Jak pobić rekord świata? Wywiad z rekordzistką.
 Oceń wpis
   

17 czerwca 2008 społeczność Mozilli pobiła Światowy Rekord Guinessa w ilości pobierania programu w ciągu 24 godzin. Przeglądarkę Firefox 3 pobrało 8,3 miliona użytkowników.

Przeczytajcie wywiad jakiego udzialiła mi tuż po sukcesie Mary Clovig, Marketing Manager w Fundacji Mozilla. Mary była koordynatorem projektu Download Day, to na jej głowie spoczywało całe to zamieszanie.

firefox team

Foto: (c) ThursdayMorning. Zespół Mozilla Firefox bije rekord.

Jak wpadliście na pomysł bicia rekordu świata?

Mniej więcej rok temu mieliśmy burzę mózgów naszego zespołu global marketing team, szukaliśmy pomysłów na zwiększanie świadomości marki Firefox i na zaangażowanie armii fanów Firefoxa w jego promocję. Wspólnie wpadliśmy na pomysł rekordu Guinessa. Potem sprawdziliśmy, że Guiness nie ma podobnej kategorii dla oprogramowania, więc zgłosiliśmy probę bicia rekordu przy premierze Firefox 3.

Udało Ci się pobić kiedyś jakiś inny rekord?

Ten jest pierwszy. Ale jako społeczność mamy już kilka naprawdę wielkich osiągnięć. Na przykład udało nam się przetłumaczyć Firefox 3 na ponad 50 języków.

Co było najtrudniejsze podczas bicia rekordu?

Mieliśmy drobne kłopoty z planowaniem, ponieważ data Download Day nie była znana jeszcze tydzień przed akcją. Uczestnicy naszej społeczności musieli organizować imprezy i Download Fests, co było dość trudne bez konkretnej daty. Download Day miał być równoczesny z premierą Firefox 3 a premiery naszych produktów są wtedy, kiedy są one gotowe i spełniają wymagania jakościowe. Musieliśmy więc czekać na informacje zwrotne od dwóch milionow użytkowników wersji RC, zanim ustaliliśmy datę.

Ilu pobrań oczekiwałaś? Ile pobrań mieliście w dniu premiery poprzedniego Fx 2.0?

Liczyliśmy na 5 milionów pobrań, więc jesteśmy bardzo szczęśliwi, że udało się uzyskać ponad 8 milionów pobrań w ciągu Download Day. Firefox 2 w ciągu 24 godzin miał 1.6 milionów pobrań.

Co chciałabyś powiedzieć wszystkim, którzy pobrali Fx w dniu pobierania?

Chcę naprawdę podziękować za ich zaangażowanie i wysiłek w informowanie o naszym rekordzie. Nasza społeczność poszła dużo dalej organizując imprezy Download Fests, tworząc widgety zbierające deklaracje pobrania i odliczające czas do bicia rekordu, tłumacząc stronę internetową Download Day i robiąc wiele innych rzeczy! Jesteśmy bardzo dumni, że możemy być uczestnikami takiej wspaniałej społeczności Mam też nadzieję, że nowa wersja Firefox z ponad 15 000 poprawek spodobała się Wam!

[wywiad przeprowadziłem dla onsoftware.com. Podziękowania dla Zbyszka Branieckiego za pomoc w dotarciu do Mary :)]

Komentarze (7)
Jak szybko zostać szefem branżowego serwisu internetowego?
 Oceń wpis
   

 

Paweł Opydo na swoim blogu (?) ogłosił, że Techkultura już nie jest blogiem tylko, cytuję „w pewnym sensie “oficjalnie” staje się on serwisem redakcyjnym”. W ten sposób stał się szefem takiego serwisu i niekwestionowanym autorytetem w dziedzinie.

To o tyle ciekawe, że po niedawnej scysji (tak przyznaję, trochę w tym wpisie prywaty), zainteresowałem się nieco serwisem Techkultura.com, jego zawartością, oraz autorem.

Do tej pory Techkultura uchodziła w moich oczach za „jeszcze jeden blog o dizajnie stron i w ogóle internecie”. Jednak jak się okazuje, ambicje są znacznie większe – tworzy się redakcja, są ogłoszenia o pracy, pełna profeska. No, prawie pełna.

Techkultura nie od dziś kojarzyła mi się z innym serwisem. Nie skojarzyłbym jednak z jakim, gdyby nie Tomasz Rychlicki. Ten znany zwłaszcza w światku miłośników Apple prawnik zajmujący się prawem autorskim zwrócił uwagę na logo Techkultury. Zdaniem Rychlickiego logotyp Techkultury jest bardzo mocno zainspirowany logotypem Smashing Magazine. Litera jest wpisana w kwadrat, kolorystyka jest praktycznie identyczna, układ napisów również. Zresztą zobaczcie sami:

 

Tomasz Rychlicki zastanawiał się czy granica inspiracji nie została w tym wypadku przekroczona. W rozmowie ze mną prawnik stwierdził jednak, że strona ta nie jest plagiatem z prawnego punktu widzenia. Żaden z logotypów nie jest znakiem towarowym, zaś kwestia podobieństwa to raczej zagadnienie etyczne niż prawne.

Nie ulega jedna wątpliwości, że Smashing Magazine jest pierwowzorem całego układu Techkultury. Porównanie wykazujące uderzające podobieństwo obu serwisów ukazało się także na Wykop.pl. (UPDATE: Autorem tego odkrycia z wykopu był dc1)

Co więcej, tematyka obu serwisów jest bardzo zbliżona. Polski serwis pozwala sobie na przepisywanie artykułów ze Smashing Magazine – podając źródło, jednak zdecydowanie przekraczając prawo do cytatu – to po prostu tłumaczenia artykułów lub kopiowanie materiałów graficznych umieszczanych na SM (serdecznie witam użytkowników Google, niestety póki co obywamy się bez przemocy ;)).

[UPDATE na prośbę Pawła, który odniósł się do tego wpisu u siebie]:

Przykład takiego zapożyczenia możecie znaleźć tutaj.

[/UPDATE]

Postanowiłem sprawdzić, czy zapożyczenia te są dokonywane za zgodą autorów. Nie są.

Sven Lennartz, jeden z twórców Smashing Magazine z właściwym sobie spokojem stwierdza:

Wydaje mi się, że to nie jest duży problem, po prostu kopiuje to czy tamto. Ja bym tego nie zrobił, oczywiście powinien mieć własne pomysły. Nieważne, przecież go nie pozwiemy.

Innymi słowy od strony prawnej Paweł Opydo jest bezpieczny. A co z moralnością? Autor Techkultury wydaje się niespecjalnie przejmować etyką. Jest zawodowo związany z portalem Interia.pl, znanym m.in. z bardzo swobodnego podejścia do praw autorskich przy tworzeniu serwisu kulinarnego Smaker.pl. W Las Vegas moralność nie jest najważniejsza - a to własnie miasto chce przypominać Interia.

Z tego co wiem, okradanie blogów z przepisów na ciastka nie ma nic wspólnego z pracą Pawła. Jego projektem jest serwis Lavira.pl.

Lavira prezentuje bardzo wyszukane poczucie humoru, można nabrać znajomego, że piszą o nim w Interii różne ciekawe rzeczy. Strona główna sugeruje, że można np. ubrać swojego znajomego w tęczowe gatki, o takie, i nabijać się, że jest homoseksualistą. Ha, ha, ha. Na szczęście nie zagłębiałem się dalej, bo jeszcze bym was nabrał.

No nic, duże portale mają różne kaprysy, nie można się czepiać, że ktoś robi to, co mu wpisali w obowiązki. Mi też zdarza się pisać o samochodach, choć nie mam prawa jazdy. Z drugiej strony nie sądzę, żeby jakikolwiek zleceniodawca zmusił mnie do podpisywania tego typu humoru. To jednak naprawdę tylko kwestia, nomen omen, smaku zespołu Interii i Pawła Opydo.

Wbrew pozorom wcale nie mam złego zdania o autorze Techkultury. Wiem, że nie jest zupełnie pozbawiony zasad, stara się zmienić świat na lepsze. Oprócz całkiem sensownej działalności Techkultury na rzecz lepszego wyglądu sieci, stara się też zmienić swoje miasto działając w krakowskiej PO. Myślę, że osobiście to jest bardzo fajny i inteligentny człowiek, serio – takie mam wrażenie choćby na podstawie blipa.

Paweł stał też za akcją Free Tibet, z którą nie do końca się zgadzam, ale której nie można odmówić dobrych chęci.

Problem w tym, że nikt jakoś nie wyjaśnił ani jemu, ani wielu innym ludziom, że nie można kraść cudzych pomysłów, grafik, wpisów. Nie dlatego, że się pójdzie do więzienia. Dlatego, że nie wypada. Nie wypada być szefem „serwisu redakcyjnego”, który opiera się na cudzych treściach, cudzym układzie graficznym i nawet logo ma nie swoje. To wstyd, zwłaszcza jeśli zajmujemy się tym jak powinny wyglądać inne strony.

Życzę nowej Techkultura.com nowego logo i layoutu, tak dobrego, żeby to Smashing Magazine chciało z niej kopiować. Tak dobrych tekstów i prac, że będą one przepisywane i kopiowane przez inne serwisy poświęcone grafice. Naprawdę chciałbym, żeby Paweł Opydo, albo ktokolwiek inny z polskich blogerów, stał się autorytetem i szefem dobrego branżowego serwisu na światowym poziomie.

UPDATE (informacja od czytelnika):

To co mnie zawsze zastanawiało - pisze nasz czytelnik - to statystyki publikowane na stronie reklama serwisu techkultura.
Serwis podaje, że ma 55k wizyt i 41k unikalnych użytkowników (w marcu). To z grubsza takie statystyki, jakie podaje Hazan na antywebie. Tymczasem wszelkie znaki na niebie i ziemi (alexa, google trends, licznik feedburnera) wskazują, że Techkultura ma ruch kilkakrotnie mniejszy niż Antyweb.

To faktycznie ciekawa obserwacja, być może jednak Techkultura używa jakiejś bardzo dziwnej statystyki. Polecamy Google Analytics w celu unikania podobnych zdziwień. Na miejscu reklamodawcy byłbym rozczarowany po przeczytaniu takiej uwagi.

Przypominam też, że pod wpisem można umieszczać komentarze, będą widoczne bez czekania aż zaktualizuję wpis. Bohater tekstu otrzymał go przed publikacją, mam nadzieję, że nam odpowie tu lub u siebie, najlepiej od razu poprawiając kwestionowane elementy serwisu.

 

 

Komentarze (22)
Trzeci wymiar Internetu
 Oceń wpis
   
Nowe sposoby przeglądania www mogą zrewolucjonizować nasz sposób korzystania z Sieci - pisze the Economist w swoim dodatku poświęconym technologii. Trudno się nie zgodzić.


Mało kto pamięta Sieć taką, z jakiej zaczynałem korzystać w połowie lat 90. zeszłego wieku. Strony internetowe zawierały wtedy tylko tekst, zwykle pozbawiony formatowania - zresztą używana przeze mnie przeglądarka WWW (9810 charlotte) i tak nie umiala interpretować niczego poza kursywą, boldem, podkreśleniem i kolorem tekstu - o ile musiałem pracować na terminalu z kolorowym monitorem - te monochromatyczne były przyjemniejsze ze swoją spokojną zielenią. Internet był wtedy dla mnie jak zielony ocean czystego tekstu. No dobrze, raczej basen, bo nie było znów tak dużo treści do przeczytania.

Dziś jest zupełnie inaczej. Kiedy korzystam z modemu 3G i wyłączam w przeglądarce pobieranie obrazów, dźwięków i video czuję się jak niedowidzący. Nie zmieniło się jedno. Klikanie w wybrane przez autorów stron hiperlinki, łączące poszczególne strony w ogmoną całość. To właśnie tutaj odbędzie się rewolucja.
Frode Hegland wymyślił użyteczny dodatek do przeglądarki Firefox nazywający się Hyperwords. Dzięki temu programowi wszystkie słowa na oglądanych stronach stają się hiperlinkami. Hyperwords pozwala na dodanie do każdego słowa lub wyrażenia kilku użytecznych funkcjonalności - wikipedia, google, tłumaczenia, konwersje, powiązane obrazy itd. itp. Hyperwords pozwala nam szybciej zdobyć informacje.
Podobną funkcjonalność w trakcie tworzenia treści oferuje blogerom słoweńska Zemanta, o której już kiedyś pisałem na wnet przy okazji Seedcamp Europe.

Hiperlinki nie są już wybierane przez autorów stron. A w każdym razie nie tylko przez nich.

Innym przykładem na rozszerzenie możliwości przeglądania zwartości Internetu jest dodatek Previews oraz przeglądarka obrazów PicLens, obie pochodzące z firmy Cooliris. Previews pozwala na zobaczenie małego podglądu strony do której prowadzi odnośnik. PicLens uwalnia nas od uciążliwego klikania na kolejne zdjęcia - a ostatnio także filmy z YouTube.
Krokiem w podobnym kierunku, jest przeglądarka 3-D SpaceTime, inspirowana grami komputerowymi oraz interfejsem iPhone. Także Microsoft pracuje nad przeglądarką 3D pod nazwą Deepfish dedykowaną dla urządzeń mobilnych.

Aby zobaczyć co jest dalej, nie musimy klikać w hiperlinki. Możemy po prostu iść dalej, głęboko w Sieć.

To trzeci wymiar, coś co urzekło mnie w interfejsie SecondLife.
Kiedy trzeci wymiar się upowszechni i trafi na nasze nowe iPhone 3G, HTC czy Nokie - to będzie rewolucja. Bo z tego naprawdę będzie łatwo korzystać :)
Komentarze (5)
10 technologii, które zmienią świat do 2012 roku.
 Oceń wpis
   
Jedna z najważniejszych firm badawczych zajmujących się technologiami IT,  Gartner Inc. na swoim Emerging Trends and Technologies Roadshow w Melbourne, ogłosiła listę 10 technologii, które najbardziej zmienią świat w latach 2008-2012.



Nie wygląda to dobrze.

Oto lista Gartnera:

  • Procesory wielordzeniowe i hybrydowe
  • Wirtualizacja i "fabric computing" (czyli łączenie w sieci zespołów wieloprocesorowych, w celu uzyskania wystarczającej do zadania mocy obliczeniowej)
  • Sieci społeczne i serwisy społecznościowe
  • Cloud computing oraz platformy webowe/cloud (czyli możliwość korzystania za pośrednictwem sieci z niezbędnych do wykonania zadania zasobów - zarówno przestrzeni dyskowej jak i procesorów, wtedy i tylko wtedy, kiedy są one potrzebne)
  • Mashupy (serwisy łączące w jednym miejscu różne usługi od wielu dostawców)
  • Interfejsy  użytkownika (sposób w jaki komunikujesz się z komputerem to właśnie interfejs)
  • Ubiquitous computing (przetwarzanie bez granic - model interakcji człowieka z siecią informatyczną za pośrednictwem wielu wyspecjalizowanych urządzeń, obecnych w otoczeniu)
  • Contextual computing (aplikacje komputerowe rozpoznające i reagujące na kontekst w jakim sa używane, aby poprawić swoją użyteczność dla człowieka. Np. aplikacja kontekstowa GPS kiedy biegniesz (5-15 km/h) pokazywałaby prędkość, azymut i małą schematyczną mapę, kiedy się zatrzymasz (0-3 km/h) zmieni widok na szczegółową mapę topograficzną z Twoją lokalizacją i zapisem przebytej trasy, zaś kiedy będziesz poruszać się szybciej niż 20 km/h  przełączy się na mapę samochodową)
  • Augmented reality (Rzeczywistość rozszerzona - komputer na obserwowana przez człowieka rzeczywistość nakłada dodatkowe informacje -  tak teraz dzieje się na ekranach HUD w samolotach i niektórych samochodach. Dzięki tej technologii możliwe jest np. tworzenie wycieczek AR, pozwalających na nałożenie na obserwowane zabytki fragmentów filmowych czy opisów.)
  • Sieci semantyczne (więcej tutaj).
Jak widać, według specjalistów z Gartnera w ciągu najbliższych lat zostaniemy otoczeni przez tysiące małych urządzeń, komunikujących się z rozproszonymi zasobami sieci, aby pomóc nam poruszać się w rzeczywistości.

W efekcie, nasza lodówka będzie wiedziała o nas wszystko, co potrzebne do zbilansowania naszej diety - włącznie z tym, że rano nie byłem na siłowni i nie mogę dostać pączka na podwieczorek :(

Co więcej, dowiedzą się o tym także wszyscy inni użytkownicy sieci z odpowiednimi uprawnieniami, włącznie z działem HR mojej firmy, który zabierze mi karnet, z którego nie korzystam. Oraz ubezpieczycielem, który zwiększy mi stawkę składki zdrowotnej, ze względu na niebezpieczny tryb życia.

Techniki AR i przetwarzania kontekstowego zainstalowane w sklepowym lustrze sprawią, że kupię spodnie, które w nierozszerzonej rzeczywistości będą na mnie wyglądać jak worek.

Truman Show i Big Brother w jednym?
Owszem, i na dodatek sam je kupię - już teraz mam w kieszeni czy plecaku co najmniej kilka potencjalnie zdradzieckich urządzeń.

Stałbym się może luddystą i je rozwalił, ale wiem, że rozproszonej chmury czy tkaniny komputerów nie da się zniszczyć. Dlatego jedyne co można zrobić to przypomnieć:
Electronic Frontier Foundation

Niedługo może się przydać...
 BTW, jeśli mieszkasz w USA, to pomóż EFF swoim podpisem. Fundacja prowadzi teraz akcję przeciwko szpiegowaniu naszych rozmów przez firmy telekomunikacyjne, oraz projekcie mającym zapewnić tym firmom bezkarność. Więcej tutaj.
Komentarze (5)
Ankieta
Co stanie się z telewizorami?
Zostaną wyparte przez komputery PC
Przejmą funkcje komputerów PC
Razem z PC znikną z rynku
Będą się rozwijać niezależnie od komputerów
Nie mam zdania na ten temat
Mam inne zdanie (komentarz pod wpisem)
O mnie
Piotr Wrzosiński
Piotr Wrzosiński
Najnowsze wpisy
2011-10-03 10:41 W zeszłym tygodniu pod nowym adresem
2011-09-25 18:20 Minął kolejny tydzień
2011-09-19 11:07 Podsumowanie tygodnia
2011-09-12 13:37 Przedruk i przeprowadzka
2011-09-02 17:36 Wybierz swój e-book!
Najnowsze komentarze
2015-02-24 18:33
KamilDawid:
Minął kolejny tydzień
Mam nadzieje, że to nie będzie koniec bloga. Zapraszam
2014-10-08 04:36
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://gamesfree4flash.blogspot.com/[...]
2014-10-08 04:34
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://downloadgamesair.blogspot.com/[...]