Kilka pytań do LPP i agencji Zjednoczenie
 Oceń wpis
   

Wysłałem do firmy LPP oraz do obsługującej ją zwykle agencji Zjednoczenie kilka pytań a propos zniknięcia dwóch stron promocyjnych na Facebooku. Zniknięcia, o którym napisali już wszyscy włącznie z Gniewomirem, ale nikt nic ciekawego.

Jak mi odpowiedzą, to będziemy mieli ciekawy case. Jak nie, to trudno się dziwić :)

Na szybko skomentować można tak:

Facebook nie jest ani tak łatwy w obsłudze, ani tak bezpieczny jak może się wydawać.

Jeszcze zanim skończyłem pisać, dostałem informację, że Zjednoczenie nie zajmowało się stronami w chwili ich zniknięcia. To by tłumaczyło spadek aktywności i biegający po stronach LPP skrypt Find Your Stalker.

Czekam na odpowiedź z LPP, może dowiemy się czegoś więcej.

A może jakaś agencja sama się przyzna do tych stron? Wyjątkowo nie chodzi mi o jej linczowanie. :)

Ciąg dalszy nastąpił

 

 

Komentarze (2)
Czy Facebooka kupiła uzbecka mafia?
 Oceń wpis
   
General director of Gazprominvestholding and c...

Image via Wikipedia

Na pewno już przeczytaliście o inwestycji Goldman Sachs w Facebooka. To ciekawe, ale dużo ciekawsze jest, kto sfinansował rosyjską część tej inwestycji. Czy nasze dane są teraz własnością uzbeckiego gangstera?


O DST i Juriju Milnerze pisałem w czerwcu 2008 roku, kiedy wraz z Bartkiem Ciszewskim odkryliśmy, że w tajemnicy przejął on polski serwis Nasza-Klasa.pl. NK.pl została przez Rosjan sprzedana, a DST inwestuje w Facebooka. Milnera nie było jednak stać na tak wielkie inwestycje. Prawdziwym właścicielem Facebook jest teraz Aliszer Usmanow (inne formy pisowni imienia i nazwiska: Uliszer, Aliszer, Usmanov, Ushmanov).

Usmanow to uzbecki biznesmen, inwestujący dotąd w kopalnie węgla i rudy żelaza na Uralu. Według Forbes z majątkiem 7.2 mld dolarów jest setnym najbogatszym człowiekiem świata. Przed wejściem w DST najbardziej znany na zachodzie był z próby przejęcia klubu piłkarskiego Arsenal.

Usmanow to dla mediów “rosyjski oligarcha” bądź “szanowany biznesmen”. Jednak zdaniem osób znających jego przeszłość, Usmanow to zwykły bandzior. Gdy w 1984 roku rodził się twórca Facebooka, Zuckerberg, jego dzisiejszy partner biznesowy odsiadywał wyrok za oszustwa w sowieckiej tiurmie. Były brytyjski ambasador w Uzbekistanie Craig Murray artykuł o Usmanowie zatytułował zupełnie niedyplomatycznie: “Alisher Usmanov, potential Arsenal chairman, is a Vicious Thug, Criminal, Racketeer, Heroin Trafficker and Accused Rapist”(Aliszer Usmanow, potencjalny prezes Arsenalu to podejrzewany o gwałt bandyta, kryminalista, aferzysta oraz przemytnik heroiny).

Usmanow zareagował na ten wpis bardzo szybko - blog Murraya zniknął z sieci po pogróżkach prawników skierowanych do providera (Fasthost). W Anglii prawo nakazuje niezwłocznie usunąć treści, które mogą być pomówieniem. Blog Murraya szybko wrócił do sieci. Mimo wysiłków broniącej Usmanowa Quilliam Foundation i pogróżek prawnika Clarke’a Willmotta, sprawa nigdy nie trafiła do sądu. Czyżby Murray napisał prawdę?

Oficjalne stanowisko prawników Usmanowa w sprawie zarzutów brzmi jak legenda opozycjonisty – może nie Havla czy Kuronia, ale na pewno ważniejszego niż Jarosław Kaczyński.

“Pan Usmanow był więziony pod różnymi zarzutami w czasach sowieckiego reżimu. Zapewniamy, że nasz Klient nigdy nie popełnił żadnego z zarzucanych mu czynów. Został w pełni ułaskawiony po objęciu władzy przez Prezydenta Michaiła Gorbaczowa. Wszystkie materiały dotyczace jego spraw zostały usunięte z policyjnych archiwów. Pan Usmanow ma status niekaranego”.

Również w wywiadzie dla Guardiana, Usmanow odrzuca wszystkie zarzuty.

Rzeczywistość wygląda inaczej. Nowy właściciel udziałów w Facebooku, Uliszer Usmanow był zwykłym bandytą. Jego zarzuty nie miały nic wspólnego z polityką i słusznie odsiedział sześcioletni wyrok. Jego zwolnienie nie miało nic wspólnego z szanowanym na Zachodzie Gorbaczowem. Wręcz przeciwnie, Usmanow został zwolniony z więzienia dopiero kiedy Gorbaczow utracił kontrolę nad uzbeckim dyktatorem Islamem Karimowem. Karimow wypuścił Asimova po interwencji innego uzbeckiego gangstera, Gafura Rakimowa. Główne zajęcie Rakimowa to handel heroiną, oprócz tego jest m.in. działaczem sportowym. Powoływanie się na Gorbaczowa jest tym zabawniejsze, że Karimow popierał puczystów, którzy w 1991 roku uprowadzili rosyjskiego prezydenta w czasie przewrotu sierpniowego, który nie powiódł się tylko dzięki interwencji Jelcyna.

Usmanow po zwolnieniu z więzienia zajął się plądrowaniem uzbeckich zasobów naturalnych w ramach prywatyzacji. Usmanow ma potężnych przyjaciół. Córka uzbeckiego dyktatora, Gulnara Karimow, opisywana przez amerykańskiego ambasadora w ujawnionej przez WikiLeaks depeszy jako najbardziej znienawidzona osoba w Uzbekistanie jest jego partnerką. Były doradca i przyjaciel Putina - Sergiej Jastrzębski (dziś w niełasce, zajmuje się kręceniem filmów w Afryce) to szkolny kolega Usmanowa z MGIMO.

Uzbecki magnat staje na czele grupy Gazprominvestholdings, która zajmuje się zagranicznymi inwestycjami rosyjskiego koncernu energetycznego. Usmanow za pieniądze Gazpromu realizuje także zadania polityczne - m.in. przejmując niewygodne, niezależne media w krajach byłego Związku Radzieckiego. Usmanow osobiście kupił m.in. rosyjski Kommiersant. Po przejęciu gazeta zyskała nowego, proputinowskiego redaktora naczelnego, straciła zaś reportera Iwana Safronowa. Safronow “popełnił samobójstwo” z powodu pracy nad artykułem demaskującym nielegalny handel rosyjską bronią prowadzony przez FSB na Bliskim Wschodzie. Usmanow był też odpowiedzialny za odcinanie gazu niepokornym republikom, m.in. Gruzji.

Zarzuty wobec Usmanowa przetoczyły się przez brytyjskie media, a nawet parlament, kiedy uzbecki oligarcha zainwestował w londyński Arsenal. Usmanow straszył sądami, jednak do żadnej rozprawy nie doszło. Spośród nagłaśnianych w Rosji i w Wielkiej Brytanii przewin Usmanowa jedynie oskarżenia o brutalny gwałt nie mają poważnych podstaw. Być może dlatego, że według Murraya zarówno ofiara, jak i świadkowie zniknęli w niewyjaśnionych okolicznościach.

Gdy Usmanow kupował Arsenal zaniepokojeni byli głównie kibice Premier League. Dziś ten sam człowiek przejmuje kontrolę nad danymi, które lekkomyślnie wpisaliśmy do facebooka. Nawet jeśli już się zresocjalizował, działa uczciwie i wcale nie współpracuje z FSB, jakoś nie mam do niego zaufania. Czas na wirtualną emigrację?

Komentarze (11)
Co zastąpi Facebooka i dlaczego Twoja lodówka polubi Polsat?
 Oceń wpis
   

Grudzień to dobry czas na podsumowania, prognozy i plany na przyszłość. Jak na złość w polskim Internecie większość z nich to kalki i tłumaczenia z amerykańskich serwisów. To za mało aby dać temat do ciekawej rozmowy z przyjaciółmi. Może nasi "eksperci" boją się śmieszności i nietrafionych prognoz?

Niebezpieczne prognozy

Za prognozy można przecież dostać po uszach, nawet te trafne. Pamiętacie, jak Grzegorz z Antyweb nie wierzył że smartfony są przyszłością Internetu? Na szczęście w Święta wszyscy mówimy ludzkim głosem. Porozmawiajmy więc o tym, co zdarzyło się w 2010 roku i co tegoroczne wydarzenia mogą zwiastować na przyszłość.

Facebook Rex

Nikt chyba nie ma wątpliwości, że 2010 rok był rokiem Facebooka. Zuckerberg został człowiekiem roku Time, ilość odwiedzin w serwisie przebiła rekordy Google. Odpowiedzi nie ma, więc np. szef marketingu NK.pl reaguje już tylko (bezsilną) agresją.

Facebook dał użytkownikom wygodną platformę do interakcji, umożliwił też wygodną prezentację treści marketingowych i świetnie wycelowaną reklamę. Na Facebooku można wyświetlić reklamę wybranemu użytkownikowi – to znacznie dokładniejsze narzędzie niż reklamy kontekstowe oferowane przez Google.

Facebook ma też wady, niezbyt widoczne, ale bardzo poważne. Największą z nich jest odebranie użytkownikom wolności. Facebook decyduje ile miejsca zostanie na Twoją treść, komu i co wyświetli, kto będzie mógł i co publikować. Większości użytkowników ta cena nie wydaje się dziś wygórowana, ale poczekajcie na kolejne edycje Waszych profili, na kolejne zabronione słowa.... Wtedy dowiecie się, że Facebook ma też bardzo wysoki koszt wyjścia – przekonanie wszystkich znajomych do przejścia na inną platformę komunikacji jest prawie niemożliwe. Jest jak z Blackberry dla korporacji: easy in, impossible out.

Tyranozaury wyginęły

Czy w 2011 roku nic się nie zmieni? Facebook w obecnych warunkach jest nie do pokonania akapit wyżej napisałem przecież, że z praktycznie nie da się z niego wypisać. Jednak otoczenie w jakim działa ten serwis zmienia się bardzo szybko. Tymczasem Facebook ma już teraz wyraźne problemy z dostosowaniem się do pierwszych oznak nowego klimatu. 2010 rok był dla tego serwisu m.in. wielką walką o przejście na platformy mobilne.

Facebook na telefon wprowadza Eric Tseng podkupiony z zespołu Android w Google, autor aplikacji Facebook na iPhone. Pod jego rządami mobilny Facebook zdobył już około 200 milionów użytkowników - dwa razy więcej niż w lutym 2010. Niestety oznacza to, że aż 300 milionów pozostaje na starzejącej się platformie PC. Użytkownicy mobilnych wersji, choć dwukrotnie bardziej aktywni niż Ci z PC, muszą borykać się z niejednorodnym UX (200 różnych operatorów w 60 krajach na 7 plaformach sprzętowych i z dwoma adresami dostępu oraz niezliczona liczba aplikacji innych deweloperów).

Czy za chwilę Facebook przestanie być potrzebny?

W 2011 możemy oczekiwać rozwoju nowych technologii, które podważą przydatność Facebooka. Mam na myśli przede wszystkim LTE, technologię P2P, oraz oparte na Linuksie mobilne systemy operacyjne Android i MeeGo.

LTE (właściwie 3GPP Long Term Evolution) to kolejny etap w rozwoju telefonii komórkowej. Pozwala on na pobieranie danych prędkością 150 Mbit/s i wysyłanie z prędkością 50 Mbit/s, z opóźnieniem nie większym niż 10 milisekund. Dla porównania, najszybsza transmisja HSPA+ to zaledwie 28 Mbit/s z opóźnieniem 50ms. LTE pozwala na transmisję danych w urządzeniach poruszających się z prędkością nawet 350 km/h.

Mobilne systemy operacyjne oparte na Linuksie, a zwłaszcza rozwijany przez firmy Intel i Nokia system MeeGo pozwalają na instalowanie różnorodnych aplikacji w urządzeniach innych niż komputery i telefony.

Pojawią się wiec naprawdę inteligentne lodówki, telewizory, samochody etc., które mogą stale i bezprzewodowo korzystać z szybkiego łącza, dając dostęp do Internetu i pozwalając na instalowanie i uruchamianie wielu aplikacji jednocześnie. Oczywiście mogą się one łączyć z Facebookiem lub innymi usługami z centralnych chmur firm Microsoft, Google czy Amazon.

Znacznie większe możliwości niż chmura da jednak sieć P2P. Jeśli wszystkie te urządzenia będą miały zaimplementowane rozwiązania podobne do istniejących już Opera Unite, Skype czy BitTorrent, pośrednicy i ich kosztowne chmury przestaną być potrzebni. Co więcej, zaczną przeszkadzać, bo każdy z nich wprowadza ograniczenia i jest podatny na ataki. Rozproszona sieć P2P pozostanie odporna. WikiLeaks jest najlepszym przykładem, dlaczego rozwiązanie takie jak BitTorrent jest pewniejsze niż Amazon. Dlatego Facebooka może zastąpić rozproszona sieć  społeczna podobna do tego co dziś robi Diaspora*, zainstalowana na ...wszystkim. Do interakcji z Twoimi znajomymi np. z lodówki wystarczy Ci utrzymywana przez operatora LTE lista Twoich kontaktów "handli" czyli unikalnych adresów użytkowników. A skoro masz wszystkich znajomych w dowolnej lodówce (nawet tej pędzącej w wagonie WARS w nowym polskim TGV), to po co Ci Facebook?

Nowy wspaniały świat bez net neutrality i z paszportem Polsatu

Niestety, budowa sieci LTE oraz transfer danych oznacza koszty. Skoro nadawcami i właścicielami większości treści będą użytkownicy, a jednocześnie zabraknie "punktów zbornych" wyświetlających reklamy, to w nowych urządzeniach zabraknie dwóch najważniejszych metody zarabiania na Internecie. Dlatego, jeśli przyszłość będzie właśnie taka, to net neutrality odejdzie do lamusa. Ostatnia ustawa Obamy jest prawdopodobnie przedśmiertną drgawką tej koncepcji.

Lepiej już teraz odbierzcie paszporty Polsatu, bo to Cyfrowy Polsat będzie w Polsce decydował o tym, kto i ile zapłaci za nowy Internet.

Być może wzorem Amazon WhisperNet z Kindle opłata za transfer będzie włączona w cenę urządzenia. To jednak opóźniłoby wprowadzanie technologii, dlatego raczej spodziewałbym się subsydiowania urządzeń przez operatorów.

Opłaty ponosić będą abonenci i prawdopodobnie będą one różnicowane według rodzajów wysyłanych/pobieranych treści. Operator będzie negocjował podział zysków z właścicielami usług, będzie też mógł decydować o dostępnej zawartości. Trochę tak jak teraz jest w platformach cyfrowych TV, trochę tak jak od zawsze było w sieciach komórkowych decydujących o tym co jest wstępnie instalowane w sprzedawanych telefonach (oraz o tym jakie modele są dostępne w ofercie). I znów szary użytkownik będzie płakał i płacił, a my sobie jakoś poradzimy :)

Wesołych Świąt!

PS: ten przydługi wpis nie powstałby gdyby nie rozmowa z innym blogerem. Rozmawiajcie ze sobą w przyszłym roku!

Komentarze (5)
KFC - Kryzys, Facebook i Co jeszcze?
 Oceń wpis
   

Wszyscy już wiedzą, że KFC jest na Facebooku. "Eksperci social media" szaleją - to kryzys, wojna agencji, koniec świata jaki znamy.

Trochę się przestraszyłem, bo za obecność KFC w Internecie odpowiada od niedawna Katarzyna Ogórek, którą znam z dawnych czasów w Money.pl. Kasia zajmowała się m.in. platformą bblog, oraz sekcjami lifestyle (manager.money.pl oraz iWoman).

Zajrzałem na stronę KFC, którą Maciek Budzich rozreklamował jako ogarniętą kryzysem. Niestety (na szczęście?), żadnego kryzysu nie ma: trochę treści, trzy trolle i zadowoleni klienci.

Kryzys ma  polegać na tym, że trolle dopytują czy mogą się zapisać do "bazy ekspertów" agencji streetcom (tu możesz się zapisać, ale nie warto), oraz czy KFC zapłaci im 50 złotych za wpisy na stronie.

Kasia za długo miała na wizytówce słowo Money, żeby teraz wyrzucać pieniądze. Streetcom to też żadni krezusi, więc chyba pieniędzy nie będzie. Na wszelki wypadek sprawdziłem u źródła:

Piotr Wrzosiński: Zacznijmy od najważniejszego dla bezrobotnych (i głodnych) internautów pytania: czy płacicie za komentarze albo fanów na Facebooku?

Katarzyna Ogórek (Web Marketing Specialist Amrest): KFC nie płaci nikomu za żadne komentarze na fan page’u. Tym, którzy zostaną fanami naszej marki na Facebooku oferujemy natomiast przedpremierowe informacje o nowych produktach, specjalnych ofertach promocyjnych oraz ciekawych akcjach reklamowych. Stworzyliśmy to miejsce w sieci dla wszystkich fanów niepowtarzalnego smaku panierki, którzy do tej pory swoją opinię o naszej marce mieli okazję wyrażać tylko w restauracjach lub za pośrednictwem strony internetowej kfc.pl. Teraz będą mogli dzielić się nimi na szerszym forum.

Skoro nie płacicie fanom, to może płacicie jakiejś agencji?

Nie płacimy żadnej agencji, która wynajmowałaby ambasadorów naszej marki w sieci. Nie jest to zgodne z zasadami etyki marketingu w internecie, które wyznajemy. Wierzymy w siłę naszej marki i przede wszystkim w naszych fanów.

Jakie plany na aktywności w Internecie ma KFC? Czy Facebook będzie główną platformą aktywności? Czy fani doczekają się upragnionych konkursów z kuponami?

Niech plan naszych działań w Internecie pozostanie na razie smaczną tajemnicą. Nie pierwszą zresztą w naszym przypadku :) Zdradzę tylko, że warto poczekać na smaczne konkursy na fan page KFC.

Co dzieje się z Burger Kingiem, planujecie kolejne mocne uderzenie po nakarmieniu Kominka?

Jeśli chodzi o kolejne akcje na fan page Burger Kinga, na którym ostatnio śledzić można było wyprawę blogera do USA, to tylko Król zna odpowiedź na to pytanie. Nie jestem upoważniona, by udzielać informacji w jego imieniu.

Podsumowując, KFC na Facebooku ma się dobrze. Jeśli jednak chcecie dla rozrywki zobaczyć prawdziwy kryzys związany z kurczakami, Internetem i komputerami zapraszam, to dużo lepsze niż wypociny ekspertów:

Komentarze (6)
Wnet w magazynie Press
 Oceń wpis
   

Reklamując Magazyn Mediafun przypomniało mi się, że prawdopodobnie w kioskach można też znaleźć magazyn Press, w którym dzielę się swoimi ulubionymi stronami.

Jesli chcesz wiedzieć, co czytałem jakiś miesiąc temu, zapraszam:

Interranking: Wrzosiński w sieci (Press 10/2010) 

W wersji drukowanej jest też moja piękna fota, można sobie powiesić na ścianie i rzucać w nią lotkami.
 

Komentarze (0)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
Ankieta
Co stanie się z telewizorami?
Zostaną wyparte przez komputery PC
Przejmą funkcje komputerów PC
Razem z PC znikną z rynku
Będą się rozwijać niezależnie od komputerów
Nie mam zdania na ten temat
Mam inne zdanie (komentarz pod wpisem)
O mnie
Piotr Wrzosiński
Piotr Wrzosiński
Najnowsze wpisy
2011-10-03 10:41 W zeszłym tygodniu pod nowym adresem
2011-09-25 18:20 Minął kolejny tydzień
2011-09-19 11:07 Podsumowanie tygodnia
2011-09-12 13:37 Przedruk i przeprowadzka
2011-09-02 17:36 Wybierz swój e-book!
Najnowsze komentarze
2015-02-24 18:33
KamilDawid:
Minął kolejny tydzień
Mam nadzieje, że to nie będzie koniec bloga. Zapraszam
2014-10-08 04:36
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://gamesfree4flash.blogspot.com/[...]
2014-10-08 04:34
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://downloadgamesair.blogspot.com/[...]