iPhone w toalecie, czyli co łączy Jobsa z Crapperem
 Oceń wpis
   

Jeśli czytasz dużo o technologii, to pewnie nie raz cisnęło Ci się na usta “ajfon srajfon”. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, jak blisko prawdy jest to powiedzenie. Chyba żaden wynalazek nie miał historii tak podobnej do telefonu komórkowego jak muszla klozetowa. Ten stary, lecz jakże przydatny cud techniki miał nawet swojego Steve’a Jobsa!

Telefon komórkowy to gadżet rozpalający dziś wyobraźnię mas. Wynalazcy, projektanci, inwestorzy, dystrybutorzy i użytkownicy potrafiący godzinami roztrząsać zalety swoich ulubionych rozwiązań. Słowa klucze: iPhone, Nokia, Samsung, HTC, iOS, Symbian, Android, Windows Phone... Wspaniałe.

crapper toilet

[Fot: CC-BY-SA by radioedit]

Z toaletami było kiedyś tak samo. W ciągu niecałych 100 lat technologiczna nowinka stała się powszechnym dobrem. Spośród tysięcy fantazyjnych modeli, do dziś przetrwało zaledwie kilka standardów. Po drodze pojawiło się kilka fortun, a jeden człowiek, nieco niezasłużenie, został uznany za wynalazcę jednego z najważniejszych rozwiązań w tej dziedzinie. Thomas Crapper to przecież wypisz wymaluj Steve Jobs swoich czasów. Od razu jednak dementuję, słowo “crap” [ang. gówno, śmieć] nie pochodzi od nazwiska króla klozetów, jest znacznie starsze. Podobnie jak słowo "job" [ang. praca, zawód] ma niewiele wspólnego z szefem Apple.

Crapper nie wynalazł też ani spłuczki (zrobił to pisarz, John Harrington, w 1596 roku), ani syfonu w kształcie litery S blokującego brzydkie zapachy z kanalizacji (Alexander Cummings, 1775). Jego patenty były znacznie mniej istotne - Crapperowi zawdzięczamy m.in. pływak sterujący dopływem wody do rezerwuaru.

To co naprawdę stanowiło o sukcesie Crappera to, jak w przypadku Jobsa, design. Oczywiście nie wymyślony przez samego Crappera. Jeśli Crapper to ówczesny Jobs, to jego Woz'em był Albert Giblin, a rolę Jonathana Ive odegrał Thomas Twyford.

Co tam wynalazcy, zobaczcie Jobsa: 

Thomas Crapper

[Fot: public domain, wikimedia]

Firma Crappera instalowała muszle klozetowe projektu Twyforda, będące jednolitym elementem ceramicznym. Crapper instalował też nowoczesne syfony odporne na przeciekanie, opatentowane w 1898 roku przez Giblina. Syfony te były osią marketingu firmy. Thomas Crapper oferował nie tylko instalację samej muszli, ale też aranżację łazienki.

Podobieństwo strategii Thomas Crapper & Co. do dzisiejszych działań Apple jest uderzające. Cudze rozwiązania opakowane w łatwy w obsłudze, elegancki design. Nacisk na jakość wykonania i instalacji. Reklamy, sugerujące, że wykorzystane cudze wynalazki są zasługą firmy. Wreszcie, oprócz dostarczania samego hardware’u - zajmowanie się “ekosystemem” czyli całą łazienką.

Rozwiązania oferowane przez Thomas Crapper & Co., z pewnymi modyfikacjami przetrwały do dziś. Twoja toaleta jest prawdopodobnie jednolitym elementem ceramicznym, podłączonym do zaworu S i wyposażonym w spłuczkę z pływakiem. Twój wkład w personalizację sedesu jest dziś ograniczony, jak w iPhone, do wyboru nakładki - czyli deski klozetowej. Możesz za to dokupić aplikacje, czyli pozostałe wyposażenie łazienki.

To samo obserwujemy w świecie telefonów komórkowych. Spośród setek rozwiązań, dominujący staje się telefon w formie płaskiego pudełka z ekranem dotykowym. Podobne są interfejsy, oraz zainstalowane sensory. Wszystkie nowe smartfony łączą się z tymi samymi standardami 3G/WiFi/HSDPA/Bluetooth, wszystkie mają GPS, akcelerometr, czujnik światła.

iPhone nigdy nie był rewolucyjny, nie wprowadził żadnego rozwiązania nienznanego innym producentom. Niczym produkt Crappera, wyznaczył jednak standard, za którym podążyli konsumenci.

Boom na biznes związany z klozetami trwał od 1775 roku (syfon S) do 1907 roku. To wtedy optatentowano ostatni ważny element nowoczesnego klozetu - spiralne spłukiwanie pozwalające na “samooczyszczanie się” muszli. Firma Crappera wprowadzała swoje rozwiązania w latach 1880. Dwadzieścia lat wystarczyło, aby jej agresywny marketing zatrzymał rozwój różnorodnych technologii w zakresie muszli klozetowych.

Dziś muszla klozetowa jest standardowym towarem. Poza wyjątkami w klasie premium i na lokalnych rynkach (Japonia), do domu zamawia się po prostu kompakt W.C. Większość użytkowników nie patrzy na markę dosiadanego klozetu (Koło, Roca, Grohe etc.), ani jego parametry techniczne.

Pierwszy telefon komórkowy zaprezentowano w 1973 roku, jednak prawdziwy rozwój technologii to lata 1990-2010. Apple wprowadził swojego iPhone w 2007 roku. Większość producentów podąża za wzorem tego produktu już dziś. Czy niechęć Nokii do wprowadzenia na rynki telefonów N9 i N950 (wyposażonych w "nowy" system MeeGo) oznacza, że obserwujemy już koniec okresu innowacji w telefonii komórkowej?

Jeśli historia się powtarza, to wszelkie nowe pomysły dotyczące rynku mobile możemy spuścić do klozetu... Za 20 lat wszyscy będziemy bezrefleksyjnie używać klona iPhone. Wszystko jedno, kto go wyprodukuje.

Komentarze (2)
Każdy ma pieniądze, nie każdy ma iPhone
 Oceń wpis
   

Nokia Money to nowy system płatności elektronicznych pozwalający 4 miliardom ludzi korzystać z podstawowych usług finansowych.

Fiński producent telefonów komórkowych uruchamiając usługę Nokia Money udostępnia możliwość płatności elektronicznej milionom pozbawionych dostępu do banków ludzi. Choć mają oni mniejsze budżety niż dotychczasowi użytkownicy bankowości elektronicznej, stanowią znacznie większy potencjał.

nokia-money-receipt

[Rejestracja marki Nokia Money via AllNokia.ru]

Nokia Money oparta na systemie Obopay oferuje wszystkim użytkownikom telefonów komórkowych podobne opcje jak PayPal. Można dzięki niej płacić za usługi i towary w Internecie, opłacać stałe rachunki, wysyłać pieniądze innym użytkownikom oraz na konta bankowe, oraz wypłacać je na swoje konto lub specjalną kartę płatniczą systemu działającą w systemie MasterCard.

Na świecie zaludnionym przez 6,8 mld ludzi jest w tej chwil tylko 1,6 mld rachunków bankowych i aż 4 mld telefonów komórkowych. Zdaniem Mary McDowell z Nokii ta dysproporcja stwarza ogromne możliwości dla Nokia Money. Warto przypomnieć, że nie jest to pierwsza inicjatywa fińskiej firmy w otwieraniu rynków rozwijających się. Nokia produkuje tanie telefony (cena detaliczna 35 USD) wyposażone w aplikacje Nokia Life Tools. Mają one na celu podnieść jakość życia i podłączyć do globalnej sieci informacyjnej afrykańskie i azjatyckie wioski.

Trudno nie zauważyć, jak różni się polityka Nokii od Apple. iPhone jest kierowany głównie do zamożnych zachodnich społeczeństw a jego specyfikacja i funkcjonalność jest dostosowana do rynku USA. Firma koncentruje się na jednej linii produktu, dostosowanej do jednej grupy konsumentów.

Nokia ma w tej chwili w ofercie 75 modeli telefonów i komputerów mobilnych, dostosowanych do przeróżnych zastosowań i sprzedawanych na całym świecie. To dużo trudniejsze wyzwanie, na dodatek w krótkim okresie mniej opłacalne dla firmy.

all nokia products ever

[Telefony i komputery mobilne Nokia od 1982 roku, via DailyMobile.se]

Usługi takie jak Nokia Life Tools czy Nokia Money mogą jednak zmienić na lepsze życie milionów ludzi. Czy to samo można powiedzieć o produktach Apple?

Usługa Nokia Money zostanie zaprezentowana na konferencji Nokia World 2.09.2009 w Stuttgarcie. W początku 2010 roku będzie uruchamiana na wybranych rynkach.

Komentarze (2)
A liczba jego 50 i 4. Pobierz Safari 4 na 54. urodziny Jobsa
 Oceń wpis
   

Apple znienacka opublikowało publiczną wersję beta swojej przeglądarki internetowej Safari 4. Być może to nietypowa niespodzianka dla szefa. Dziś bowiem Steve Jobs skończył 54 lata.

przeglądarki safari - Fot: Apple

Steve Jobs, cokolwiek by o nim i produktach Apple nie mówić to prawdziwy wizjoner i guru - jeśli nie technologii to na pewno marketingu.

Na blogu Apple 2.0 znalazłem bardzo fajny film. Jeśli masz 15 minut, możesz dowiedzieć się od szefa Apple czegoś o łączeniu kropek, miłości i godzeniu się ze stratą, oraz co bardzo ważne w wypadku ciężko chorego dziś Steve'a Jobsa, o śmierci.

Apple nie zamiera jednak umierać, o czym świadczy opublikowana dziś nowa wersja przeglądarki [link do pobierania Safari 4 tutaj i na końcu wpisu]. Niech nie odstraszy Was koszmarnie powolne ładowanie się przeglądarki za pierwszym razem. Kiedy już obejrzycie piękne jabłuszko oraz zerżnięty z Opery (a może z Chrome bo Opery w Apple nie chcą znać) panel najczęściej odwiedzanych stron, dostaniecie do dyspozycji wygodną i szybką przeglądarkę.

Oprócz powoli ładujących się Top Sites interesujący jest widok historii, przypominający trochę efekty Aero w Vista czy Compiz w GNU/Linuksach.

safari przeglądanie historii - Fot: Apple

W ogóle przeglądanie historii i zakładek w nowym Safari jest bardzo ulepszone. Nowym rozwiązaniem jest Cover Flow czyli łatwiejsze przeglądanie zakładek i historii. CoverFlow wprowadza do przeglądarki mechanizmy znane z iTunes. Apple poprawił też działanie inteligentnych pasków nawigacji i wyszukiwania - teraz potrafią one podpowiadać także elementy zapisane w historii i zakładkach.

safari cover flow Fot: Apple

"Zawodowców" ucieszą narzędzia deweloperskie wbudowane w Safari 4. Nowa przeglądarka Apple pozwala na optymalizację stron internetowych. 

Producenci nadgryzionych jabłek twierdzą, że nowa Safari jest najszybszą przeglądarką internetową. Podobno w testach Apple Safari 4 wykonywała JavaScript ponad cztery razy szybciej niż poprzednia wersja. Safari 4 obsługuje HTML 5 i ma szybki silnik WebKit znany też m.in. z iPhone i Google Chrome. Mimo to zapewnieniom ekipy z Cupertino trudno uwierzyć na słowo - jak dotąd w niezależnych testach Safari nie wykazywała reklamowanych przewag.

Safari 4 prawdopodobnie nie zachwyci cię prędkością - wręcz przeciwnie pierwsze uruchomienia są drażniąco powolne. Strony jednak ładują się rzeczywiście sprawnie, wizualnie zaś Safari presentuje się naprawde dobrze. Zwłaszcza nowy design wersji dla Windows zasługuje na pochwałę. Jeśli więc nie chcesz personalizować swojej przeglądarki, wypróbuj nowe Safari może Ci się spodobać.

Ja na razie wybieram Firefox z zestawem dobranych do potrzeb wtyczek.

CEO Apple życze zaś co najmniej 44 lat w dobrym zdrowiu.

Pobierz Safari 4 Beta.

[Fotografie: Apple, ciastko CC by mikescia]

Komentarze (5)
Flame war przed gwiazdką: kwaśne jabłka Jobsa.
 Oceń wpis
   
Miałem w tym roku pomysł, żeby kupić parę produktów Apple. Nie kupiłem. Nie kupię.
Napiszę Wam dlaczego, bo zbliża się gwiazdka, szukamy prezentów i Apple liczy na większą sprzedaż. Warto jednak zastanowić się nad swoimi wyborami.

Zresztą, dla słabego bloga dobry flejm nie jest zły ;)

Dlaczego chciałem kupić produkty Apple:
iPhone: jest śliczny, a moto Razr V3 już dawno się opatrzyła.
iMac 20": świetnie by mi pasował do wystroju pokoju w którym pracuję.
MacBook: potrzebowałem nowego notebooka, a wśród znajomych z branży macbooki są popularne. I są ładne.

Co kupiłem:
Nokia N95 zamiast iPhone.
LCD TV monitor Samsung SyncMaster 941MW plus dosypanie pamięci i lepsza karta graficzna do PC, zamiast iMaca
Dwa Acery z serii Aspire, zamiast MacBooka.

Dlaczego Nokia N95 a nie iPhone:
Po pierwsze Nokia chciała mi sprzedać telefon, a Apple proponował tylko odtwarzacz mp3, ponieważ chwilowo mieszkam w gorszej części świata.
Po drugie N95 nie jest może tak ładna jak iPhone oraz nie ma ekranu dotykowego, ale:
- ma bardzo fajny aparat z flashem, pierwszy w telefonie z jakiego korzystam
- ma bardzo fajny odtwarzacz wszystkiego oraz TV out i uPnP po WiFi.
- ma GPS do którego przyzwyczaiłem się na motce a1000
- ma 3G
- jest na otwartym systemie symbian
- ma dodatki lokalizowane dla Polski - mapy, przewodniki, interfejs.
- działa na niej Fring
Na dodatek Nokia była tańsza o około 300 PLN i ma wszystko legalne i gwarantowane.

Dlaczego rozbudowałem PC + monitor LCD TV Samsunga zamiast kupić iMaca?
- mam teraz szybszą maszynę niż iMac większy niż ten który chciałem kupić i dodatkowo telewizor
- mogę godzinami grać w Railroads i Civ IV :)
- nie muszę zmieniać żadnych przyzwyczajeń i kupować nowych licencji na swój software
- zaoszczędziłem około 1000 PLN
- mogę nadal sam rozbudowywać swój komputer używając ogólnie dostępnych standardowych i niedrogich części.

Dlaczego wybrałem laptoka Acer zamiast MacBooka?
- oglądałem MacBooka w empiku w domach centrum i przeraźliwie buczał. Podobno to im się zdarza, mnie odstraszyło. chociaż w iSpotach nie buczały, to jednak ja nie chcę buczącego skoro nie będę umiał sam go naprawić.
- Acer też może być ładny, zwłaszcza ten z serii "clamshell".
- Oba nowe laptoki mają większą matrycę niż MacBook i lepiej nadają się do prezentacji i multimediów
- nie potrzebuję żadnych przejściówek żeby się podłączyć do projektora
- też mam wifi, bluetooth, kamerę, głośniki stereo.
- a w dodatku czytnik kart pamięci
- i lepszą grafikę (GeForce Go) co pozwala na używanie gier z poprzedniego punktu
- poza tym nie musiałem zmieniać przyzwyczajeń,
Acer był naprawdę dużo (ok. 2000 PLN) tańszy od MacBooka, więc dodatkowo mogłem kupić jeszcze jednego, słabszego ale ładniejszego :)

Co zyskałem: dużo większą funkcjonalność, spore oszczędności, spokój duszy.
Co straciłem: fajny look, bycie modnym,  możliwość snobistycznego wywyższania się i puszenia pawiego ogona.

Zanim kupicie komuś śliczny prezent z jabłkiem, pomyślcie. Dacie mu coś, co  nie jest otwarte, wymaga  dziwacznych przejściówek i formatów, specjalnego nowego oprogramowania, nie pozwala się rozbudować,  trzeba się uczyć obsługi nowego interfejsu i nie da się ich samemu naprawić jak już padną.
Jabłka są bardzo ładne, są tez modne. Jednak mają mniejszą funkcjonalność i większe koszty zakupu i obsługi, mniej dostępnego softu (chyba, że wybierzecie Windows na jabłko).

A teraz zróbmy flejm łor w komentarzach, powiedzcie mi, dlaczego w przyszłym roku mam jednak zainwestować w mało użyteczne, piękne i drogie gadżety od Apple :)
Komentarze (38)
Leopard już jutro także w Polsce. Katastrofa?
 Oceń wpis
   
Nowy mac w Macu

Jutro premiera Leoparda. Przybędzie. Ale chyba nie będzie najlepiej przetłumaczony.

Jak może wiecie autor wnet od paru lat zajmuje się lokalizowaniem oprogramowania.
W trakcie dzisiejszej Auli (była naprawdę super) dostałem zaproszenie do przetargu ofert z firmy LocalVersion specjalizującej się w lokalizacjach oprogramowania Apple.
Nowy projekt nazywa się "Lokalizacja interfejsu użytkownika oraz pomocy Mac OS." Przewidywana wielkość to 220 000 słów.
A deadline na oddanie tłumaczenia nie jest na jutro, tylko na koniec lutego.
Innymi słowy, wygląda na to że obecna polonizacja jest tak zła, że trzeba ją całą przepisać.

Ogłaszam więc nieustający konkurs na najgłupsze tłumaczenie na polski w nowym systemie Jabłka. Przykłady wpisujcie w komentarzach. Startujemy jutro, myślę, że może być sporo zabawy :)
Komentarze (10)
1 | 2 |
Ankieta
Co stanie się z telewizorami?
Zostaną wyparte przez komputery PC
Przejmą funkcje komputerów PC
Razem z PC znikną z rynku
Będą się rozwijać niezależnie od komputerów
Nie mam zdania na ten temat
Mam inne zdanie (komentarz pod wpisem)
O mnie
Piotr Wrzosiński
Piotr Wrzosiński
Najnowsze wpisy
2011-10-03 10:41 W zeszłym tygodniu pod nowym adresem
2011-09-25 18:20 Minął kolejny tydzień
2011-09-19 11:07 Podsumowanie tygodnia
2011-09-12 13:37 Przedruk i przeprowadzka
2011-09-02 17:36 Wybierz swój e-book!
Najnowsze komentarze
2015-02-24 18:33
KamilDawid:
Minął kolejny tydzień
Mam nadzieje, że to nie będzie koniec bloga. Zapraszam
2014-10-08 04:36
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://gamesfree4flash.blogspot.com/[...]
2014-10-08 04:34
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://downloadgamesair.blogspot.com/[...]