2007-09-30 17:20
Kiedy Jim Sciutto z ABC pojawił się na terytorium Birmy (Myanmar), władze zareagowały błyskawicznie. Widzowie ABC nie powinni oglądać metod jakimi wojskowa junta rozprawia się z protestem Sojuszu Wszystkich Mnichów Birmy. Reporterowi zarekwirowano kamerę. Generałowie byli zadowoleni.
Jednak czasy zmieniły się od ostatniego buntu. Teraz wielu z nas, w tym Sciutto posiada w kieszeni urządzenie będące aparatem, kamerą, radiostacją i modemem internetowym. Telefon komórkowy.
Junta pomyślała o tym, żeby zablokować obywatelom dostęp do Internetu, jednak Jim Sciutto przy pomocy telefonu komórkowego mógł nagrać i przekazać swoją relację.
Także w Polsce wiadomości z Birmy dotarły najpierw przez komórkę. Alert24 - czyli agorowa wersja dziennikarstwa obywatelskiego miał zdjęcia i relacje z Birmy szybciej niż sama gazeta.
Całkiem niedawno, w środkowej Europie właściciel prywatnej telewizji pod wpływem nacisków partii rządzącej (PiS) zdecydował się na odsunięcie na czas kampanii wyborczej znanego dziennikarza nieprzychylnego władzy. Tomasz Lis miał zamilknąć. Jednak już tydzień po jego odejściu z telewizji w Internecie pojawił się jego nowy program. Pierwszego dnia obejrzało go 80 tysięcy osób. To nie są 3 miliony jak w rekordowym odcinku (o seksaferze w Samoobronie) w telewizji.
Jednak program w internecie jest dla władzy znacznie gorszy niż telewizyjny, bo niezniszczalny i możliwy do odtworzenia jeszcze długo po wyborach. Ten program w Internecie będzie się ciągnął za cenzorami do końca ich kariery politycznej. A do internetu zagląda coraz więcej Polaków.
Te wydarzenia w Rangunie (Yangoon) i w Warszawie sa bardzo ważne. Oznaczają, że tam, gdzie dotarła telefonia komórkowa lub internet niezwykle trudno jest zatrzymać przepływ informacji.
Nie wystarczy już zakazać pracy dziennikarzom czy wjazdu oberwatorom z międzynarodowych organizacji takich jak OBWE. Teraz wszyscy jesteśmy dziennikarzami i obserwatorami. Wszyscy mamy mozliwość wysłania swojej informacji w świat. I mamy też świadomość, że żadni generałowie ani dyktatorzy nie zaaresztują za szpiegostwo wszystkich posiadaczy telefonów komórkowych, jak mogli to zrobić z nielicznymi kontaktami wolnego świata jeszcze w latach 80tych XX wieku.
Informacja przynosi wolność.
A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
Jednak czasy zmieniły się od ostatniego buntu. Teraz wielu z nas, w tym Sciutto posiada w kieszeni urządzenie będące aparatem, kamerą, radiostacją i modemem internetowym. Telefon komórkowy.
Junta pomyślała o tym, żeby zablokować obywatelom dostęp do Internetu, jednak Jim Sciutto przy pomocy telefonu komórkowego mógł nagrać i przekazać swoją relację.
Także w Polsce wiadomości z Birmy dotarły najpierw przez komórkę. Alert24 - czyli agorowa wersja dziennikarstwa obywatelskiego miał zdjęcia i relacje z Birmy szybciej niż sama gazeta.
Całkiem niedawno, w środkowej Europie właściciel prywatnej telewizji pod wpływem nacisków partii rządzącej (PiS) zdecydował się na odsunięcie na czas kampanii wyborczej znanego dziennikarza nieprzychylnego władzy. Tomasz Lis miał zamilknąć. Jednak już tydzień po jego odejściu z telewizji w Internecie pojawił się jego nowy program. Pierwszego dnia obejrzało go 80 tysięcy osób. To nie są 3 miliony jak w rekordowym odcinku (o seksaferze w Samoobronie) w telewizji.
Jednak program w internecie jest dla władzy znacznie gorszy niż telewizyjny, bo niezniszczalny i możliwy do odtworzenia jeszcze długo po wyborach. Ten program w Internecie będzie się ciągnął za cenzorami do końca ich kariery politycznej. A do internetu zagląda coraz więcej Polaków.
Te wydarzenia w Rangunie (Yangoon) i w Warszawie sa bardzo ważne. Oznaczają, że tam, gdzie dotarła telefonia komórkowa lub internet niezwykle trudno jest zatrzymać przepływ informacji.
Nie wystarczy już zakazać pracy dziennikarzom czy wjazdu oberwatorom z międzynarodowych organizacji takich jak OBWE. Teraz wszyscy jesteśmy dziennikarzami i obserwatorami. Wszyscy mamy mozliwość wysłania swojej informacji w świat. I mamy też świadomość, że żadni generałowie ani dyktatorzy nie zaaresztują za szpiegostwo wszystkich posiadaczy telefonów komórkowych, jak mogli to zrobić z nielicznymi kontaktami wolnego świata jeszcze w latach 80tych XX wieku.
Informacja przynosi wolność.
A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
Komentarze (1)
Kategoria
Ogólne








