Opera na iPhone - to działa!
 Oceń wpis
   

Podczas MWC 2010 Opera Software zaprezentowała swoją nową przeglądarkę Opera Mini 5 Beta dla iPhone. Nie mogliśmy robić zdjęć ani filmować pokazu, ale mogliśmy ją przetestować. Wrażenia? Steve, musisz to dodać do AppStore!

[Poniższy artykuł został przygotowany dla sieci blogów OnSoftware przez autorów: Merijn de Boer (gadget.blog.nl), Piotr Wrzosiński (wnet.bblog.pl) z Softonic.com]


Opera Software twierdzi, że ich produkt nie jest przeznaczony do iPhone ze zdjętą blokadą (jailbreaked).Opera Mini 5 będzie oficjalnie zgłoszona do AppStore, kiedy osiągnie wersję Final. Prace są bardzo zaawansowane, więc możemy oczekiwać zgłoszenia już wkrótce. Na MWC Opera Mini 5 była prezentowana jedynie wybranym dziennikarzom i partnerom. Wersji Beta na iPhone nie udostępniono do pobrania.

Dość jednak prawnych zawiłości, najważniejsze, że mogliśmy pobawić się Operą na iPhone. Trzeba powiedzieć, że w porównaniu z Opera Mini 5 Beta, wygląd i działanie Safari są beznadziejne. Najpierw odpaliliśmy w domyślnej przeglądarce iPhone stronę the New York Times. Mimo, że strona była częściowo w cache'u przeglądarki, czekaliśmy ponad minutę na jej załadowanie przez słaby GPRS dostępny w zatłoczonym budynku Fira de Barcelona.

Następnie rozpoczęliśmy naszą przygodę z Opera Mini. Po uruchomieniu zobaczyliśmy znaną stronę startową Speed Dial z ulubionymi zakładkami. Strona ta może być synchronizowana z przeglądarką Opera na PC lub np. telewizorze przy pomocy usługi Opera Link. Dotknęliśmy NYT i voila, po 15 sekundach na ekranie pojawiła się pełna strona New York Timesa.

Prędkość przeglądania Internetu przy słabym łączy jest zachwycająca. Opera Mini osiąga ją dzięki zaawansowanej kompresji. Strony są odchudzane nawet o 90%. Dodatkowe przyspieszenie zapewniają czary wykonywane na serwerach Opera Mini - łączą one pliki składające się na wgląd witryny w jedną paczkę o niewielkim rozmiarze. Nie tylko przyspiesza to pobieranie, ale też ratuje portfel przy korzystaniu z roamingu lub ograniczonych abonamentach na transmisję danych.

Naszym głównym zastrzeżeniem dotyczącym Opera Mini jest bezpieczeństwo rozwiązania opartego na przetwarzaniu danych na serwerach. Wszystkie "czułe" dane, na przykład hasła dostępu do poczty, są przesyłane przez serwery należące do Opera Software. Opera zabezpiecza je 128 bitowym szyfrowaniem pomiędzy naszą przeglądarką a serwerem i między serwerem Opera a stroną docelową. Słabym punktem są jednak serwery, na których nasze dane są przetwarzane poza naszą kontrolą. Pozostaje wierzyć na słowo, że są one dobrze chronione.

Interfejs Opera Mini 5 na iPhone jest praktycznie identyczny jak w wersjach na inne platformy. Nie ma multi-touch, aby powiększyć obrazek należy stuknąć w ekran dotykowy. Opera działa bardzo płynnie a wszelkie przejścia są ładnie animowane. Opera dokonała kilku zmian dostosowując się do wymagań dotyczących UI zawartych w SDK Apple'a. Używana jest klawiatura ekranowa natywna dla iPhone, nie ma też przycisku zakończ w opcjach programu.

Opra Mini 5 dla iPhone nie oferuje obsługi Flash. Jeśli jednak przejdziemy na YouTube, otworzy się mobilna wersja serwisu a filmy można będzie otworzyć w natywnym odtwarzaczu telefonu. To zachowanie jest identyczne z innymi wersjami Opery Mini.

Największą różnicą w korzystaniu z Opery w porównaniu z Safari jest dostęp do wielu stron. W Safari na iPhone widać jedynie bieżącą stronę. Opera pokazuje podgląd zakładek w menu wyświetlanym pod oknem przeglądarki. Dzięki temu można jednym dotknięciem łatwo przejść do każdej z otwartych stron. Opera Mini 5 na iPhone pokazuje "normalny" Internet, co nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem. Np. otwierając Softonic.pl zostaniemy przekierowani na stronę dedykowaną dla Windows PC, zamiast na wersję Softonic Mobile dla iPhone.

Korzystanie z Opera Mini 5 na iPhone jest przyjemne i intuicyjne, brak "szczypania obrazków" nie jest problemem. Powiększanie po stuknięciu w ekran jest równie płynne i wygodne. Podgląd zakładek w Speed Dial przypominający nieco Widgety bardzo ułatwia dostęp do ulubionych stron. Przeglądanie kolejnych stron w Opera Mini jest naprawdę szybkie i przyjemne. Dla posiadaczy iPhone pierwszej generacji przyspieszenie przeglądania Internetu dzięki Opera Mini będzie bardzo miłym prezentem. Wszystkie strony jakie testowaliśmy były bardzo wymagające i ciężkie, jednak Opera Mini radziła sobie z nimi znakomicie.

Wygląda na to, że Safari znalazła wreszcie godnego konkurenta. Jeśli masz jedną ze starszych wersji iPhone, pobierz Opera Mini 5 natychmiast po jej publikacji w AppStore. O ile Steve pozwoli.

Komentarze (2)
Facebook et al., czyli jak oddajemy wolność za wygodę.
 Oceń wpis
   

Nowe serwisy internetowe kradną nam Internet. Korzystając z Twittera, Facebooka czy Naszej-Klasy tracimy największą zaletę Sieci. Decentralizację. Czyli wolność.

W 2007 roku serwis Facebook zablokował wyszukiwania dla frazy "Ron Paul". Nie zaryzykuję twierdzenia, że właśnie dlatego libertariański kandydat na Prezydenta USA przegrał swoją opartą na Internecie kampanię. Na pewno jednak pomogło to w zwycięstwie Obamy.

Cztery lata temu Facebook nie był jeszcze tak potężny jak dziś. Dziś, w 2009 roku wielu użytkowników traktuje ten serwis jako swoją główną/jedyną usługę internetową. To dlatego spore poruszenie wśród komentatorów wywołał z pozoru niewinny błąd w obsłudze Twittera przez Facebook. W piątek 13 listopada 2009 Facebook przestał obsługiwać odnośniki zawarte w komentarzach z Twittera.

Sam twórca pojęcia Web 2.0, Tim O'Reilly z zaniepokojeniem zareagował artykułem "Wojna o Web".
Blokada linków wychodzących z Facebook, choć początkowo uzasadniana względami bezpieczeństwa, stanowi poważny problem dla wydawców internetowych. Jeśli opierasz swój biznes na użytkownikach z Facebook, jego właściciele mogą Cię po prostu wyłączyć z obiegu.

Niestety, to samo dzieje się np. w wypadku Twittera. Jednym z najlepszych (o ile istnieją dobre, ale o tym za chwilę) serwisów do skracania długich adresów URL był tr.im. W chwili, kiedy Twitter zdecydował, że domyślnym skracaczem ma być bit.ly, tr.im nie miał wyjścia innego niż zwinąć biznes.

Dużo większym, tak dużym, że aż niedostrzegalnym problemem są wyszukiwarki. Nie wszyscy są świadomi, że wielu użytkowników w ogóle nie korzysta już z adresów URL. Używają wyszukiwarek, najczęściej zaś Google. To od tajemniczych, kontrolowanych przez właściciela wyszukiwarki zasad zależy, którą witrynę zobaczą, a która nigdy nie zostanie im przedstawiona. Sytuację pogarszają opisywane akapit wyżej skracacze linków - ich pośrednictwo dodatkowo utrudnia odnalezienie prawdziwego wydawcy interesującej wiadomości.

Jak wiedzą czytelnicy Wnet, od dawna uważam, że przyszłością Sieci są urządzenia mobilne. Teraz wydaje się to być oczywiste dla większości obserwatorów, także dla tych niegdyś sceptycznych. Sposób, w jaki rozwija się ten "ekosystem" w połączeniu z centralizacyjnymi tendencjami w Internecie niesie kolejne zagrożenia.

Aplikacje do telefonów komórkowych są dystrybuowane na kilka sposobów. W okresie wielu systemów operacyjnych dopasowanych do konkretnych modeli urządzeń, dominującą drogą był wspólny proces akceptacji aplikacji przez operatora sieci komórkowej oraz producenta urządzenia. Decydujący głos miał zwykle operator subsydiujący zakup urządzenia przez klienta końcowego. Użytkownik i deweloper byli jedynie petentami bez możliwości legalnego wpływu na to co znajdzie się w ich telefonie. Tak dzieje się także dziś, jeśli chodzi o tańsze modele telefonów.

Symbian OS, jedyny szeroko rozpowszechniony otwarty system operacyjny dla telefonów komórkowych zrywał z ta zasadą pozwalając na rozproszoną dystrybucję. W skrócie wygląda to tak, ze aplikację można pobrać skądkolwiek w dowolny sposób. Od wersji S60 3rd Edition Symbian OS wymaga certyfikacji aplikacji, lecz użytkownik może sam "podpisać" aplikację, którą chce zainstalować na własne ryzyko.

To najzdrowszy dla konkurencji i użytkowników system dystrybucji. Każdy może wyprodukować aplikację, każdy moze ją pobrać z dowolnego miejsca, cena jest dowolnie ustalana przez producenta oprogramowania, a płatne certyfikaty gwarantują bezpieczeństwo aplikacji producentów, którzy się na to zgodzili. Podobny system dystrybucji ma także oparty na Linuksie system Maemo rozwijany przez firmę Nokia.

Najszybciej rozwijająca się platforma aplikacji mobilnych - iPhone OS oraz AppStore to zaprzeczenie otwartego modelu Symbiana. Sukces biznesowy jest tu połączony z całkowitą kontrolą producenta sprzętu nad rynkiem oprogramowania. Apple ma możliwość zablokowania dystrybucji oprogramowania, a nawet usunięcia już zainstalowanej aplikacji z urządzeń użytkowników.

Ten model przynosi producentowi sprzętu ogromne zyski, pozostawiając użytkownikom i deweloperom złudne poczucie kontroli. W rzeczywistości jednak, jedyny wybór jaki Apple pozostawia swoim partnerom to "bierze czy nie?" znany starszym Polakom z PRL-owskich sklepów.

Najdalej idącym w kierunku ograniczenia wolności użytkowników projektem jest opublikowany niedawno system Google Chromium OS. Choć oparty na poczciwym, otwartym Linuksie, system ten jest kompletnym zaprzeczeniem wolności wyboru. Do dyspozycji otrzymujemy całkowicie zależną od firmy Google przeglądarkę internetową, domyślne logowanie do domeny Google Account, oraz domyślne korzystanie z aplikacji dostarczanych przez firmę Google. Bardzo utrudnione, a praktycznie niemożliwe w tym systemie jest instalowanie własnych aplikacji czy nawet zapisywanie czegokolwiek lokalnie. Mamy tu tylko chmurę należącą do Google.

Ilu użytkowników będzie miało tyle samozaparcia, żeby przejść do usług innych dostawców, skoro Google oferuje wszystko? Czy będzie to w ogóle możliwe? Apple pokazał, że można zabronić użytkownikom korzystania z tak powszechnych rozwiązań jak Flash czy Java... Już teraz Chromium OS niczym Facebook ostrzega, że chcesz korzystać z aplikacji "obcych i potencjalnie groźnych". Mark Pilgrim z Google pisze, że nie ma nic przeciwko rozwiązaniu akceptującemu tylko aplikacje zaakceptowane przez jego firmę.

Czy model Apple iTunes/AppStore będzie dominującym sposobem dystrybucji programów i treści cyfrowych w przyszłości? Czy Sieć zamknie się w zamkniętych i chroniących przed wyjściem na zewnątrz systemach - silosach takich jak Facebook, Twitter czy Chromium OS?

Jeśli tak, to monopol Windows z ich ogromną ilością niezależnych aplikacji będziemy wkrótce traktować jak złote lata wolności informacji. A może by tak wcześniej zawalczyć o swoje prawa?

"They that can give up essential liberty to obtain a little safety deserve neither liberty nor safety."

- Benjamin Franklin

Komentarze (2)
I am PC. To się opłaca!
 Oceń wpis
   

To nie jest kolejna prowokacja do wojny w komentarzach. Choć lubię flame wars jako element kultury Internetu, tym razem będziemy analizowac wyniki sprzedaży komputerów PC oraz Mac. Z danych wynika, że opisywana przeze mnie na Managerii kampania Microsoftu (I am PC) bardzo się opłaciła.

Według danych z amerykanskiego rynku opublikowanych własnie przez NPD mierzona rok do roku sprzedaż komputerów PC z Windows wzrosła w lutym 2009 o 22 procent. W tym samym czasie Apple zanotował spadek o 16,7 procenta (dla wszystkich PC wynik to -6,8 proc.). Jeszcze gorzej dla Cupertino wyglądają wyniki finansowe. Apple stracił aż 23,3 procent przychodów ze sprzedaży, podczas gdy komputery z Windows mają wzrost przychodów o 1,5 procenta (cały rynek PC zmniejszył się o 0,5 procenta). Joe Wilcox z Microsoft Watch pisze:"Dla Apple to nie jest nawet krwawa łaźnia. To masakra".

Można zidentyfikować trzy główne przyczyny tego stanu rzeczy:

  • Mac jest za drogi. Średnia cena sprzedaży komputerów Apple spadła z 1 628 USD do 1 500 USD. To wciąż dużo w czasach kryzysu.
  • Tanie netbooki z Windows XP windują sprzedaż platformy Microsoftu. Laptop z Windows kosztował w lutym 2008 średnio 717 dolarów, w lutym 2009 to tylko 515 USD.
  • Microsoft zainwestował w marketing. Apple zapomniał o reklamie.

Ten trzeci powód najlepiej koreluje z danymi. Kampania Windows. Life without walls wystartowała we wrześniu 2008, wtedy tez skończyły się emisje reklam "Get Apple".

Miliony ludzi dzięki reklamom Windows dostało dodatkowy powód do radości ze swoich nowych komputerów. Dołączyli do jakiegoś klubu a ich wejściówka była trzy razy tańsza niż w klubie miłośników jabłek. Na dodatek klub posiadaczy Windows jest znacznie większy.Windows oferuje poczucie wspólnoty i pewną dozę konserwatyzmu, jest widoczny w prasie ekonomicznej. Nic dziwnego, że ludzie którzy przygotowują się do pracy na własny rachunek kupują ten solidny przekaz.

PS: W jabłkach też coś się dzieje. "Nowy" iPhone 3.0 ma teraz opcje Wytnij, Kopiuj i Wklej. W bąbelkowym dialogu. Gratulujemy.

Komentarze (10)
GooglePhone już w lutym?
 Oceń wpis
   
Independent
Dzisiejszy The Independent podaje nowe informacje o GooglePhone.
Google phone
Zdaniem brytyjskiego dziennika, Google zamierza zaatakować iPhone w lutym przyszłego roku.
Telefon Google będzie prostszy od iPhone, jednak z funkcjami smartphone. Tak jak iPhone, będzie miał duży dotykowy ekran o przekątnej trzech cali, oraz wbudowane WiFi. Producentem urządzenia ma być zgodnie z wcześniejszymi doniesieniami tajwańska firma HTC.
Oczekiwana cena to około 100 USD (poniżej 400 złotych), jednak możliwe jest rozdawanie użytkownikom telefonu za darmo (jest to obecna praktyka stosowana przez Google przy wprowadzaniu usług). W zamian za aparat użytkownicy GooglePhone godzili by się na reklamy dostarczane przez Google.
GooglePhone będzie miał system operacyjny bezpośrednio konkurujący z WindowsMobile i oparty na Linuxie (aparaty z Linuxem oferuje już Motorola).

W Europie prawdopodobnie dystrybutorem GooglePhone będzie Orange, w USA Sprint i T-Mobile.

[via: iphoneinfo.net]
Komentarze (2)
iPhone już we wtorek w Europie?
 Oceń wpis
   
Jobs pokazuje iPhoneApple rozesłał do brytyjskiej prasy zaproszenia na konferencję prasową, która ma sie odbyć w przyszły wtorek (18 września) w Londynie - donosi Yahoo!.
Już wcześniej zapowiadano, ze iPhone zostanie wprowadzony na główne europejskie rynki (Wielka Brytania, Niemcy, Francja) we wrześniu. Żadnych szczegółów oczywiście nie ujawniono, ale nieoficjalne doniesienia wskazują, ze operatorami z iPhonem w ofercie będą Telefonica O2 UK, Deutsche Telekom T-Mobile oraz France Telecom Orange. Operatorzy milczą, a Apple zapowiada ujawnienie informacji "do końca września" a więc być może już we wtorek.
Oczywiście nic nie wiadomo o polskim rynku, ale to już tradycja :)
Komentarze (0)
1 | 2 |
Ankieta
Co stanie się z telewizorami?
Zostaną wyparte przez komputery PC
Przejmą funkcje komputerów PC
Razem z PC znikną z rynku
Będą się rozwijać niezależnie od komputerów
Nie mam zdania na ten temat
Mam inne zdanie (komentarz pod wpisem)
O mnie
Piotr Wrzosiński
Piotr Wrzosiński
Najnowsze wpisy
2011-10-03 10:41 W zeszłym tygodniu pod nowym adresem
2011-09-25 18:20 Minął kolejny tydzień
2011-09-19 11:07 Podsumowanie tygodnia
2011-09-12 13:37 Przedruk i przeprowadzka
2011-09-02 17:36 Wybierz swój e-book!
Najnowsze komentarze
2015-02-24 18:33
KamilDawid:
Minął kolejny tydzień
Mam nadzieje, że to nie będzie koniec bloga. Zapraszam
2014-10-08 04:36
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://gamesfree4flash.blogspot.com/[...]
2014-10-08 04:34
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://downloadgamesair.blogspot.com/[...]