Zarabiaj na swojej wiedzy. Lub szczęściu.
 Oceń wpis
   
Predictify logo

Predictify to nowy serwis, który właśnie wszedł w fazę Public BETA. Pomysł jest prosty, jeśli trafnie przewidzisz przyszłość, należy Ci się za to nagroda (prawie jak w MoneyManii).
Z drugiej strony, kto z nas nie chciałby znać przyszłości? Dzięki predictify możemy skorzystać z przewidywań wielu ludzi, spośród których niektórzy wydają się skuteczniej niż inni przewidywać wydarzenia w pewnych dziedzinach. Może mają intuicję a może specyficzną przenikliwość lub po prostu zdolności parapsychiczne. Zwykle po prostu sa ekspertami.
Dzięki predictify możesz z nich skorzystać za niewielką opłatą.

Podobne serwisy to ZiiTrend, Media Predict, Avanoo oraz Spigit.
Predictify wydaje się być lepsze, ponieważ nie tylko korzysta z mądrości tłumu, ale też pozwala społeczności wyłonić ekspertów.
Czy dzięki platformom społecznego przewidywania możemy poznać przyszłość?
Raczej nie, ale na pewno możemy się dowiedzieć jakie są oczekiwania społeczne. No i możemy zarobić kilka centów :)

Podobają się Wam takie aplikacje?

[disclaimer: konkurs MoneyMania to akcja Money.pl a wnet pracuje dla Money.pl:) ]
Komentarze (2)
Dobry Venture Capital. Czyli jaki?
 Oceń wpis
   
Na Read/Write Web pojawił się interesujący artykuł Alexa Iskolda z AdaptiveBlue.
Artykuł dotyczy tego, co wnet lubi najbardziej - poszukiwania funduszy na rozwój startupów (przeczytaj, co pisałem na ten temat wcześniej).
Alex ma doświadczenie z pozyskiwaniem inwestora - ostatecznie udziały w jego firmie objął fundusz Union Square Ventures.
W swoim artykule omawia stare zasady funkcjonowania VC (czyli takie jakie teraz są, niestety, w Polsce) i porównuje je z obecnymi trendami, które może do nas kiedyś dotrą. A może nie.

Jak więc działa stary (czytaj: jedyny w Polsce) model finansowania przez VC/inwestora?

1. Aby zainwestować wymagamy przygotowania biznesplanu.
Biznesplan ma formę książki na około 70 stron. Zawiera m.in.:
  • opis rynku i konkurencji,
  • opis modelu biznesowego
  • wyliczenie możliwości biznesowych oraz zagrożeń dla projektu
  • opis zespołu (lub sposobów jego pozyskania)
  • oraz najśmieszniejszą część - plan finansowy na najbliższe 5 lat.
Przygotowanie takiego planu zajmuje co najmniej kilka miesięcy.
Zwykle wymaga on wielu zmian dokonywanych przez przedstawicieli VC/inwestora, ponieważ w technologicznym startupie nie ma fachowców od biznesplanów.

2. Na podstawie tego biznesplanu możemy zainwestować.
Niestety nasz VC/inwestor ma mało specjalistów a dużo pieniędzy.
Dlatego może zaangażować się w jedynie kilka projektów i chce zaangażować w nie duże środki.
Co za tym idzie, ingerencja VC/inwestora w projekt i jego udział w spółce będzie absurdalnie duży.
Wymaga sie też, aby biznesplan uzasadniał (zbyt) dużą inwestycję i aby obiecywał szybki jej zwrot.

Oczywiście taka strategia VC jest zupełnie nieadekwatna dla współczesnych spółek technologicznych.
Po pierwsze tylko niewielka część projektów będzie w stanie jednocześnie rozwijać i utrzymywać swój projekt i tworzyć rozbudowany biznesplan.
Tak naprawdę, to będą tylko te projekty, które nie potrzebują wsparcia od lokalnego VC/inwestora.

Po drugie, VC angażując się  silnie w kilka projektów ogranicza szansę powodzenia swojej strategii - większość inwestycji VC jest chybiona, tylko nieliczne przynoszą zysk. Naiwnością jest sądzić, że VC wybierze akurat te zyskowne.

Po trzecie, silne zaangażowanie przedstawicieli VC/inwestora często szkodzi projektowi - spółki technologiczne opierają się na wizjonerstwie i innowacyjności. Robert Sutton słusznie wskazuje, że dla innowacyjności jednym z kluczowych zagrożeń jest zbyt wczesna ingerencja działu finansów.  VC/inwestor zapewne będą próbować obciąć "niesprawdzone" koncepcje w akceptowanym biznes planie.

Po czwarte zaś zbyt duże inwestowanie w fazie startowej doprowadzi do przerostów zatrudnienia i uniemożliwi zwrot z inwestycji. To typowe dla (zbyt) wielu przedsięwzięć internetowych "spalanie kasy" to właśnie wynik błędnej strategii VC.

W rezultacie VC/inwestorzy mogą wspierać głównie słabe klony bez szansy na globalny rozwój, na dodatek opóźnione przez prace nad słabym biznes planem.

Jak więc powinien wyglądać dobry VC?
Zdaniem Alexa (w pełni popieranym przez wnet, oraz przez rzeczywistość, która skrzeczy):

Dobry VC jest mały (stary VC powinien wydzielić z siebie kilka, kilkanaście mniejszych) i wyspecjalizowany.
Może to też być po prostu wydzielony budżet inwestora branżowego.
Dzięki specjalizacji w danej branży i niższej kwocie zaangażowania VC/inwestor ma szansę uruchomić większą ilość projektów i zwiększa swoje szanse na zysk z inwestycji.

Finansowanie fazy początkowej (seeding) powinno być podzielone na transze i pokrywać niezbędne koszty startupu, w tym przygotowywanie dokumentacji biznesowej.
Ponieważ finansowanie w takiej formie jest mniejszym ryzykiem, a mały nowy VC/inwestor jest wyspecjalizowany w swojej dziedzinie, szczegółowy biznesplan jest tworzony właśnie przez VC wraz ze startupem.
Startup ze słabiej zaangażowanym VC jest zdrowszy, a jego zespół bardziej zaangażowany w rozwój serwisu. VC nie ma możliwości zabijania innowacji, ponieważ mniejsze finansowanie oznacza mniejszy udział w spółce.

Science fiction? Nieprawda, Alex przytacza przykłady:
  • Y Combinator wspiera technologiczne startupy finansowaniem fazy seed (10-20K USD);
  • Charles River Ventures uruchomił program Quick;
  • Jeff Clavier uruchomił mały fundusz (12M USD) dla startupów.

Te małe inwestycje mają szansę na zwrot, kiedy sprzedadzą swoje udziały w spółkach większym graczom. Wtedy będzie już gotowy prawdziwy biznesplan, rozwinięty i funkcjonalny projekt i realna innowacja.

Czego i Tobie wnet życzę :)

PS: przypominam, że możecie do mnie (p.wrzosinski [at] money.pl) wysyłać propozycje startupów rozszerzających potencjał grupy money.pl i Verlagsgruppe Handelsblatt
venture capital
[disclaimer: robiłem korektę merytoryczną jednej z książek Roberta Suttona dla wydawnictwa Helion]
[disclaimer: zawodowo zajmuję się m.in poszukiwaniem startupów dla Money.pl]
Komentarze (3)
Głupoty zagregowane. Agora na G.pl
 Oceń wpis
   
Naprawdę nie wiem jak to napisać.
logo G.pl
Z jednej strony super. Użyli technologii Google'a, można z tego mieć fajną stronę startową i przy okazji naprawdę dobrą pocztę.
Domena G.pl jest świetna.
Udało się zerwać z marką Gazety Wyborczej. Nikt nie skojarzy G.pl z poważnym medium.
Zagregowano treści z większości gazetowych blogoidów i pozwolono na ich selekcję i układanie według widzimisię użytkownika. Czyli wszystko tak jak sam chciałem w dyskusji z Tomaszem Józefackim na yulbizie.

A jednak nie mogę pochwalić G.pl.
Nie mogę, bo skomasowanie w jednym miejscu takiego wylewu beznadziejnie głupich informacji mnie obezwładnia. I naprawdę nie umiem z tego wybrać niczego interesującego.

Dyrektor pionu Internet Agory miał rację. Są różne segmenty użytkowników. I ja nie mieszczę się w segmentach wybranych przez Agorę do ekspansji :)

A Ty? Znajdziesz coś dla siebie na G.pl?
Komentarze (2)
Uczciwość - stan krytyczny.
 Oceń wpis
   
Stało się. Całkiem niedawno rozmawialiśmy o tym w miłej herbaciarni, a wczoraj zrobiło się całkiem niemiło. Maciek Zawadziński uruchomił serwis Krytycy.pl.

Hannibal ad portas! Zagrożenie jest naprawdę poważne.
Stowe Boyd powiedział w 2005 roku o Marqui (to tacy pionierzy zaśmiecania blogów reklamowymi wpisami): "Ci płatni naganiacze zamienią blogosferę w slumsy."
Mazanie po ścianach polskiej blogosfery i wybijanie szyb już się zaczęło. Głupie pomysły nie umierają.
Maciek zapisał w regulaminie (dumnie pdolinkowanym "etyka") obowiązek oznaczenia tekstów komercyjnych. Ale to oznaczenie nie jest w żaden sposób zdefiniowane. Czy nie mogło by wyglądać np. tak jak w umowach ubezpieczeniowych (np. jasno szara czcionka 5 p). Mogłoby. I pewnie wkrótce tak będzie wyglądać.

Na krytykach jest też (niestety schowana) lista opłacanych blogów, oraz lista prowadzonych kampanii - to rozwiązanie stosowane w Stanach po aferze rozpętanej przez Boyda. Nieskuteczne, bo czytelnicy nie zawsze są tak biegli aby do tej listy dotrzeć. Zresztą teraz na liście jest AntyWeb i PolskiBlogger, nie sądzę, aby te blogi przyjęły faktycznie reklamę do swoich wpisów.
Mam nadzieję, że można się z tej listy wypisać. Powinna ona bowiem służyć jako wskazówka: Czytając blogi omijaj te adresy pełne opłacanych fałszywych wpisów.
Nie chciałbym, aby dwa blogi wymienione wcześniej nosiły takie piętno tylko dlatego, że autorzy testowali serwis.

Może lepiej zadziałałby widget informujacy o treściach komercyjnych ukrytych w treści notki? Nie wiem, na razie możemy podsumować za i przeciw.
Za:
$ reklamodawcy mogą "uczciwie" kupić reklamę na blogu
$ reklama we wpisie może być skuteczna dzięki wiarygodności/atrakcyjnosci społecznej blogera
$ bloger może miec jakiś przychód z bloga

Przeciw:
$ Blogi zapełnią się śmieciowymi wpisami za pieniądze
$ Bloger powinien mieć działalność gospodarczą i płacić podatki od reklam
$ Blogi pełne reklam przestaną być ciekawe dla czytelników
$ Wiele blogów będzie mało skutecznych jako nośniki reklamy, więc zyski z reklam spadną a w końcu znikną. Wraz z blogami.

Sposobem Kanta zastanówmy się też, co będzie jeśli wszyscy, lub nawet większość blogerów dołączy do kampanii prowadzonych przez krytycy.pl.
Jaki sens będzie miała blogosfera w której wnet pisze o snowboardingu? W której wszyscy piszą o tych samych rzeczach? Po co nam blogi, na których są wpisy reklamowe - równie dobrze można czytać panoramę firm. Krytycy.pl to inicjatywa, która jeśli się powiedzie zabije blogosferę odbierając blogom indywidualizm autorów w doborze tematów i wiarygodność informacji popartą osobistymi cechami autora. W zamian za 21 złotych (tyle mógł dostać "rozpieszczany" hazan). Chyba nie warto.
Komentarze (7)
Telefon przynosi wolność.
 Oceń wpis
   
Kiedy Jim Sciutto z ABC pojawił się na terytorium Birmy (Myanmar), władze zareagowały błyskawicznie. Widzowie ABC nie powinni oglądać metod jakimi wojskowa junta rozprawia się z protestem Sojuszu Wszystkich Mnichów Birmy. Reporterowi zarekwirowano kamerę. Generałowie byli zadowoleni.
Jednak czasy zmieniły się od ostatniego buntu. Teraz wielu z nas, w tym Sciutto posiada w kieszeni urządzenie będące aparatem, kamerą, radiostacją i modemem internetowym. Telefon komórkowy.
Junta pomyślała o tym, żeby zablokować obywatelom dostęp do Internetu, jednak Jim Sciutto przy pomocy telefonu komórkowego mógł nagrać i przekazać swoją relację.

Także w Polsce wiadomości z Birmy dotarły najpierw przez komórkę. Alert24 - czyli agorowa wersja dziennikarstwa obywatelskiego miał zdjęcia i relacje z Birmy szybciej niż sama gazeta.

Całkiem niedawno, w środkowej Europie właściciel prywatnej telewizji pod wpływem nacisków partii rządzącej (PiS) zdecydował się na odsunięcie na czas kampanii wyborczej znanego dziennikarza nieprzychylnego władzy. Tomasz Lis miał zamilknąć. Jednak już tydzień po jego odejściu z telewizji w Internecie pojawił się jego nowy program. Pierwszego dnia obejrzało go 80 tysięcy osób. To nie są 3 miliony jak w rekordowym odcinku (o seksaferze w Samoobronie) w telewizji.
Jednak program w internecie jest dla władzy znacznie gorszy niż telewizyjny, bo niezniszczalny i możliwy do odtworzenia jeszcze długo po wyborach. Ten program w Internecie będzie się ciągnął za cenzorami do końca ich kariery politycznej. A do internetu zagląda coraz więcej Polaków.

Te wydarzenia w Rangunie (Yangoon) i w Warszawie sa bardzo ważne. Oznaczają, że tam, gdzie dotarła telefonia komórkowa lub internet niezwykle trudno jest zatrzymać przepływ informacji.
Nie wystarczy już zakazać pracy dziennikarzom czy wjazdu oberwatorom z międzynarodowych organizacji takich jak OBWE. Teraz wszyscy jesteśmy dziennikarzami i obserwatorami. Wszyscy mamy mozliwość wysłania swojej informacji w świat. I mamy też świadomość, że żadni generałowie ani dyktatorzy nie zaaresztują za szpiegostwo wszystkich posiadaczy telefonów komórkowych, jak mogli to zrobić z nielicznymi kontaktami wolnego świata jeszcze w latach 80tych XX wieku.

Informacja przynosi wolność.
A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
Komentarze (1)
5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
Ankieta
Co stanie się z telewizorami?
Zostaną wyparte przez komputery PC
Przejmą funkcje komputerów PC
Razem z PC znikną z rynku
Będą się rozwijać niezależnie od komputerów
Nie mam zdania na ten temat
Mam inne zdanie (komentarz pod wpisem)
O mnie
Piotr Wrzosiński
Piotr Wrzosiński
Najnowsze wpisy
2011-10-03 10:41 W zeszłym tygodniu pod nowym adresem
2011-09-25 18:20 Minął kolejny tydzień
2011-09-19 11:07 Podsumowanie tygodnia
2011-09-12 13:37 Przedruk i przeprowadzka
2011-09-02 17:36 Wybierz swój e-book!
Najnowsze komentarze
2012-01-20 16:54
StanisławKwiatkowski:
Wygooglany (Scroogled) - Cory Doctorow po polsku.
Jeszcze trochę Doctorowa po polsku, moje tłumaczenie eseju pt. Lockdown. Nadchodząca wojna z[...]
2011-09-26 10:21
Pożyczki Gotówkowe ONLINE:
KFC - Kryzys, Facebook i Co jeszcze?
Nie sądzę aby FB się zawiną, co najwyżej zmieni oblicze. Google np. cały czas się rozwija,[...]
2011-09-23 20:02
najlepsze lokaty:
Wybierz swój e-book!
Niech Pan napiszę e-booka w temacie, w którym naprawdę jest Pan specjalistą. Dosyć już w sieci[...]