Czy dominacja Google skończy się w maju 2009? Wolfram Alpha.
 Oceń wpis
   

Stephen Wolfram, brytyjski fizyk i matematyk to jeden z ludzi, którzy zmienili mój sposób patrzenia na świat. Prace twórcy programu Mathematica obserwuję od 2002 roku. Wtedy ja kończyłem swoje studia socjologiczne, a Stephen Wolfram swoje opus magnum: New Kind of Science (Nowy rodzaj nauki).

Wolfram uważa, że wszystkie złożone systemy można zbadać i zrozumieć przy pomocy uproszczonych modeli komputerowych. Na miarę moich ograniczonych zdolności poznawczych i wiedzy, twierdzenia Wolframa da się zastosować także do nauk społecznych. Może kiedyś będę mógł to udowodnić?

Stephen Wolfram to postać kontrowersyjna, to co tworzy jest niezgodne z przyjętą metodologią, jego publikacje nie trafiają na listę filadelfijską. NKS nie jest też tak nowa jak by się mogło wydawać - Wolfram uzyskuje wrażenie nowości przez pomijanie w przypisach prac innych naukowców na których opierają się jego twierdzenia. To jednak zarzuty mniejszej wagi - bo jak dotąd NKS działa. Symulacje komputerowe są coraz powszechniej stosowane a wyniki eksperymentów na prostych modelach trafnie oddają złożoną rzeczywistość.

Po tym trudnym wstępie przejdźmy do newsa: Wolfram buduje serwis, który ma przyćmić Google.

Dotychczasowe wyszukiwarki mniej lub bardziej efektywnie filtrowały treść wprowadzoną do Sieci. Mogły udzielać tylko takich odpowiedzi, jakie już są w Internecie. Nie mogą stworzyć niczego nowego.

Wolfram Alpha (Wolfram|Alpha) to nowa jakość. Przy pomocy metody NKS, czyli prostych obliczeń komputerowych program będzie umiał odpowiedzieć na pytanie, którego jeszcze nie zadano. Nie będzie filtrował treści. On je wyliczy na podstawie znalezionych danych. Sam twórca nie jest pewien czy Wolfram Alpha zadziała. Jednak już w maju wszyscy będziemy mogli się o tym przekonać.

Zobacz też co o Wolfram Alpha pisze Nova Spivack w gościnnym wpisie na TechCrunch.

Komentarze (3)
Po co Ci serwis społecznościowy?
 Oceń wpis
   

Wszędzie pełno bełkotu o sieciach społecznych. Dziennikarzom mylą się blogi z twitterem, blogerzy zachęcają do Twistera (podobno ta kanapka z KFC pozwala coś wygrać), nasza-klasa sama nie wie czy ma nasze dane osobowe, czy jednak nie. Cezary Łasiczka z Krzysztofem Urbanowiczem tropią pokolenie GoldenLine, które walczy z mBankiem.

Mówiąc szczerze, to już nawet nie jest śmieszne. Czytelnik z odrobią rozsądku powinien po prostu zostawić szaleńców z ich zabawkami. Jeśli jednak pominiemy niekompetentnych "ekspertów i komentatorów", może się okazać, że serwisy społecznościowe to naprawdę genialna sprawa. Być może to także sposób na kryzys?

W Ameryce mieszka niezbyt przystojny facet przedstawiający się jako Scobleizer. Naprawdę nazywa się Robert Scoble, jest znanym blogerem (który od jakiegoś czasu nie pisze), oraz był szefem serwisu Fast Company TV. Właśnie go zwolniono. Scobleizer ma jednak konto na twitterze, czytane przez ponad 67 000 ludzi.

Według NYT w lutym 2009 oprócz Roberta Scoble pracę straciło 651 000 mieszkańców USA. Jednak tylko Scoble dostał w ciągu kilku minut od zwolnienia kilkaset ofert, które zresztą odrzucił (bo tworzy własny, kolejny projekt). Oto jedno z zastosowań Twittera.

Inne, odkryte w zeszłym tygodniu to Twitter jako lepsza niż Google wyszukiwarka. W Twitterze można wyszukiwać wpisy z daną frazą. Serwisu używają miliony ludzi, wielu z nich jest świetnie zorientowanych w Sieci oraz najnowszych trendach technologicznych. Rezultaty z Twitter Search są więc lepsze (sprawdzone przez użytkowników) i świeższe niż te z Google. Warto spróbować, nawet jeśli polscy eksperci przekonują, że "Twitter to serwis tylko dla geeków".

Komentarze (0)
CEO Google wierzy w telewizję w telefonach komórkowych
 Oceń wpis
   

Charlie Rose zaaplikował nam tydzień z Google. 5 marca przez godzinę rozmawiał ze zjawiskową Marissą Mayer (VP of Search Product) a dzień później wywiadu udzielił Eric Schmidt, CEO Google Inc.

W obu rozmowach widać było, że w Mountain View główne plany związane są z rozwojem urządzeń mobilnych. Co ciekawe wydaje się, że tematyka poruszana na wnet odpowiada temu co zaprząta głowy szefa Google. Eric Schmidt również wierzy w telewizję: to odbiór TV w wysokiej jakości ma być jego zdaniem jedną z rutynowych czynności na telefonie komórkowym w ciągu najbliższych 5-10 lat.

Jak pisałem w poprzednim wpisie na wnet, technologia jest już gotowa. Alcatel i Solaris Mobile mają ja zamiar testować m.in. w Polsce jeszcze w tym roku. Telefony przystosowane do odbioru telewizji w standardzie DVB-SH na dedykowanej częstotliwość S-Band będzie dostępna dla użytkowników telefonów (i innych urządzeń mobilnych) ze specjalnymi chipami produkowanymi przez SAGEM. Transmisja będzie prowadzona przez satelity (EUTELSAT) oraz naziemną sieć 3G/UMTS.

Komentarze (0)
Paul Graham: Dlaczego TV przegrała? Wnet: Nie przegrała!
 Oceń wpis
   

Paul Graham, twórca pierwszej na świecie aplikacji internetowej (nazywała się Viaweb, później kupił ją Yahoo!), ogłasza klęskę telewizji. Graham nie ma wątpliwości, że TV poległa w walce z komputerami. Dlaczego?

4 powody śmierci telewizora

Graham wymienia cztery powody:

1. Otwarta platforma.

W Internecie każdy może zrobić co mu sie podoba a wolny rynek wybiera zwycięzców.

2. Komputery rozwijają się szybciej.

Obowiązuje je Prawo Moora, które zdaje się przekładać także na prędkość połączeń internetowych.

3. Piractwo pomaga komputerom.

Nie chodzi o to, że zawartość sieci jest za darmo, ale że pirackie treści są łatwiej dostępne - wygodniej jest skorzystać w dowolnej chwili z YouTube czy ściągnąć plik z sieci BitTorrent niż czekać na emisję w TV.

4. Aplikacje społeczne dają przewagę komputerom.

Ten najmniej  oczywisty powód zwycięstwa komputerów nad telewizorami jest zdaniem Grahama najważniejszy. Użytkownicy chcą jego zdaniem komputerów właśnie po to, żeby łączyć się z innymi podobnymi sobie ludźmi.

Artykuł Grahama jest długi i ciekawy, warto przeczytać go w całości. Wszystko byloby pięknie, gdyby nie to, że Graham się myli.

Pogłoski o śmierci TV są znacznie przesadzone

W rzeczywistości telewizja nie przegrała z komputerami w żadnej kategorii. Zarabia wciąż więcej pieniędzy (choć to ma się niedługo skończyć), dociera też do większej ilości odbiorców. Komputery i sieć służą telewizji!

Wideo: Nowa mobilna TV, jeszcze w tym roku w Polsce? [Solaris Mobile]

Wszystkie powody domniemanego zwycięstwa PC nad TV można łatwo podważyć. Nawet ja to umiem:

Nie ma doskonałego wolnego rynku.

Tak jak w innych rodzajach mediów, w Internecie są rekiny i płotki. Bez finansowania i przychylności dużych graczy trudno o sukces. Yahoo! dostało pieniądze od Sequoia Capital Michaela Moritza. Bez jego 3 milionów dolarów nie było by wejścia na giełdy i pieniędzy na inwestycje. Google swoje pierwsze 100 000 USD dostało od Andyego Bechtolsheima, jednego z założycieli firmy Sun Microsystems, a pierwsze miliony od Sequoia Capital oraz Kleiner, Perkins, Caufield & Byers. Łatwe osiąganie sukcesu to mrzonki ze wspomnień faceta, który miał fart podczas pierwszej bańki. Graham zresztą sam trzyma klucze do sukcesu mlodych firm - Y Combinator to jego fundusz VC.

Tymczasem telewizja stała się znacznie bardziej dostępna. Jak wielu z Was mam w domu sprzęt, który przewyższa możliwościami studio TVP z lat 80tych - mimo, że nie jestem wielkim fanem wideo a tylko zwykłym gadżeciarzem. Telewizja cyfrowa daje miejsce dla wielu kanałów, których utrzymanie nie jest wcale bardzo drogie. Koncerny telewizyjne z radością udostępniają widzom możliwość publikowania własnych materiałów. Internet służy telewizji jako pożywka, obniżając jej koszty funkcjonowania.

Komputery mają zadyszkę, to TV się rozwija.

Prawo Moore'a niestety wcale nie działa na łącza internetowe. Zresztą dla mocy obliczeniowej tez nie jest żadnym prawem. To takie samo złudzenie wynikające ze zbyt krótkiej obserwacji, jak wiara w wieczne wzrosty cen nieruchomości. Pytanie jest tylko o realne granice i tempo rozwoju.

Całkiem możliwe, że jesteśmy całkiem blisko granicy rozwoju. Netbooki są wyraźną wskazówką, że budowanie mocniejszych komputerów przynajmniej na rynek konsumencki nie ma już uzasadnienia biznesowego. To samo wydarzyło się na rynku konsol, gdzie słabiutka Wii z powodzeniem konkuruje z supermocną PS3. Na dodatek operatorzy telekomunikacyjni wcale nie rozwijają przepustowości sieci, większość wysiłku jest kierowana na rozszerzanie zasięgu i dołączanie nowych abonentów. To nie tylko tańsze, ale też bardziej opłacalne.

Tymczasem możliwości TV oraz jej zasięg rosną w ogromnym tempie. Wprowadzane są nowe standardy transmisji cyfrowej. W Polsce już za kilka miesięcy ruszy projekt TV DVB-SH firm Alcatel i Solaris Mobile umożliwiający odbiór telewizji cyfrowej z pojazdów w ruchu. Telewizję o cyfrowej jakości będzie można oglądać na zwykłych telefonach. To działa, widziałem na własne oczy.

Telewizja jest tańsza i wygodniejsza. I w ogóle lepsza.

Piractwo nie ma nic do rzeczy. Odkąd pamiętam telewizja była "za darmo" a Internet był i jest "za drogi". Jak się ma specjalne wymagania, to można dokupić "lepszą" TV w cenie takiej samej jak Internet.

Telewizja jest też wbrew tezom Grahama dużo wygodniejsza, bo NIE TRZEBA: wybierać, szukać, pobierać, załatwiać, tłumaczyć a przede wszystkim czekać. Wystarczy wcisnąć przycisk na pilocie. Na dodatek jakość przekazu TV bije na głowę wszystko co jest dostępne w Sieci. Czy wspominałem już, że TV za drobną opłatą oferuje programy niedostępne na żadnych torrentach, oraz ma opcję wideo na żądanie (bez czekania) oraz ekskluzywne treści nadawane w czasie rzeczywistym w jakości HD?

Społeczność woli telewizję. Nawet tą polską publiczną.

Aplikacje społeczne w argumentacji Grahama to największa bzdura. Wspólny wieczór przed telewizorem to spoiwo relacji w milionach rodzin. Relacji nieporównywalnie głębszych niż te z blipa, twittera czy innej naszej-klasy. Piękny, lśniący telewizor stoi na środku salonu w prawie każdym polskim domu promieniując światłem jak ognisko Westy, jego mniejsi bracia są w kuchniach i pokojach dziecięcych. Komputer zwykle jest schowany w gabinecie lub pokoju dziecięcym, traktowany jako zagrożenie dla domowych relacji.

Zakaz grania na komputerze jest popularną i uznawaną za słuszną sankcją wobec niegrzecznych dzieci. Siedzenie przy kolacji przy włączonym TV normą. Przed TV przeżywamy tez uniesienia sportowe w gronei kolegów, łączymy się w trosce o losy Magdy M. z M. jak Miłość. potem dyskutujemy o tym ze znajomymi. Widzieliście, żeby w sklepie ekspedientki gadały o programie komputerowym? Ja widziałem, ale to był sklep Apple.

Czy telewizor przejmie rolę komputera?

Telewizory nie przegrały jeszcze z komputerami i internetem. Raczej nigdy nie przegrają. Telewizja istnieje obok i zajmuje swoje, znacznie ważniejsze niż komputer, miejsce w naszym życiu.

Wydaje się też, ze to nie komputery zastąpią telewizory, a raczej telewizory wzbogacą się o funkcje komputerów.  Oba te kierunki były i są testowane. Sam używałem już WebTV (TV z internetem i klawiaturą - koszmar, ale to było dawno temu i rozdzielczość PAL przeszkadzała), tunerów TV w komputerach (fatalne przeżycia, zawsze zła jakość obrazu i dźwięku), monitora LCD TV (zwykle w trybie TV, pracowałem na drugim monitorze), oraz co najmniej kilku rozwiązań IPTV, TV P2P, VOD.

Na razie to nowoczesny TV sprawdza się dużo lepiej jako monitor komputera/konsoli do gier, niż komputer w roli tunera TV. Domowe centrum rozrywki to telewizor z przyczepionymi dodatkami, komputer jest tylko jednym z nich. Dlatego myślę, że naturalną drogą rozwoju będzie wchłonięcie funkcji komputera/terminala internetowej chmury przez Telewizor. A dane i polecenia będziemy wprowadzać przez mobilne urządzenie "towarzyszące" jakiegoś następcę iPhone, G1 czy N97.

Kiedy zaczynałem pisać o artykule Grahama, sam nie wiedziałem jak wiele argumentów mam za telewizorem, który w moim domu jest włączany głównie na mecze piłkarskie. Biorąc jednak poprawkę na swój zorientowany na komputery styl życia widzę, że telewizor potęgą jest i basta. Czy Wy tak jak Paul Graham widzicie śmierć telewizora? A może tak jak ja dostrzegacie w telewizji potencjał i drugą młodość napędzaną przez Internet?

Wyraź swoje zdanie w ankiecie (prawy górny rog bloga) albo w komentarzu. Wyjątkowo nie jestem pewny swojego zdania :)

Komentarze (5)
Szef Internetu odchodzi
 Oceń wpis
   

Pewnie nawet nie wiedzieliście, że Internet ma swojego CEO. Tymczasem dr Paul Twomey, Prezes i CEO ICANN ogłosił wczoraj w Mexico City, że odchodzi ze stanowiska. Może jeszcze nie jest za późno, abyście poznali szefa tego całego bałaganu?

Paul Twomey to wybitny, choć raczej niepozorny człowiek. Jego wcześniejsza kariera wcale nie zapowiadała tak ważnej dla naszego świata funkcji.

Urodzony w 1961 roku zajmował się najpierw głównie nauką. Krótko pracował w McKinsey, potem został urzędnikiem w australijskiej agencji ds. handlu zagranicznego. Austrade, gdzie był odpowiedzialny za handel z Europą.

W 1997 roku został szefem NOIE, australijskiej agencji rządowej zajmującej się informatyzacją. Wtedy pierwszy raz zetknął się z ICANN.

Zanim jednak został szefem tej organizacji miał jeszcze własną firmę doradczą Argo P@cific, pracującą dla największych firm świata.

Co to jest ICANN?
Aby korzystać z internetu musisz wpisac w przeglądarkę jakiś adres. Moze to być nazwa lub numer zwany IP. Każdy komputer w sieci musi taki unikalny adres, inaczej inne komputery nie mogły by go znaleźć. Od 1998 roku ICANN koordynuje przyznawanie tych adresów. Bez tej organizacji pożytku publicznego działającej na zasadach non-profit, Internet nie mógłby działać.
Twomey to jedna z osób, którzy wierzą, że Internet będzie się rozwijał w kierunku urządzeń mobilnych. Dzięki tanim telefonom z dostępem do Internetu możemy sprawić, że sieć naprawdę będzie globalna, obejmując pozostawione dotąd poza nawiasem naszego świata 3 miliardy ludzi.

Zobacz co mówi odchodzący szef ICANN o rozwoju internetu:

 

Kiedy myślicie o rozwoju internetu nie myślcie tylko o "trzecich ekranach" i nowych gadżetach takich jak Mac Mini (to straszne, widać mu dziurki!).

Fot: Nowy Apple Mac Mini w brzydkim pudełku. To nie jest rewolucja.

Dla globalnej gospodarki znacznie ważniejsza jest prawdziwa rewolucja jaką uczyni pierwszy telefon w afrykańskiej wiosce. Brzydki, tani telefon za 35 Euro z kursem rolnictwa, uzdatniania wody, zachowania higieny (zobacz Nokia Life Tools). I kolejny adres przypisany urządzeniu dzięki koordynacji ICANN.

Fot: W3C, One Web Mobile. To jest rewolucja.

UPDATE: Właśnie na RSS wpadł artykuł z jutrzejszego/dzisiejszego (3 marca) Guardiana. Chris McGreal opisuje jak telefon komórkowy zmienia trzeci świat. Warto przeczytać: "Od Kongo do Katmandu, jak komórki zmieniają świat"

Komentarze (0)
1 | 2 | 3 |
Ankieta
Co stanie się z telewizorami?
Zostaną wyparte przez komputery PC
Przejmą funkcje komputerów PC
Razem z PC znikną z rynku
Będą się rozwijać niezależnie od komputerów
Nie mam zdania na ten temat
Mam inne zdanie (komentarz pod wpisem)
O mnie
Piotr Wrzosiński
Piotr Wrzosiński
Najnowsze wpisy
2011-10-03 10:41 W zeszłym tygodniu pod nowym adresem
2011-09-25 18:20 Minął kolejny tydzień
2011-09-19 11:07 Podsumowanie tygodnia
2011-09-12 13:37 Przedruk i przeprowadzka
2011-09-02 17:36 Wybierz swój e-book!
Najnowsze komentarze
2015-02-24 18:33
KamilDawid:
Minął kolejny tydzień
Mam nadzieje, że to nie będzie koniec bloga. Zapraszam
2014-10-08 04:36
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://gamesfree4flash.blogspot.com/[...]
2014-10-08 04:34
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://downloadgamesair.blogspot.com/[...]