygodniu pod nowym adresem
2011-09-25 18:20 Minął kolejny tydzień
2011-09-19 11:07 Podsumowanie tygodnia
2011-09-12 13:37 Przedruk i przeprowadzka
2011-09-02 17:36 Wybierz swój e-book!
Najnowsze komentarze
2015-02-24 18:33
KamilDawid:
Minął kolejny tydzień
Mam nadzieje, że to nie będzie koniec bloga. Zapraszam
2014-10-08 04:36
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://gamesfree4flash.blogspot.com/[...]
2014-10-08 04:34
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://downloadgamesair.blogspot.com/[...]