Dominik Kaznowski zachęca do prowadzenia i czytania blogów. Bartek Ciszewski na Managerii (a nawet na jedynce Gazety) przekonuje o wyższości mediów internetowych nad tradycyjnymi. Jeszcze niedawno przyklasnąłbym tym wypowiedziom. Niestety, wygląda na to, że blogosferę to już udało nam się zepsuć.
Dlaczego blogi miały być "lepsze" od tradycyjnych mediów?
Blogi teoretycznie reagowały szybciej, były niezależne i różnorodne oraz międzynarodowe. Na dodatek ich autorski charakter gwarantował rzetelność, o której pamiętają już tylko nieliczni zawodowi dziennikarze.
Tymczasem tradycyjne dziennikarstwo przeżywa kryzys. Nowi adepci sztuki nie mają techniki ani etosu, zapatrzeni są w nie-dziennikarzy z teletabloidów. Wydawcy oszczędzają na wierszówkach, liczy się więc praca na akord. Na dodatek te media, które starają się zachować poziom dołują - vide kurs akcji Agory czy upadek NYT.
Rzeczywiście, w porównaniu z Faktem, SuperExpressem, Superstacją, czy nie daj boże skundlonym bratem blogów - Pudelkiem, blogerzy jawili się jako źródło rzetelnej informacji opatrzonej wnikliwym komentarzem. Komentarz oraz dobór informacji to cechy, które decydują o charakterze każdego medium. Blogi (przynajmniej niektóre) w tej konkurencji wydawały się mieć przewagę nad większością innych mediów w Polsce.
Dostrzegam upadek
Kiedy jednak patrzę na tą część blogosfery, która interesuje mnie jako czytelnika, dostrzegam upadek. Polskie blogi poświęcone wydarzeniom związanym z IT umierają. Ogromna większość z nich to powtórzenia informacji wcześniej (lub jednocześnie) dostarczanych przez zwykłe media. Co gorsza coraz częściej zdarza się, że w blogu czytam to samo co w notce prasowej od agencji PR. Bez dodatkowych informacji, bez interesującego komentarza, bez chwili zastanowienia.
Trzy tematy z ostatnich dni:
- Burger King i akcja kanapka za 10 przyjaciół - Agencja Solski Burton-Marsteller zrobiła świetną robotę. Nawet Tomasz Topa się zalapał. Ani dziennikarze ani blogerzy nie spytali PRowców o plany polskiej wersji kampanii. Wszyscy publikowali po prostu wyjątki z informacji prasowej = polskiej lub oryginalnej. [Spytałem - Naszej-klasie Whooper na razie nie grozi, nie ma planów powtórzenia kampanii w Polsce]
- Google i CO2. Wszyscy radośnie powtórzyli kaczkę dziennikarską Timesa, zarówno dziennikarze jak i blogerzy. A potem już mniej licznie ją zdementowali. [2 wyszukania w Google nie są równe zagotowaniu szklanki wody]
- The Crunchies. Tu przyznaję, blogerzy wypadli lepiej niż dziennikarze. Przetłumaczyli informację, która umknęła większości działów technologii w zwykłych mediach. Co z tego, skoro Antyweb tłumaczy "Best Clean Tech Startup"- jako "Najlepszy stricte techniczny startup"? OK, można mieć problemy z obcym językiem, ale w komentarzach zadziałał crowdsourcing. Czytelnicy pomogli poprawić tłumaczenie. I co? Dalej wisi jak było. "Frostbite" pisał już kolejną notkę. Z tezą że skoro "Chcesz dotrzeć do internatów, pojaw się na YouTube.".
Tak jest już od jakiegoś czasu. Brak przemyśleń, szybkie przeklejanie, tłumaczenie po łebkach, na akord za to z błędami merytorycznymi. Niczym "depeszowcy" w newsroomach dużych mediów, ale bez kontroli redakcji. Gdzie ta przewaga?
Oczywiście, są wyjątki
Och oczywiście, są wyjątki. Ciągle jest Socin, Dominik, Yashke, Mediafun, Vagla (te dwa ostatnie to już chyba nie blogi a profesjonalne serwisy) czy Kultura 2.0. Jeszcze trochę innych blogerów, których zagubiłem w czeluściach Readera warto czytać.
Ale zamilkł Webstop (ostatni news to też PR niestety), nie ma już Netto. Właściwie to od czytania blogów wolę teraz Kartonki, XKCD i Reutersa a raz na tydzień Politykę i the Economist. Przynajmniej unikam błędów językowych.
Kilka podejrzeń
Jakie są przyczyny tego upadku jakości? Mam kilka podejrzeń.
Być może to przez marketerów, którzy zachęcają blogerów do gonienia za "ruchem", czy szeptanego marketingu? Sami ich zapraszaliśmy do kupczenia blogami i teraz jest efekt. Już nikt się nie oburza za ewidentnie sponsorowane wpisy na blogach takie jak konkursy z rozdawaniem gier komputerowych. Tymczasem jeszcze rok temu pałałem oburzeniem bo Irena napisała o telefonie, który jej wcisnęla jakaś agencja.
Być może to nadchodzący kryzys, który zmusił autorów do rozglądania się za bardziej intratnymi zajęciami? Na wnet mozna znaleźć wpis o tym, że blogowanie się nie opłaca. Więc nic dziwnego, że nie blogujecie. Zwłaszcza, że niektórych blogerów wchłonęły, przynajmniej na razie, bardziej tradycyjne media.
Być może blogosfera już nie jest "trendy". Całkiem możliwe, że to była sezonowa moda, która na naszych oczach przemija.
Na koniec prośba
Jeśli znacie jakieś polskie "blogi o internecie", w których znajdę unikalne informacje i komentarze, to zostawcie komentarz z linkiem, albo napiszcie maila, ale nie na ankieta@gazeta.pl, tylko do mnie, na pocztę google.