Blagi i blogi 2009
 Oceń wpis
   

Polskie blogi z amatorskich pamiętników miały stać się głosem obywateli. Zamiast tego, stały się targowiskiem przekupek. Przekupa, która najgłośniej krzyczy wyznacza standardy na bazarach. Tak samo dzieje się w blogosferze.

Przejdź do listy Top 5 polskich blogów 2009 roku według Wnet

Popularne blogi prezentują nam dziś rzadką pulpę zmieloną z wiadomości ukradzionych zagranicznym mediom oraz prostackich komentarzy.  Na próżno szukać w blogosferze wartościowych treści. To wyjątki ograniczone właściwie do branżowych nisz. Także w nich nie jest łatwo.

Czy wiecie, że są branżowe “blogi” tworzone od zera przez agencje reklamowe, które służą tylko do zapewniania “contentu” dopasowanego do reklam? Nie one są jednak najgorsze, w końcu piszący w nich ludzie otrzymują kilka złotych za każdy wpis, inni ludzie komentują i tez dostają za to jakieś grosze a marketerzy się cieszą. Najgorsze jest to, jakie mamy “autorytety” na blogowej scenie.

Gdzieś zniknęli ludzie, którzy mieli pojęcie o jakiejś dziedzinie życia i o niej pisali. Konkursowi na "blog roku" patronuje gazeta, której naczelny chciał, aby Internauci całowali go w dupę. Tymczasem w 2009 roku najważniejsze blogi prowadziło dwóch facetów w czapeczkach.

Pierwszy z nich (ostatnio pojawiający się bez czapeczki), Grzegorz Marczak prowadzący Antyweb nie jest najgorszy. Właściwie jest całkiem dobry w porównaniu z resztą blogów i serwisów o technologiach. Z podziwu godnym uporem zbiera i komentuje informacje z zagranicy, walcząc z trudną materią języka polskiego. Hazan przez lata dorobił się też dużej wiedzy o polskim rynku. 

Choć więc nie można liczyć na wnikliwe analizy, Antyweb nie zawodzi jeśli chodzi o wybór nowinek technologicznych z poprzedniej nocy. To ma swoją wartość. Równie dużą, jeśli nie większą wartość mają komentarze czytelników, które wytykają ewentualne błędy autora bloga. W rezultacie dostajemy całość, którą można polecić jako jedno z najlepszych źródeł informacji o nowinkach technologicznych w języku polskim. Jeśli w 2010 roku Grzegorz znajdzie sposób na poprawienie jakości publikowanych treści, ma szansę na stworzenie polskiego Mashable - konkurentów brak.

Dużo gorszy jest drugi facet w czapeczce. Kominek, to zjawisko które moim zdaniem zasługuje na tytuł hucpy 2009 roku. Niestety, ten “najpopularniejszy polski bloger” wyhodowany przez blox.pl jest właśnie taki, jak polski Internet.

Kim jest Kominek? Jeśli ktoś jeszcze nie wie, Kominek to facet w czapeczce piszący o swoich frustracjach seksualnych oraz problemach z trawieniem. Kominek stał się prawdziwą gwiazdą po widowiskowej walce z firmą produkująca budyń. Oprócz “najpopularniejszego bloga” (właściwie dwóch w jednym) ma też inny, mniej popularny serwis oraz najchętniej śledzone konto w serwisie Blip.pl. Różne wersje treści wydalanych przez Kominka docierają do 250 – 300 tysięcy użytkowników miesięcznie.

Najgorsze jest nie to o czym pisze Kominek. Blogi to świetne miejsce na ludzkie wydzieliny, erotykę czy skargi konsumenckie. Problemem nie jest też to, w jaki sposób Kominek pisze. W przeciwieństwie do Antyweb Kominek pisze bardzo dobrze, to autor o świetnym piórze.

W Kominku najgorsze jest kreowanie się na “eksperta od blogów”. Kominek uważa, że blog służy do zarabiania pieniędzy i obraża ludzi, którzy się z nim nie zgadzają. Właściwie to głównie stara się obrazić konkurentów do marketingowych budżetów, czyli “Galerianki Blogosfery”. Kominek twierdzi, że blog musi mieć dużą widownię i dużo kasować za reklamę (w tym wypadku dużo to 5 000 złotych). Gdyby zastosować się do rad Kominka, właściwie tylko Kominkowy blog nadawałby się do reklamowania.

Kominka z blogami łączy dziś jedynie układ graficzny strony. Kominkowe serwisy miotają się w przestrzeni między serwisem “prokonsumenckim”, serwisem z opowiadaniami erotycznymi, oraz forum dyskusyjnym dla dorosłych. W przeciwieństwie do normalnej relacji autora bloga z czytelnikami, Kominek nie jest ani “zaufanym znajomym”, ani też “znajomym ekspertem”. Jest raczej osobą wywołującą skrajne emocje. Na dodatek z silnym podtekstem erotycznym.

Nie wiem jak jest dzisiaj, ale sukces Kominka w blox.pl nie był budowany na ekspertyzie w zakresie produktów spożywczych czy life mentoringu. Wynikał z umiejętnego pozycjonowania strony na dość ekstremalne hasła związane z seksem (NSFW!), oraz erotyczne podteksty w komentarzach. Takie pozycjonowanie, kategoria "tylko dla dorosłych" na blox.pl, oraz rosnąca liczba komentarzy napędziły masę krytyczną użytkowników (wcale nie taka dużą jak na serwis erotyczny). Czy czyni to z niego superblogera - czy raczej administratora serwisu erotycznego z aspiracjami do mainstreamu?

Kominek z uporem próbuje  wywołać sequel budyniowej afery atakując kolejne marki - ostatnio Burger Kinga i ING. W końcu poprzednia dała mu rozgłos w mainstreamie. Gdyby się udało, może firmy płaciłyby Kominkowi nie za miejsce na reklamę, ale za brak wpisów na ich temat. Można by sprzedawać abonamenty dla każdej marki, zaś nieposłusznych biczować.

Wbrew pozorom, wpisy Kominka wcale nie musiały jednak szkodzić firmie produkującej budyń. Jej marka stała się przez chwilę znana bardziej niż inne. Kominek nie jest też żadnym autorytetem w dziedzinie smaku budyniu. Jego czytelnicy mogli iść do sklepu i kupić opisywany budyń – świadomie, żeby go sprawdzić, lub nieświadomie, bo był jedynym jaki im się z czymkolwiek kojarzył. Właściwie, to nie wiadomo, czy producent budyniu nie zapłaciłby za powtórzenie tej akcji.

Dość jednak marudzenia na Kominka, nikt go nie każe czytać. Lepiej zobaczcie, na jakie blogi warto było zaglądać w zeszłym roku. Jest ich naprawdę sporo!

Oto najlepsze polskie blogi 2009 roku według wnet:

1. Brutto – czyli Netto na Tumblerze – choć brak już rozbudowanych komentarzy, znajdziecie tu interesujące obserwacje. Nie wiem czy to jest blog, ale w moim Feedly jest na okładce.

2. Lege Artis – czasopismo internetowe stosujące prawo w praktyce. Olgierd Rudak z uporem maniaka uczy, bawi i wychowuje niekumate społeczeństwo. Na dodatek pisze przystępniej niż również polecany Vagla.

3. Zezowaty Zorro – jeśli interesuje Was gospodarka, ZeZorro jest świetny, polecam też jego ostatnią “książkę” – Szachrownica.

4. WO – Wojciech Orliński nie wie zbyt dużo o komputerach – w końcu korzysta z Maca.  Za to ciekawie komentuje prawicową blogosferę, polityczne aktualności. Na dodatek słucha dobrej muzyki.

5. Chakier – specyficzny, bardzo specyficzny humor dla geeków. Warto spróbować.

Polecam też blogi: Artura Kurasińskiego, Dominika Kaznowskiego, blog kultura 2.0, Maksa Cegielskiego, Tomasza Topę, Pawła Nowaka, Macieja Lipca, Konrada Ciesiołkiewicza, Annę Miotk

Wszystkim autorom blogów (także tym nie wymienionym) dziękuję i proszę o więcej.

Jakie były Twoje ulubione blogi 2009 roku? Podziel się z innymi!

Komentarze (16)
Blogi to też papka, tylko gorsza.
 Oceń wpis
   

Dominik Kaznowski zachęca do prowadzenia i czytania blogów. Bartek Ciszewski na Managerii (a nawet na jedynce Gazety) przekonuje o wyższości mediów internetowych nad tradycyjnymi. Jeszcze niedawno przyklasnąłbym tym wypowiedziom. Niestety, wygląda na to, że blogosferę to już udało nam się zepsuć.

Dlaczego blogi miały być "lepsze" od tradycyjnych mediów?

Blogi teoretycznie reagowały szybciej, były niezależne i różnorodne oraz międzynarodowe. Na dodatek ich autorski charakter gwarantował rzetelność, o której pamiętają już tylko nieliczni zawodowi dziennikarze.

Tymczasem tradycyjne dziennikarstwo przeżywa kryzys. Nowi adepci sztuki nie mają techniki ani etosu, zapatrzeni są w nie-dziennikarzy z teletabloidów. Wydawcy oszczędzają na wierszówkach, liczy się więc praca na akord. Na dodatek te media, które starają się zachować poziom dołują - vide kurs akcji Agory czy upadek NYT.

Rzeczywiście, w porównaniu z Faktem, SuperExpressem, Superstacją, czy nie daj boże skundlonym bratem blogów - Pudelkiem, blogerzy jawili się jako źródło rzetelnej informacji opatrzonej wnikliwym komentarzem. Komentarz oraz dobór informacji to cechy, które decydują o charakterze każdego medium. Blogi (przynajmniej niektóre) w tej konkurencji wydawały się mieć przewagę nad większością innych mediów w Polsce.

Dostrzegam upadek

Kiedy jednak patrzę na tą część blogosfery, która interesuje mnie jako czytelnika, dostrzegam upadek. Polskie blogi poświęcone wydarzeniom związanym z IT umierają. Ogromna większość z nich to powtórzenia informacji wcześniej (lub jednocześnie) dostarczanych przez zwykłe media. Co gorsza coraz częściej zdarza się, że w blogu czytam to samo co w notce prasowej od agencji PR. Bez dodatkowych informacji, bez interesującego komentarza, bez chwili zastanowienia.

Trzy tematy z ostatnich dni:

- Burger King i akcja kanapka za 10 przyjaciół - Agencja Solski Burton-Marsteller zrobiła świetną robotę. Nawet Tomasz Topa się zalapał. Ani dziennikarze ani blogerzy nie spytali PRowców o plany polskiej wersji kampanii.  Wszyscy publikowali po prostu wyjątki z informacji prasowej = polskiej lub oryginalnej. [Spytałem - Naszej-klasie Whooper na razie nie grozi, nie ma planów powtórzenia kampanii w Polsce]

- Google i CO2. Wszyscy radośnie powtórzyli kaczkę dziennikarską Timesa, zarówno dziennikarze jak i blogerzy. A potem już mniej licznie ją zdementowali. [2 wyszukania w Google nie są równe zagotowaniu szklanki wody]

- The Crunchies. Tu przyznaję, blogerzy wypadli lepiej niż dziennikarze. Przetłumaczyli informację, która umknęła większości działów technologii w zwykłych mediach. Co z tego, skoro Antyweb tłumaczy "Best Clean Tech Startup"- jako "Najlepszy stricte techniczny startup"? OK, można mieć problemy z obcym językiem, ale w komentarzach zadziałał crowdsourcing. Czytelnicy pomogli poprawić tłumaczenie. I co?  Dalej wisi jak było. "Frostbite" pisał już kolejną notkę. Z tezą że skoro "Chcesz dotrzeć do internatów, pojaw się na YouTube.".

Tak jest już od jakiegoś czasu. Brak przemyśleń, szybkie przeklejanie, tłumaczenie po łebkach, na akord za to z błędami merytorycznymi.  Niczym "depeszowcy" w newsroomach dużych mediów, ale bez kontroli redakcji. Gdzie ta przewaga?

Oczywiście, są wyjątki

Och oczywiście, są wyjątki. Ciągle jest Socin, Dominik, Yashke, Mediafun, Vagla (te dwa ostatnie to już chyba nie blogi a profesjonalne serwisy) czy Kultura 2.0. Jeszcze trochę innych blogerów, których zagubiłem w czeluściach Readera warto czytać.

Ale zamilkł Webstop (ostatni news to też PR niestety), nie ma już Netto. Właściwie to od czytania blogów wolę teraz Kartonki, XKCD i Reutersa a raz na tydzień Politykę i the Economist. Przynajmniej unikam błędów językowych.

Kilka podejrzeń

Jakie są przyczyny tego upadku jakości? Mam kilka podejrzeń.

Być może to przez marketerów, którzy zachęcają blogerów do gonienia za "ruchem", czy szeptanego marketingu?  Sami ich zapraszaliśmy do kupczenia blogami i teraz jest efekt. Już nikt się nie oburza za ewidentnie sponsorowane wpisy na blogach takie jak konkursy z rozdawaniem gier komputerowych. Tymczasem jeszcze rok temu pałałem oburzeniem bo Irena napisała o telefonie, który jej wcisnęla jakaś agencja.

Być może to nadchodzący kryzys, który zmusił autorów do rozglądania się za bardziej intratnymi zajęciami? Na wnet mozna znaleźć wpis o tym, że blogowanie się nie opłaca. Więc nic dziwnego, że nie blogujecie. Zwłaszcza, że niektórych blogerów wchłonęły, przynajmniej na razie, bardziej tradycyjne media.

Być może blogosfera już nie jest "trendy". Całkiem możliwe, że to była sezonowa moda, która na naszych oczach przemija.

Na koniec prośba

Jeśli znacie jakieś polskie "blogi o internecie", w których znajdę unikalne informacje i komentarze, to zostawcie komentarz z linkiem, albo napiszcie maila, ale nie na ankieta@gazeta.pl, tylko do mnie, na pocztę google.

Komentarze (15)
Jeszcze blogi nie zginęły. Wiemy dlaczego.
 Oceń wpis
   

Amerykański komentator Nicholas Carr rozpaczliwie pyta kto zabił jelonka Blogera. Marcin Jagodziński wyrwany z drzemki oznajmia, ze pogłoski o jego śmierci sa przesadzone. Zrozpaczeni niedzielną pustką w głowach i depeszach, redaktorzy Gazeta.pl wrzucają tekst z netto na pierwszą stronę portalu. Żałoba narodowa bliska.

Mimo iż Marcin żyje, to jego zdaniem Grzegorz Marczak jest powoli zabijany przez współpracowników z Antyweb. Tymczasem zły Mediafun sprzedał blogerów reklamie i wywiera presję społeczną, żeby wyżyć z bloga. Której to presji Netto uległ, ale się ze złych reklam wycofa.

Blogosfera jak widać nie umarła. Chwilowo nie jest nawet nudna. O co więc chodzi Carrowi i dlaczego Marcin umknął spod katowskiego topora?

Czasami nieco teorii pomaga zrozumieć to co dzieje się w praktyce. Paul Gillin to teoretyk, który stworzył bardzo fajną klasyfikację blogów:

  • Dzienniki online (Online diaries) - to blogi, które netto nazywa różowymi blogaskami. Niesłusznie, bo bywają też całkiem ciekawe i poważne blogi-dzienniki. Na przykład Wil Wheaton (chwilowo na wygnaniu).
  • Blogi tematyczne (Topical blogs) - to blogi takie jak Antyweb, obejmują jeden temat i pełnią rolę podobną do serwisów informacyjnych.
  • Blogi opinii (advocacy blogs) - to blogi takie jak netto czy wnet, ale także cała masa blogów politycznych.
  • Blogi linków (link blogs) - najlepszy przykład to BoingBoing, które po prostu zbiera interesujące linki i opatruje je krótkim komentarzem.

Netto nie umarł, bo to blogi tematyczne stały się ofiarą marketerów. Rosną ich zespoły redakcyjne i zatraca się różnica między takim blogiem a zwykłym serwisem branżowym. Czym różni się Webinside od Antyweb? Tyko jakością tekstów, nad którą Antyweb musi popracować.

Blogi tematyczne często od swego zarania nie są blogami a blogoidami. Piszę takiego blogoida, Manageria.pl. On wygląda jak blog, jednak nigdy blogiem nie był i nie będzie. Nie zawsze sami wybieramy tematy, nie zawsze decydujemy się na wyrażanie własnych opinii. To decyzje wspólne i redakcyjne, nie ma autora bloga, który decyduje.

Aby mieć opinię trzeba mieć ekspercką wiedzę. Dlatego choć mogłem napisać w Managerii dwa pod rząd teksty o filmach, to nie umiałem napisać czy te filmy są dobre artystycznie. Za to wiedziałem jak i ile zarobiły jako nośniki dla marketingu. Za to na wnet kiedy napisałem o stronie TVP, to wiedziałem, że ona nie jest moim zdaniem dobra.

Redakcja Antyweb nie zna się na wszystkim o czym pisze, dlatego nie może wyrażać swoich opinii. Nie ma zresztą na to czasu. To inna kategoria. Tam faktycznie blogosfera umiera i zmienia się w serwis informacyjny - chyba, że Grzegorz zgromadzi redakcję prawdziwych ekspertów i stanie się TechCrunchem.

Inna kwestia to reklamy. Blogi tematyczne mogą i powinny akceptować reklamy, są idealnym ich nośnikiem. Nie mogą pozwalać sobie na kryptoreklamę i nieoznaczone teksty sponsorowane.

Blogi opinii muszą unikać reklam - opłacona opinia nie jest rzetelna.

Pozostaje pytanie do czytelników: Czy lubicie czytać współczesne blogi (blogoidy) tematyczne? Uważacie blogi opinii za użyteczne? Czy wnet powinien pisać częściej o newsach, a rzadziej się wymądrzać?

Komentarze (9)
Jak się promować w sieci (społecznej)?
 Oceń wpis
   

Dziś Google przysłały nam dwa razy jeden artykuł. Dość śmieszny, bo poważnie mówiący o kolejnym wykwicie polskiej myśli technicznej pod tytułem nasz-parlament. Sami wiecie, nasza-klasa jeszcze raz, tym razem dla zainteresowanych polityką. Mają 600 użytkowników i chcą żyć z reklam. Super. Ols skwitował to tak.

No dobrze, to było śmieszne, chciałem mieć trochę więcej funu, więc blipnąłem link i poklikałem po więcej. Autorką artykułu jest Sylwia Presley. Drugi tekst był omówieniem artykułu o piractwie z gazeta.pl. Też śmieszne, prawda? Wcale nie.

Po chwili zastanowienia pomyślałem sobie, że ta Sylwia Presley pokazuje jak należy promować się w internecie. Popatrzcie - to są dwa artykuły nie zawierające żadnej wiedzy eksperckiej. Ale na GlobalVoice, poważnym dziennikarstwie obywatelskim z Harvardu, Sylwia jest jedynym (a więc najlepszym) ekspertem od polskiego internetu.

Co więcej, Sylwia jest takim ekspertem także dla zawodowców z Wielkiej Brytanii. Serio.
Napisałem do niej i okazało się, że Sylwia Presley zajmuje się zawodowo WOM (marketing szeptany) w agencji 1000heads. 1000heads chyba nie jest jakimś specjalnym liderem, ale jednak to londyńska agencja i nie jest całkiem mała, bo stać ją było na składkę do WOMMA.

Sylwia ma oprócz swojego bloga dodatkowy projekt barmleczny promujący polską kulturę w UK, prowadzi go z grupą znajomych. Jest też obecna w szeregu "społecznościówek" - w Polsce dość nieszczęśliwie wybrała Biznes.net, dlatego jej raczej nie znacie.

Gdzie pisze Sylwia Presley?


Kim jest Sylwia?
Po maturze studiowała w Budapeszcie, po ukończeniu filologii pracowała w Nokii i Tata TCS. Dwa lata temu przeniosła się do Anglii. Pracuje w agencji 1000heads jako koordynator projektów i specjalista ds. etyki WOM. Jest blogerką. Na Global Voices pisze, bo jest to jedyna forma aktywizmu, jaką może uprawiac jako mama trzylatka. Dzięki serwisowi dziennikarstwa obywatelskiego rozszerzyła swoje znajomości. I oczywiście promuje swoje nazwisko.

Może Sylwia nie zna się na polskim internecie, ale promocje w sieciach społecznych ma doskonałą. Ten wpis jest tego kolejnym dowodem.

A Wy jak promujecie się w sieciach społecznościowych? Promujecie się w ogóle?

Komentarze (5)
Blogi, kryptoreklama i dziennikarstwo.
 Oceń wpis
   

Czy Paweł Wimmer, polski czołowy dziennikarz internetowy, popularyzator HTML i idol mojej młodości uprawia kryptoreklamę? Czy blogerzy tacy jak ja są zobowiązani do dochowywania etyki dziennikarskiej?

Ostatnio modny jest temat reklamy na blogach. W komentarzach na blogu Fanatyka ludzie wierzą w czujność blogosfery. W polskiej blogosferze powszechne jest też rzucanie oskarżeń wobec co bardziej znanych autorów. Na Salonie24 z takimi atakami spotyka się ostatnio Krzysztof Urbanowicz (co Cię podkusiło, żeby na S24 publikować?).

Paweł Wimmer (ur. w 1954 r. w Warszawie) - dziennikarz prasy informatycznej, ekonomista oraz entuzjasta internetowej edukacji. Jest autorem znanego w polskim Internecie Kursu języka HTML oraz redaktorem i administratorem Helioniki.

W latach 80. XX w. ukończył SGPiS (obecnie SGH). W latach 90. pracował dla magazynu PCkurier oraz zaczął tworzenie kursu HTML, który jest do dzisiaj rozwijany. W latach 1999-2000 był redaktorem naczelnym ukazującego się wyłącznie w internecie magazynu Webmaster. Aktualnie pracuje dla PC World Komputer.

Paweł Wimmer pracował także w Polskim Związku Esperantystów oraz w Dziale Gromadzenia Zbiorów Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. Jest lingwistą i zwolennikiem sztucznych języków: esperanto oraz interlingua.
Źródło: Wikipedia

Wnet ma markę "blogowego tabloidu", jednak uważnie sprawdzam fakty w różnych źródłach, zgodnie z arkanami dziennikarstwa - a niekoniecznie blogerstwa. Chroni to przed niezłymi wpadkami jak zobaczycie poniżej.


W zeszłym tygodniu jeden z czytelników nadesłał do wnet elektryzująca informację. Paweł Wimmer na swoim blogu wydaje się uprawiać kryptoreklamę.
Sprawdziliśmy fakty:

W lutym 2007 na Poradniku Webmastera pokazał się pozornie niewinny wpis: Informatyk za parawanem. Pozornie niewinny, ale zapamiętajmy słowa „Oglądam czasem z zainteresowaniem kanał Planete, który hołduje znakomitej francuskiej tradycji świeckiego, nieco zaangażowanego społecznie dziennikarstwa.”

W czerwcu kanał Planete ponownie przykuwa uwagę autora bloga. We wpisie Ptasia bitwa o Anglię Paweł Wimmer pisze „W kanale Planete obejrzałem fascynujący dokument opisujący rolę gołębi pocztowych (carrier pigeon) w czasie wojny w zachodniej Europie.”

W listopadzie za to dziennikarz donosi o zmianie dostawcy Internetu. Wpis Hello Chello! opisuje wyższość usługi Chello Ultra nad łączem Neostrada tp.

W grudniu w Poradniku webmastera pojawia się wpis Śledztwo na miejscu zbrodni. Wimmer opisuje CSI. Ten serial pokazywany w Polsacie, o czym informują billboardy w całej Polsce, propagator HTML’a ogląda „zwłaszcza w kanale AXN” wśród „wielu innych ciekawych seriali”.

Kolejny grudniowy wpis to Głową w mur. Opisuje zalety Discovery, National Geographic i oczywiście Planete, w porównaniu do dostępnych z anteny kanałów telewizyjnych.

I jeszcze jeden grudniowy wpis: Chello ultra – więcej doświadczeń. Bardzo fajny opis usługi, mimo pewnych wad chello ultra jest tak fajne, że sam sobie sprawdziłem ile by kosztował upgrade.

No i teraz wyjaśnienie. Wymienione na blogu Pawła Wimmera usługi: Chello, kanał Planete, oraz kanał AXN są dostępne (przynajmniej w Warszawie) jedynie za pośrednictwem operatora telewizji kablowej UPC. Planete i AXN można mieć też z Cyfry+ - jednak jedyna kablówka to UPC.

Właściwie mógłbym teraz zakończyć swój wpis. [a blogosfera zaczęłaby kąsać niewinnego człowieka] Ale nie jestem zwykłym blogerem tylko porządnym tabloidowcem, więc sprawdziłem u źródeł.

UPC oczywiście odmówilo komentarza, za to Paweł Wimmer nie odmówił. Oczywiście NICZEGO NIE REKLAMOWAŁ – po prostu ma to cholerne UPC i lubi Planete. I czasem o tym pisze. Lista powyżej to ułamek całej twórczości Pawła na blogu, który owszem jest komercyjnie wspierany, ale przez wydawnictwo Helion, co jest wyraźnie zaznaczone w podtytule.
[update: okazało się, że Helion mimo nagłówka nie chce wspierać bloga. Wstyd, bo się należy :)]

Ludzie na boga, sprawdzajcie co piszecie. Krzysztof Urbanowicz czyta francuskie blogi i zna francuskich blogerów. Pracował przecież jako francuski dziennikarz, to co ma czytać jak nie francuski internet? Ale ich nie plagiatuje tylko pisze o tym samym, jeśli go zainteresowały. Każdy blog technologiczny/informacyjny ma swoje inspiracje, każdy czerpie garściami z feedów.

Oczywiście Krzysztofa blogowanie ma swoje wady – jest na tak popularnym poziomie, że jego uproszczenia są czasem zbyt daleko idące. Ale nie uwierzę, że on jest plagiatorem.

Tak samo trudno uwierzyć, że Paweł Wimmer nagle tak zapragnął kasy, że zaczął sprzedawać kablówkę.

Druga sprawa to etyka autorów blogów. Kryptoreklama, tak jak pisze Fanatyk, grozi nam wszystkim – po prostu blogi utraca wiarygodność i przestaną być czytane.

Paweł Wimmer dodaje: Autorytetem w sprawach kryptoreklamy nie jestem, bo nie mam z nią żadnych doświadczeń. A jako dziennikarz z 17-letnim doświadczeniem w branży uważam ją za niezbyt etyczną, choć oczywiście nie za niezgodną z prawem. Odpowiedzialność za stronę etyczną bierze autor informacji – jeśli łże bezczelnie, że produkt A jest lepszy niż B, choć gołym okiem widać, że jest dokładnie odwrotnie, to oczywiście mu wolno, ale traci w ten sposób twarz i wiarygodność. A na nie się pracuje latami.

Jednak tak samo blogom szkodzić będzie rzucanie oskarżeń na prawo i lewo. Tak pamiętam, Eliza Michalik plagiatorka, Renata i Artur kryptoreklamiarze.

To, że kilka razy udało się trafić, nie znaczy, że każde oskarżenie można publikować bez sprawdzenia i komentarza. Wolę Urbanowicza tłumaczącego francuskie blogi na polski od Torquemadów z Salonu24.

[update: nie wszyscy zrozumieli, więc powtarzam: kilka wyrwanych z kontekstu cytatów nie wystarcza, żeby oskarżać kogokolwiek o cokolwiek. Paweł Wimmer NIE MA KRYPTOREKLAMY NA BLOGU, mimo, ze pisze czasem dobrze o niektórych usługach i produktach.]

Komentarze (15)
1 | 2 | 3 |
Ankieta
Co stanie się z telewizorami?
Zostaną wyparte przez komputery PC
Przejmą funkcje komputerów PC
Razem z PC znikną z rynku
Będą się rozwijać niezależnie od komputerów
Nie mam zdania na ten temat
Mam inne zdanie (komentarz pod wpisem)
O mnie
Piotr Wrzosiński
Piotr Wrzosiński
Najnowsze wpisy
2011-10-03 10:41 W zeszłym tygodniu pod nowym adresem
2011-09-25 18:20 Minął kolejny tydzień
2011-09-19 11:07 Podsumowanie tygodnia
2011-09-12 13:37 Przedruk i przeprowadzka
2011-09-02 17:36 Wybierz swój e-book!
Najnowsze komentarze
2015-02-24 18:33
KamilDawid:
Minął kolejny tydzień
Mam nadzieje, że to nie będzie koniec bloga. Zapraszam
2014-10-08 04:36
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://gamesfree4flash.blogspot.com/[...]
2014-10-08 04:34
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://downloadgamesair.blogspot.com/[...]