2007-09-18 23:10
Nie da się tego inaczej określić - to był blitzkrieg.
Google w ciągu 24 godzin zatrzęsło internetem.

Zaczęło się spokojnie od od dawna zapowiadanej premiery aplikacji prezentacyjnej w pakiecie Google Docs. Nawet wiedzieliśmy jak Presently będzie wyglądać bo bawiliśmy się nim wcześniej, zanim Google kupiło producenta. Microsoft trochę się tym przejmował, ale nie za bardzo, bo gdzie tam Appsom do Office'a, przynajmniej dopóki nie działają offline.

Drugi ruch Google był nieco bardziej zaskakujący - wiedzieliśmy, że testowane są mobilne reklamy kontekstowe, jednak ich komercyjne uruchomienie już dziś to naprawdę duże zaskoczenie. I powiedzmy to szczerze, rewolucja Google dosięgnęła właśnie treści mobilnych.

Prawdziwe zaskoczenie nadeszło chwilę później. Google Labs wypuściły spod swojej opieki dwie aplikacje, obie rewolucyjne.
GOOG411 to jedyna w swoim rodzaju infolinia.Całkowicie darmowa z każdego telefonu w USA. Błyskawicznie informuje o lokalizacji i danych kontaktowych potrzebnych nam usługodawców, co więcej, łączy z nimi (dalej za darmo) i pozwala na błyskawiczne zamówienie żądanej usługi.
tle="Kliknij tutaj, aby zablokować ten obiekt" style="left: 425px ! important; top: 0px ! important;"> tle="Kliknij tutaj, aby zablokować ten obiekt" style="left: 425px ! important; top: 0px ! important;">
Google Readera nie muszę pewnie przedstawiać, to powszechnie używany czytnik subskrypcji RSS z możliwością ich porządkowania a od niedawna także przeszukiwania. Google Reader jest aplikacją dostępną także offline. Google Reader jest także w pełni zlokalizowany, w tym na język polski.
Podsumujmy efekty dzisiejszych działań.
Google monopolizuje amerykański rynek informacji o usługach - mobilny i internetowy.
Nie ma Cię w Google? To znaczy, że nie ma Cię wcale.
Google rozpoczęło proces demontowania dostarczycieli treści mobilnych i wysysa pieniądze ze wszystkich operatorów komórkowych (fundujących użytkownikom dostęp do reklam Google w ramach abonamentów z "free Internet plan").
Teraz opłaci się mieć stronę z treściami dla telefonów komórkowych, nawet jeśli nikt nie będzie chciał płacić SMSami. Teraz będzie dużo treści za które wystarczy zapłacić kliknięciem. Jamba! może powoli pakować swoją Crazy Frog.
Google wspierane przez Cap Gemini otwarcie zaatakowało dominację Microsoft na polu aplikacji biurowych.
Google w ciągu 24 godzin zatrzęsło internetem.

Zaczęło się spokojnie od od dawna zapowiadanej premiery aplikacji prezentacyjnej w pakiecie Google Docs. Nawet wiedzieliśmy jak Presently będzie wyglądać bo bawiliśmy się nim wcześniej, zanim Google kupiło producenta. Microsoft trochę się tym przejmował, ale nie za bardzo, bo gdzie tam Appsom do Office'a, przynajmniej dopóki nie działają offline.

Drugi ruch Google był nieco bardziej zaskakujący - wiedzieliśmy, że testowane są mobilne reklamy kontekstowe, jednak ich komercyjne uruchomienie już dziś to naprawdę duże zaskoczenie. I powiedzmy to szczerze, rewolucja Google dosięgnęła właśnie treści mobilnych.

Prawdziwe zaskoczenie nadeszło chwilę później. Google Labs wypuściły spod swojej opieki dwie aplikacje, obie rewolucyjne.
GOOG411 to jedyna w swoim rodzaju infolinia.Całkowicie darmowa z każdego telefonu w USA. Błyskawicznie informuje o lokalizacji i danych kontaktowych potrzebnych nam usługodawców, co więcej, łączy z nimi (dalej za darmo) i pozwala na błyskawiczne zamówienie żądanej usługi.
Google Readera nie muszę pewnie przedstawiać, to powszechnie używany czytnik subskrypcji RSS z możliwością ich porządkowania a od niedawna także przeszukiwania. Google Reader jest aplikacją dostępną także offline. Google Reader jest także w pełni zlokalizowany, w tym na język polski.
Podsumujmy efekty dzisiejszych działań.
Google monopolizuje amerykański rynek informacji o usługach - mobilny i internetowy.
Nie ma Cię w Google? To znaczy, że nie ma Cię wcale.
Google rozpoczęło proces demontowania dostarczycieli treści mobilnych i wysysa pieniądze ze wszystkich operatorów komórkowych (fundujących użytkownikom dostęp do reklam Google w ramach abonamentów z "free Internet plan").
Teraz opłaci się mieć stronę z treściami dla telefonów komórkowych, nawet jeśli nikt nie będzie chciał płacić SMSami. Teraz będzie dużo treści za które wystarczy zapłacić kliknięciem. Jamba! może powoli pakować swoją Crazy Frog.
Google wspierane przez Cap Gemini otwarcie zaatakowało dominację Microsoft na polu aplikacji biurowych.
Czy ktokolwiek może jeszcze zatrzymać dominację Google nad światem informacji elektronicznej?
I czy ktokolwiek ma interes żeby to robić? W końcu wszystkie usługi Google są dla nas bezpłatne.
Przynajmniej dopóki Google stara się trzymać zasady Do no evil.
I czy ktokolwiek ma interes żeby to robić? W końcu wszystkie usługi Google są dla nas bezpłatne.
Przynajmniej dopóki Google stara się trzymać zasady Do no evil.
Komentarze (2)
Kategoria
Ogólne






