Kto i za ile kupi Bebo?
 Oceń wpis
   
logo bebo
Bebo to kolejny serwis społecznościowy, który szuka inwestora. VentureBeat ujawniło wczoraj, że firma z San Francisco wynajęła w tym celu bank. Bebo zapewnia, że nie chce się sprzedać w całości a tylko uzyskać dofinansowanie.

Bebo to serwis popularny w Irlandii, Wielkiej Brytanii i Nowej Zelandii. W Polsce został strategicznym partnerem Agory, która od jakiegoś czasu szukała sposobu na zrobienie "swojego majspejsa" i myśli, że znalazła.

W tej chwili Bebo ma na całym świecie ponad 40 mln użytkowników.
Ostatnio głośno było o decyzji bebo o udostępnieniu na swojej platformie obu konkurencyjnych API - OpenSocial promowanego przez Google oraz licencjonowanej platformy deweloperskiej Facebooka.

Sytuacja finansowa stawia bebo mimo wszystko daleko za konkurentami - Facebook dostał 240 mln USD od Microsoftu, zaś MySpace ma 580 mln USD z potężnego News Corp Murdocha.

Ostatnie wyceny bebo były równie wysokie - rok temu Yahoo! proponowało przejęcie firmy za
miliard dolarów, podobną kwotę oferował wtedy także Viacom.

Skala tych liczb pokazuje nie tylko jak wielki jest rynek serwisów społecznościowych (lider rynku - MySpace generuje rocznie około 360 mln USD przychodu, mimo iż zarabia właściwie tylko na bannerach), ale też jak potężni gracze walczą o dominację w tym segmencie internetu. Dla porównania - polski medialny gigant jakim jest Agora przez trzy kwartały zeszłego roku uzyskał jedynie 113 mln USD przychodów. Z kolei cała grupa ITI w tym samym czasie zarobiła 458 mln USD. Można więc szacować, że w ciągu roku ITI ma więc dwa razy tyle przychodów co MySpace z bannerów.

Nie dziwi więc entuzjazm inwestorów kupujących całkiem niesprawne serwisy w różnych częściach globu - nadzieja braci Samwer na szybki zwrot z drobnych 15 mln zainwestowanych w naszą klasę wcale nie jest płonna. Pod warunkiem, że nie okaże się, że to wszystko nie jest kolejną bańką. Czy na pewno bannery na MySpace są warte 10 centów cpm?
Komentarze (0)
Bahu - francuskie bebo w Polsce. I po co?
 Oceń wpis
   
logo bahuDostałem dziś spam że ktoś znajomy mnie zaprasza do nowego serwisu. Oczywiście w środku nie było ŻADNEGO mojego znajomego, ale za to taki spam dostał Marcin.
Obejrzałem szybciutko serwis i pokrótce:
Wady:
- kolejny nic nie wnoszący klon "serwisu społecznościowego dla młodzieży opartego na muzyce"
- nikogo tam nie ma (i pewnie nie będzie).
- oszukują w swoim spamie, że ktoś zaprosił, a nikt nie zapraszał. I skąd wzięli mój adres???

Zalety:
- sporo mp3 kupili albo pożyczyli i właśnie ich sobie słucham na wirtualnym iPodzie. Cool.
- ładne to jest i dobrze przetłumaczone
- jak mam wybrać między bebo a bahu, to jednak bahu jest przyjaźniejsze w obsłudze. I samo poznaje skąd jestem, nie muszę pl wpisywać.
- no i widać jak bardzo grono odstaje od zachodnich średniaków.

Jak ktoś chce zaproszenie, to proszę pisać na pwrzosin [at poczta google].

[wpis pobrany z new1.pl]
Komentarze (2)
Telewizja internetowa? Tylko dla członków Bebo.
 Oceń wpis
   
Uwaga Kiwi!Na razie w Nowej Zelandii.
TVNZ - największa nowozelandzka sieć telewizyjna podpisała umowę partnerską z bebo - jednym z serwisów społecznościowych. Bebo jest bardzo popularne w Nowej Zelandii, w czerwcu miało tam aż 768 000 użytkowników, podczas gdy konkurencyjny myspace tylko 168 000. Bebo ma też rekordową w NZ liczbę odsłon a w ciągu ostatniego roku podwoiło liczbę użytkowników. Aż 48% uczących się osób w Nowej Zelandii ma swoje konto na bebo. Pewną słabością bebo może być jednak fakt, że koszystają z niego głównie nastolatki, aż 1/3 spośród przebadanych 2 mln nowozelandzkich kont widocznych publicznie należy zaś do użytkowników poniżej 18 roku życia.
Innym problemem jest zauważone przez nowozelandzką policję używanie bebo do niezbyt reklamowych celów. Otóż młode nowozelandki oferują na bebo usługi seksualne w zamian za narkotyki i używają sieci do wyszukiwania dealerów, którzy z kolei używają bebo do swojego marketingu :)
Zaletą reklam na bebo jest za to czas kontaktu - przeciętny użytkownik spędza na bebo ponad 43 minuty dziennie.
Połączone TVNZ i bebo stanowią potężny kanał reklamowy, docierający do 1,5 miliona osób (w NZ mieszka około 4 milionów ludzi). TVNZ będzie sprzedawać reklamy w bebo, zaś użytkownicy bebo dostaną ekskluzywny dostęp do tzw. "materiałów premium" telewizji.

To partnerstwo to moim zdaniem bardzo ciekawy eksperyment, jeśli opłaci się telewizji (bebo opłaci się na pewno - w końcu zyskują dostęp do biura reklamy, w którym są wszystkie duże budżety reklamowe w nowej zelandii), to możemy czekać na podobne partnerstwa w Polsce.

Jak Wam się podoba wizja: TVN tylko dla trolli z onet forum, Polsat dla gronowiczów, a publiczna dla użytkowników fotki? Albo sojusz salonu24 z TV TRWAM? :)

Mówiąc bardziej serio, czy myślicie, że w Polsce jest serwis społecznościowy, który mógłby zainteresować jakąkolwiek telewizję jako powierzchnia reklamowa?

[via: Mashable!]
Komentarze (2)
Ankieta
Co stanie się z telewizorami?
Zostaną wyparte przez komputery PC
Przejmą funkcje komputerów PC
Razem z PC znikną z rynku
Będą się rozwijać niezależnie od komputerów
Nie mam zdania na ten temat
Mam inne zdanie (komentarz pod wpisem)
O mnie
Piotr Wrzosiński
Piotr Wrzosiński
Najnowsze wpisy
2011-10-03 10:41 W zeszłym tygodniu pod nowym adresem
2011-09-25 18:20 Minął kolejny tydzień
2011-09-19 11:07 Podsumowanie tygodnia
2011-09-12 13:37 Przedruk i przeprowadzka
2011-09-02 17:36 Wybierz swój e-book!
Najnowsze komentarze
2015-02-24 18:33
KamilDawid:
Minął kolejny tydzień
Mam nadzieje, że to nie będzie koniec bloga. Zapraszam
2014-10-08 04:36
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://gamesfree4flash.blogspot.com/[...]
2014-10-08 04:34
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://downloadgamesair.blogspot.com/[...]