W Internecie piszą lenie i lizusy. Zmieńmy to.
 Oceń wpis
   

Kiedy ostatnio narzekałem na niską jakość informacji dostarczanych przez blogerów i dziennikarzy mediów internetowych, nie sądziłem że będę prorokiem.

Totalna kompromitacja dziennikarzy internetowych

Wkrótce po moim wpisie fałszywa wiadomość prasowa obiegła polską branżę internetowego marketingu. Na dodatek informacja o tym również została ukradziona przez dziennikarzy, którzy po zwróceniu uwagi przez czytelników i tak nie zdołali zlokalizować jej źródła.

Blogerzy wracają do formy?

Bardzo pozytywne zmiany zaszły na Antyweb - Grzegorzowi nie powiodło się stworzenie odpowiednika Blomedii (chyba na szczęście), za to znów mamy dobry blog newsowy. Po cichutku sobie myślę, że to także dzięki mojemu marudzeniu Antyweb wraca do korzeni.

Dlatego zamiast kolejny załamywać ręce nad żałością naszego ogródka i wyśmiewać kolejnych nie-dziennikarzy czy nie-blogerów, zastanówmy się skąd oni się biorą. 

Dlaczego wszyscy piszą to samo?

Żeby się tego dowiedzieć, należy wcześniej spytać dlaczego w ogóle piszą.  Blogerzy zwykle piszą dla popularności.

Dziennikarze piszą dla pieniędzy (i popularności)

Większość pracowników mediów internetowych to młodzi ludzie, którzy próbują się utrzymać w jednym z wielkich miast. Aby uzyskać z wierszówki wypłaty wystarczające na życie, przy stawkach oferowanych w większości polskich serwisów trzeba strzelać newsami jak użytkownicy blipa.
Na dodatek dziennikarze internetowi zwykle na głowie kilka (całkiem różnych) serwisów i dodatkowe zajęcia w redakcji. Dlatego produkują wiadomości o jakości blipnięć czy tweetów. Najchętniej pisali by je zresztą o tej samej długości, ale redakcje rzadko akceptują tekst na 160 znaków.

Nie może dziwić, że każdy press release, nawet idiotyczny, jest traktowany jak cenny skarb. Każda depesza jest przepisywana ASAP, bez sprawdzenia, byle tylko być pierwszym. Za cytowania są czasem premie. Poza tym autorzy rzadko się podpisują, na prestiż nie liczą, więc nie ma najmniejszego powodu, żeby dbać o rzetelność informacji.

Blogerzy piszą dla popularności (i pieniędzy).

Mamy szczęście. Podobny problem jest w Ameryce,  co dziś świetnie analizował Peter Kim, który w dużej mierze zainspirował mnie do tego wpisu.

Żeby być popularnym w polskiej blogosferze, trzeba mieć linki od "znanych blogerów" (różnych w zależności od tematu) oraz pojawiać się na "Wykopie", a jak ktoś może to też na portalu (to dotyczy głównie bloxowiczów).

Aby osiągnąć te dwa kluczowe cele (link u ważniaka + wykop), trzeba być pierwszą osobą, która opracuje informację interesującą dla znanych blogerów. To banalnie proste - patrzysz co np. taki bloger linkuje z zachodnich serwisów, czytasz RSS i przepisujesz zanim top-blogger zdąży pomyśleć nad tematem. Wrzucasz na wykop, blipujesz, że napisałeś i gotowe. Za którymś razem będziesz mieć swoje 5 minut sławy.

Oczywiście można próbować pisać oryginalnie, kontrowersyjnie, wytrwale, ale nie ma to sensu. Jeśli mieszka się w dużym mieście, można się lansować na przeróżnych Barcampach. Jednak klucz do sukcesu bloga jest w linkach i Wykopie.

Niestety rodzi to jeszcze jeden problem. Oprócz pisania o tym samym co "top-blogger", walcząc o popularność lepiej nie podpadać. Obrażony mógłby odmawiać linkowania. W rezultacie blogosfera staje się miejscem gdzie wszyscy piszą to samo i tak samo. Peter Kim określa to zjawisko jako "echo chamber".

Efekty, czyli Żal.pl

Zarówno media internetowe, jak i blogosfera są nudną, pełną błędów i przekłamań papką. Informacji jest niewiele, wszystko się powtarza. Jeśli ktoś znajdzie ciekawy temat, to wszyscy "grzeją" go do nudności. Nikt nie ma czasu ani ochoty na własne zdanie. Jesteśmy leniwi, jesteśmy dla siebie mili, dokoła słychać echo, a czytelnicy odchodzą. Wieje nudą.

Peter Kim daje obrazowe przykłady. Zobacz jak wygląda 50 godzin na Techmeme wcisnięte w 50 sekund - jak bardzo się wszyscy powtarzają. Spójrz na swarm Digga, kiedy Ameryka nie śpi.

Z tego można się wyrwać.

Kiedy wszyscy robią echo, każdy kto stworzy dysonans, wyróżni się.

  • Można to osiągnąć wywołując dyskusję z blogowym/medialnym establishmentem.
  • Można pisać na swój własny sposób (spójrzcie na Setha Godina!).
  • Trzeba myśleć nie o wykopie, nie o innych blogerach, nie o wierszówce.

Myśleć o czytelnikach. Wtedy będzie dobrze. Nie chcę być niczyim echem, a Wy?

Komentarze (12)
Blogvertising - czy naprawdę warto?
 Oceń wpis
   

Jak podaje Gazeta Prawna a za nią Manageria, Adtaily, mniej znany z polskich finalistów Seedcamp pracuje nad kolejnym podejściem do blogvertisingu czyli reklamy na blogach.

W Polsce mamy już co najmniej dwa serwisy zajmujące się tego typu reklamą. To Blogvertising.pl (dawniej Krytycy), działający w grupie Money.pl, oraz YellowGreen. zaden z istniejących graczy nie ma na razie dużych kampanii. Adtaily wchodzi wiec na rynek z konkurencją, za to bez obrotów.

Michał Michalik z Blogvertising.pl skomentował dla wnet pojawienie się konkurenta (ma się te układy;))

Czy na rynku blogvertisingu w Polsce jest miejsce dla trzeciego gracza?
Rynek blogvertisingu jest w fazie rozwojowej w Polsce. Rok 2008 dał wyraźny sygnał, że na tym rynku pojawią się wkrótce duże pieniądze. Sieć Blogvertising.pl jest całościowym podejściem do reklamy na blogach i jesteśmy zdecydowani utrzymać pozycję lidera na tym rynku

Jak oceniacie Adtaily (na podstawie informacji prasowych)?

Informacje póki co są w miarę skąpe. Tak jak wspominałem, jesteśmy ciekawi jak będzie w praktyce prezentował się ich system udostępniania reklamy. Na razie trudno ocenić czy będzie to usługa konkurencyjna wobec sieci Blogvertising.pl.

Jakie sa najbliższe plany na przyszłość Blogvertisingu?

Priorytetem w tej chwili jest dla nas wzrost. Skupiamy się przede wszystkim na dwóch obszarach działalności: stałym zwiększaniu zasięgu i wzroście liczby kampanii reklamowych. W obu przypadkach zależy nam bardzo na utrzymaniu wysokiej jakości usług.

Michał wierzy w wartość blogów jako nośnika reklamowego, Adtaily oraz jury Seedcampa najwyraźniej też.

Tymczasem ja ciągle mam wątpliwości. Czy nie jest tak, że w blogu liczy się dla nas opinia autora, a nie to co wisi na jego stronie głównej? Moim zdaniem reklama na blogach to ciągle raczej narzędzie SEO. Prawdziwy marketing za pośrednictwem blogów to blogi korporacyjne oraz relacje firm z blogerami podobne do tych z dziennikarzami.

Mogę się jednak mylić. Kupiliście coś klikając na reklamę na blogu?

[disclaimer: Autor tego bloga przyprowadził kiedyś Krytyków do Money. Poza tym współpracuje z Manageria.pl gdzie wyczytał news o Adtaily]

Komentarze (9)
Krytycy z Money.pl
 Oceń wpis
   
Tadam! Trochę wody w Odrze i Wiśle uplynęło i Krytycy.pl dołączyli do grupy Money.pl. Nowa spółka BrandNewMedia, w której 70% udziałów ma Money.pl będzie zajmować się innowacyjną reklamą na blogach (Krytycy.pl), oraz prowadzeniem prostego agregatora informacji z blogów (BlogNews.pl).



Dzięki włączeniu Krytyków do oferty grupy Money.pl, można mieć nadzieję, że reklama na blogach stanie się czymś znanym wśród dotychczasowych klientów największego w Polsce portalu finansowego. To może oznaczać spory zastrzyk pieniędzy dla polskiej blogosfery, a przynajmniej tej jej części, która na blogowaniu chce zarabiać. Jeśli zaś na blogach pojawią się reklamy instytucji finansowych, to powaga blogów jako medium również wzrośnie.

Jestem przekonany, że Maciek Zawadziński, jako prezes BrandNewMedia nie zmarnuje szansy i trzymam kciuki za dalsze losy jego projektów.

Money.pl inwestuje w coraz ciekawsze przedsięwzięcia: Legalsupport czyli serwisy: e-prawnik.pl i eporadniki.pl, Favore.pl - porównywarka ofert usługodawców, MyStock.pl - społeczność inwestorów giełdowych oraz BusinessClick - biznesowa sieć reklamy kontekstowej, to tylko ostatnie 6 miesięcy. Wszystkie te serwisy są innowacyjne i pokazują nowe sposoby na zarabianie w internecie - a o ile wiem to jeszcze nie koniec listy.

Za jakiś czas okaże sie, które z tych pomysłów były dobre (może wszystkie?). Najważniejsze, że w Money.pl ciągle widać chęć rozwoju i innowacji, mimo ciężkich doświadczeń z pierwszej bańki. Duch garażowy w tej firmie nie zginął :)


[Autor współpracował z Money.pl]
Komentarze (2)
Uczciwość - stan krytyczny.
 Oceń wpis
   
Stało się. Całkiem niedawno rozmawialiśmy o tym w miłej herbaciarni, a wczoraj zrobiło się całkiem niemiło. Maciek Zawadziński uruchomił serwis Krytycy.pl.

Hannibal ad portas! Zagrożenie jest naprawdę poważne.
Stowe Boyd powiedział w 2005 roku o Marqui (to tacy pionierzy zaśmiecania blogów reklamowymi wpisami): "Ci płatni naganiacze zamienią blogosferę w slumsy."
Mazanie po ścianach polskiej blogosfery i wybijanie szyb już się zaczęło. Głupie pomysły nie umierają.
Maciek zapisał w regulaminie (dumnie pdolinkowanym "etyka") obowiązek oznaczenia tekstów komercyjnych. Ale to oznaczenie nie jest w żaden sposób zdefiniowane. Czy nie mogło by wyglądać np. tak jak w umowach ubezpieczeniowych (np. jasno szara czcionka 5 p). Mogłoby. I pewnie wkrótce tak będzie wyglądać.

Na krytykach jest też (niestety schowana) lista opłacanych blogów, oraz lista prowadzonych kampanii - to rozwiązanie stosowane w Stanach po aferze rozpętanej przez Boyda. Nieskuteczne, bo czytelnicy nie zawsze są tak biegli aby do tej listy dotrzeć. Zresztą teraz na liście jest AntyWeb i PolskiBlogger, nie sądzę, aby te blogi przyjęły faktycznie reklamę do swoich wpisów.
Mam nadzieję, że można się z tej listy wypisać. Powinna ona bowiem służyć jako wskazówka: Czytając blogi omijaj te adresy pełne opłacanych fałszywych wpisów.
Nie chciałbym, aby dwa blogi wymienione wcześniej nosiły takie piętno tylko dlatego, że autorzy testowali serwis.

Może lepiej zadziałałby widget informujacy o treściach komercyjnych ukrytych w treści notki? Nie wiem, na razie możemy podsumować za i przeciw.
Za:
$ reklamodawcy mogą "uczciwie" kupić reklamę na blogu
$ reklama we wpisie może być skuteczna dzięki wiarygodności/atrakcyjnosci społecznej blogera
$ bloger może miec jakiś przychód z bloga

Przeciw:
$ Blogi zapełnią się śmieciowymi wpisami za pieniądze
$ Bloger powinien mieć działalność gospodarczą i płacić podatki od reklam
$ Blogi pełne reklam przestaną być ciekawe dla czytelników
$ Wiele blogów będzie mało skutecznych jako nośniki reklamy, więc zyski z reklam spadną a w końcu znikną. Wraz z blogami.

Sposobem Kanta zastanówmy się też, co będzie jeśli wszyscy, lub nawet większość blogerów dołączy do kampanii prowadzonych przez krytycy.pl.
Jaki sens będzie miała blogosfera w której wnet pisze o snowboardingu? W której wszyscy piszą o tych samych rzeczach? Po co nam blogi, na których są wpisy reklamowe - równie dobrze można czytać panoramę firm. Krytycy.pl to inicjatywa, która jeśli się powiedzie zabije blogosferę odbierając blogom indywidualizm autorów w doborze tematów i wiarygodność informacji popartą osobistymi cechami autora. W zamian za 21 złotych (tyle mógł dostać "rozpieszczany" hazan). Chyba nie warto.
Komentarze (7)
Sprzedamy Was i Wasze blogi!
 Oceń wpis
   
Jeszcze nie teraz, ale wkrótce, prace nad sposobem sprzedaży trwają.

W sobotę miałem przyjemność uczestniczyć w spotkaniu zorganizowanym przez Maćka Budzicha (mediafun) pod patronatem Media & Marketing [disclaimer: Media&Marketing zapłaciło mi za filiżankę herbaty]*.

Zebrała się tam grupa trzymająca blogi w składzie:
Irena Magierska (Zjadamy Reklamy oraz Megafony)
Joanna Szumowska - (Breathing in Fumes)
Mateusz Gruca- (kreacji korelacje)
Michał Faber (BiznesNet)
Marcin Jagodziński (Netto)
Artur Kurasiński (blog.kurasinski.com oraz m.in. Chomiksy; organizator akcji promocyjnej dezodorantów pod mylącym tytułem Cenzurze Nie)
Paweł Lipiec (Polski Blogger)
Marcin Talarek (agencja maxweber, blog 29,99 oraz blog telewizji "n")
Krzysztof Urbanowicz (Media Cafe PL)
Piotr Wrzosiński (czyli wnet :))
Maciej Zawadziński - (krytycy.pl - projekt się tworzy)
oraz chwilami kot Krzak (jeszcze nie ma bloga)

Jak można się łatwo domyśleć ze składu osobowego oraz patrona (to bylo jedno ze słów kluczowych dyskusji - czy zgodziłbyś się na patrona bloga), rozmawialiśmy o marketingu i reklamie za pośrednictwem blogów.
Co to sa blogi? Czy można reklamować coś na blogach? Jeśli tak to w jakiej formie? Czy można zgodzić się na notkę sponsorowaną? Albo sponsorowanie całego bloga? Czy można wziąć coś do testów i o tym napisać? Czy blogi firmowe mają sens? Jak należy je robić aby sens miały i czy to w ogóle możliwe? Czy słoń może wejść na lodowisko i tańczyć?
Na te wszystkie pytania próbowaliśmy znaleźć odpowiedź, ale chyba nie znaleźliśmy, bo wyszła wcześniej z herbaciarni razem z Marcinem ;)

Rozmawialiśmy tez o projekcie Krytycy.pl - który wzbudził wśród nas spore kontrowersje, ciekawe jak sprawdzi sie w praktyce.
Poza tym udało nam się stworzyć kilka planów zdobycia świata itd. itp. jak zwykle przy takich okazjach.

Zapis dyskusji znajdziecie w październikowym Media&Marketing [disclaimer: Media&Marketing zapłaciło mi za filiżankę herbaty]*, w którym będzie cały dodatek poświęcony blogom. O ile przejdziemy cenzurę.

Relacja Artura tutaj.

-
* taki [disclaimer] może być jednym ze sposobów zachowania wiarygodności blogera, który opisuje zasponsorowany produkt/wydarzenie/usługę.
Komentarze (6)
1 | 2 |
Ankieta
Co stanie się z telewizorami?
Zostaną wyparte przez komputery PC
Przejmą funkcje komputerów PC
Razem z PC znikną z rynku
Będą się rozwijać niezależnie od komputerów
Nie mam zdania na ten temat
Mam inne zdanie (komentarz pod wpisem)
O mnie
Piotr Wrzosiński
Piotr Wrzosiński
Najnowsze wpisy
2011-10-03 10:41 W zeszłym tygodniu pod nowym adresem
2011-09-25 18:20 Minął kolejny tydzień
2011-09-19 11:07 Podsumowanie tygodnia
2011-09-12 13:37 Przedruk i przeprowadzka
2011-09-02 17:36 Wybierz swój e-book!
Najnowsze komentarze
2015-02-24 18:33
KamilDawid:
Minął kolejny tydzień
Mam nadzieje, że to nie będzie koniec bloga. Zapraszam
2014-10-08 04:36
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://gamesfree4flash.blogspot.com/[...]
2014-10-08 04:34
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://downloadgamesair.blogspot.com/[...]