Czy wszyscy blogerzy to prostytutki?
 Oceń wpis
   
Byłem dziś na Tubie'01. Maciek (mediafun) bardzo się postarał. Jego zagajenie dyskusji oraz organizacja naprawdę były super. Przyszła masa ludzi, dla wszystkich starczyło miejsca, sponsorzy dopisali - przynajmniej w zakresie sali oraz darmowej prasy - podobno była też masa prezentów, ale ja akurat poszedłem na obiad.
Niestety zawartość Tuby nie dorównała Maćkowi, co zresztą zachęca do szerszej dyskusji.

Najpierw bowiem wysłuchaliśmy Pani Katarzyny Dragović, prezesa z Artegence i twórczynię Szkoły Mistrzów Reklamy. Dowiedzieliśmy się, że mityczna "agencja reklamowa" a zwłaszcza dział kreatywny to geniusze, a ich Klienci oraz wszyscy współpracownicy przeszkadzają w realizacji wspaniałych pomysłów. Całość okraszona była humorem, ale patrząc z punktu widzenia klienta pani Dragović szybko poszukałbym innej agencji innego fachowca (Pani Dragović nie jest związana z Artegence, jak podaje Magda Górak z działu PR agencji). Po pierwsze dlatego, że Klient to partner a nie wróg, po drugie dlatego, że należy mu się szacunek, a po trzecie dlatego, że w reklamie powinna się liczyć efektywność komunikacji a nie pomysły artystyczne. Jak mawia profesor R.K. Ohme: "Reklama nie jest sztuką piękną. Sztuka piękna nie służy zwiększeniu sprzedaży. Za to tworzenie dobrych reklam jest sztuką." Być może się mylę, ale Artegence dostała [edit: między innymi] Kreaturę za bombadoo (sami oceńcie), ale nie znalazła się nawet wśród nominowanych do Effie. Dla Klientów ważniejsza jest chyba Effie (nagroda za najefektywniejszą reklamę). OK dość dygresji, pani Dragović na pewno wie co robi a miało być o blogerach. [Dwukrotne zmiany w powyższym akapicie dzięki Magdzie Górak z działu PR Artegence, dziekuję.]

Potem pojawił się używający wielu trudnych słów dr.Mikołajczak redagujący magazyn Visual Communication oraz zajmujący się marketingiem centrum handlowego Stary Browar. W ramach długiej prezentacji pokazał m.in. flashmoby ze starego browaru, ciekawe czy flash mobbersi wiedzą że reklamują centrum handlowe. Najciekawsze jednak było jego sformułowanie dotyczące reklamy: "To prostytutka, sprzedaje się wszystkim i publicznie".

Potem była przerwa a jak wróciłem, to Maciek już zdążył wszystkie gadżety rozdać :)

I stało się najgorsze. Panel blogerów.

  • Był Artur Kurasiński, który na swoim blogu udawał że jest oburzony zakazem reklamy dezodorantu produkowanego przez Unilever i kierował na stronę fałszywej kampanii "społecznej" (celowy brak linka). Podobno wcale mu nie jest teraz głupio, bo dokleił na tej stronie kampanii reklamę dżemu za którą nikt mu nie płacił.
  • Był Dominik Kaznowski, który niewiele mówił choć ma fajnego bloga, który czytam.
  • Była Irena Magierska (celowy brak linka) która najpierw na jednym blogu przemycała reklamy opłacane przez Streetcom wśród notek o reklamach (jak się używa tej Motki?), a teraz udaje że prowadzi bloga o reklamach, a ten blog jest cały fake i oszukany i płacą tam gadżetami za pozytywne komentarze, a nawet prowadzi jak się okazało inne blogi do których nie chce się przyznać.
  • Był też Bartosz Kulesza który ma bardzo fajny blog o grafice, którego nie znałem.

Niestety nie było czasu na pytania od publiczności, ale Maciek poruszył delikatnie najciekawszy temat: Jak to jest jak się coś robi za pieniądze udając, że to z miłości.
Tak było niewątpliwie w wypadku akcji "przeciw cenzurze" Artura (nie, nie dam linka) i tak jest w wypadku Megafonów a wcześniej notek na blogu Ireny Magierskiej.
Artur twierdził, że jest fajnie i że właściwie to jest taki marketing. Autorka zjadamyreklamy trochę się tym krztusiła i przyznawała, że to ciężki kawałek chleba.
Pociesza, że Bartosz i Dominik niczego nie sprzedają na swoich blogach, oprócz swoich zainteresowań. Więc nie wszyscy blogerzy to prostytutki.

Dlaczego to ważne dla wszystkich blogerów i czytelników, dla całej blogosfery?
Blogi są wiarygodnym źródłem informacji, ponieważ nawzajem kontrolujemy rzetelność swoich wpisów. Ponieważ jest nas bardzo wielu i na wszystkich nie da się wpłynąć jednocześnie.
Ludzie wierzą więc w treści na blogach.
Marketerzy chcieliby, żeby ludzie wierzyli w ich komunikaty tak jak w blogowe wpisy. Jednak komunikaty marketingowe nigdy nie są do końca prawdziwe.
Marketerzy próbują i będą próbować podkupić blogerów.
Jeśli blogerzy dadzą się kupić a my tego nie wykryjemy i nie opiszemy szybko na innych blogach, to wszyscy stracimy wiarygodność w oczach czytelników. I wiecie co się stanie?
Blogi znikną sprzed ich oczu jak reklamy w Firefoxie z AdBlockiem.

[Kolejny UPDATE: szperając znalazłem wpis Vagli o tym, że flogerzy i ich mocodawcy łamią prawo]
Komentarze (28)
Wirus który zabija Sieć - Storm Botnet.
 Oceń wpis
   
Czym jest Storm?
To mały złośliwy program który po zainstalowaniu pozwala przejmować kontrolę nad komputerami z zainstalowanymi systemami operacyjnymi produkcji Microsoft z wyjątkiem Windows Server 2003.
Rozprzestrzenia się poprzez załączniki w emailach, fałszywe linki do youtube lub zmodyfikowane animacje flash. Po otwarciu pliku zawierającego Storm przez użytkownika niezabezpieczonego komputera zainfekowany zostaje sterownik tcpip.sys niezbędny do korzystania z Internetu. Od tej chwili robak uruchamia się wraz ze startem systemu.

Cechą charakterystyczną Storma jest funkcja Botnet - czyli tworzenia sieci wykorzystującej zasoby procesora oraz pamięć zarażaonych komputerów. Sieć tworzona przez
Storm w przeciwieństwie do większości botnetów jest oparta na komunikacji p2p co uniemożliwia wykrycie centralnego punktu i wyłączenie jej.
Szacuje się, że Storm Botnet może być obecny na nawet 50 milionach maszyn.

Grupy crackerów korzystające z sieci Storm mają więc do dyspozycji ogromną moc obliczeniową - nawet jeśli zainfekowanych komputerów jest tylko (aż) milion, to ich moc jest większa niż wszystkich superkomputerów na planecie.

Do niedawna Storm Botnet byl wykorzystywany głównie do rozsyłania spamu. Potęga tej sieci sprawiła jednak, że jej właściciele przeszli do ataku na Sieć z jakiej korzystamy.

Jeszcze w lutym 2007 Storm podjął walkę z konkurencyjną siecią rozsyłająca spam opartą na wirusie Warezov - atakując jej centralne ośrodki. Broniąc się Warezov przekierował ruch ze swoich DNS na spamhaus.org powodując blokadę antyspamerskiej strony.

W sobotę 8.09.2007 Slashdot podał, że Storm Botnet został wykorzystany do ataku na strony poświęcone walce z oszustwami internetowymi i spamem. Skutecznie zaatakowano m.in. 419eater, Scamwarners, Artists Against 419, oraz CastleCops.

Jeśli nie uda się zatrzymać rozwoju sieci Storm'a (a będzie to trudne bez aktywnej reakcji Microsoftu), sieć może się po prostu zapchać spamem, przed którym nikt nas nie ochroni.
Czy Storm to koniec Sieci jaką znamy?
Komentarze (1)
GooglePhone - nowe plotki
 Oceń wpis
   
logo Google
Po chwilowej przerwie znów mamy plotki o GooglePhone. Niestety, żadna z nich nie jest potwierdzona przez Google (no może trochę) ani nawet przez HTC. Mimo wszystko przytoczę:


1. Właśnie HTC będzie producentem telefonu komórkowego Google. Do końca 2007 roku firma ma wyprodukować milion urządzeń, które trafią na rynek na przełomie 2007 i 2008 roku.
2. GooglePhone będzie pierwszym urządzeniem HTC z systemem operacyjnym niż Windows Mobile. Urządzenia będą miały na pokładzie system operacyjny Linux, podobny do stosowanego obecnie w niektórych modelach Motoroli
3. GooglePhone będzie obsługiwał Java Virtual Machine.
4. Aplikacje na GooglePhone będą napisane w Java. Także odtwarzacz multimedialny będzie w Java.
5. Wyszukiwarka w telefonie, oraz przeglądarka internetowa też będą oparte na języku Java.
6. Jedyny prototyp rozmnożył się do kilku, ale wszystkie mają klawiaturę QWERTY.

Jak będzie wyglądał GooglePhone? Klika prawdopodobnie fałszywych przepowiedni:

GooglePhone hiszpańskiGooglePhone a la HTCGooglePhone z photoshopa
Komentarze (2)
Jak napisać doskonały e-mail?
 Oceń wpis
   
Najpierw Wired's HOWTO wiki, a za nią boingboing napisały porady jak pisać dobre emaile. Pomyślałem sobie, że już dawno nie czytałem nic o netykiecie. Pomyślałem też, że dostaję całą masę zupełnie złych emaili w różnych sprawach. Tak powstała polska wersja instrukcji pisania doskonałych emaili. Takich, które adresat przeczyta i prawdopodobnie na nie odpowie.

Poczta elektroniczna to najpopularniejsza usługa Internetu. Popularniejsza od oglądania stron WWW. Pisząc złe emaile psujemy Internet. Wszystkich uczą w szkole pisać listy. Ale emaile napisane jak dobre listy to złe emaile. Są za długie i obwieszone niepotrzebnymi informacjami. Poza tym dobry list powinien pachnieć, a emaile jeszcze długo pachnieć nie będą. Złe emaile trafiają do kosza a jak mają szczęście to do archiwum Gmail. Dobre emaile zamieniają się w wartościową rozmowę.

Do rzeczy więc. Jak napisać dobry email?

1. Pamiętaj o polu temat.
Najpierw widzę temat i pierwsze zdanie Twojego emaila. Niech to co zobaczę nie składa się z setki skrótów Re: albo Fwd:.
2. Pisz krótko.
Postaraj się, aby email był zwięzły. Długiego na pewno nie przeczytam od razu, prawdopodobnie dołączy do 1911 (i ciągle rośnie) niezarchiwizowanych wiadomości w mojej skrzynce. Co jakiś czas wszystkie takie wiadomości trafiają do archiwum gmail. Wyciągnie je stamtąd tylko następny email, ale długiego i tak nie przeczytam od razu...
3. Podaj odpowiedni kontekst
Jeśli nie znamy się bardzo dobrze, przypomnij mi kim jesteś, skąd się znamy. Koniecznie też napisz czego dotyczy Twoja wiadomość. Dobrym pomysłem jest pozostawienie na dole treści poprzednich wypowiedzi, odkąd mamy Gmail wycinanie ich nie jest już potrzebne.
[edit po komentarzu od yogi]
4. Jasno wyrażaj swoje oczekiwania
Napisz co mam zrobić, inaczej tego nie zrobię.
5. Podaj terminy
Chyba, że naprawdę jest Ci wszystko jedno kiedy trafi do Ciebie odpowiedź. Zwykle jednak pisząc email liczymy na odpowiedź do jakiegoś terminu. Jeśli umieścisz w emailu jakiś termin, będziesz mieć sposobność do wysłania przypomnienia albo ponaglającego telefonu. Taki termin przyda się też Tobie w organizacji czasu.

Oczywiście zapraszam do dodawania własnych porad w komentarzach.
Komentarze (1)
Mapy przyszłości
 Oceń wpis
   
Na Mobile Crunch pojawił się opis nowego raportu Berg Insight o przyszłości mobilnych serwisów geolokalizacyjnych - czyli mówiąc prościej map w komórkach. Specjaliści z Berg przewidują 40% wzrost przychodów z subskrypcji podobnych serwisów, oraz reklam w nich zamieszczanych w ciągu 10 lat. W tej chwili około 4 miliony użytkowników pobiera mapy na swoje urządzenia mobilne (dane obejmują USA i Europę). Z analiz Berg Insight wynika, że do 2012 roku takich użytkowników będzie już 43 miliony.

Na geolokalizację postawiła m.in Nokia. Model N95 jest promowany w Europie, w tym w Polsce właśnie jako narzędzie do geolokalizacji. W Stanach Zjednoczonych GPS jest już standardowym wyposażeniem telefonów komórkowych - pakiety nawigacyjne sprzedaje Sprint Nextel i Verizon Wireless. Google i Yahoo! rywalizują mobilnymi wersjami swoich serwisów geolokalizacyjnych.
Zdaniem analityków z Berg Insight ten trend będzie się rozwijał, bazując na usługach finansowanych reklamami.
Wydaje się, że przewidywania Berg Insight są zbyt zachowawcze. Całkiem niedawno Reuters poinformował, że Google Maps zamiast jak co roku zaobserwować spadek ruchu w wakacje odnotował wzrost. Oczywiście użytkowników komputerów stacjonarnych było mniej, jednak aż o 35% więcej połączeń do Google wykonano z urządzeń mobilnych. Google Maps odnotował aż 50% przyrost użytkowników mobilnych. Warto zauważyć że ta aplikacja Google jest domyślnie wgrana w iPhone.
Rewolucja w świecie mobilnym już nadeszła, moduły GPS, dostęp do internetu i duże wyświetlacze są już normą. A gdzie w świecie geolokalizacji i reklamy mobilnej są Polacy?

Jest kilka polskich aplikacji oferujących dostęp do map, z największym Zumi ze stajni Onetu na czele - jednak chyba żaden z serwisów nie jest tak mobilny jak propozycje Google, Yahoo czy Nokia.
Ciekawy przykład aplikacji kierującej lokalizowaną reklamę do użytkowników urządzeń mobilnych to polska technologia bluAir wyprodukowana przez Javatech.  Aplikacja pozwala na wysyłanie komunikatów reklamowych i treści multimedialnych do urządzeń mobilnych znajdujących się w zasięgu nadajnika bluetooth reklamodawcy - z tej formy reklamy korzystał w lecie operator GSM Play.
A Wy znacie jakieś polskie aplikacje mobilno/lokalizacyjne?

Komentarze (0)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
Ankieta
Co stanie się z telewizorami?
Zostaną wyparte przez komputery PC
Przejmą funkcje komputerów PC
Razem z PC znikną z rynku
Będą się rozwijać niezależnie od komputerów
Nie mam zdania na ten temat
Mam inne zdanie (komentarz pod wpisem)
O mnie
Piotr Wrzosiński
Piotr Wrzosiński
Najnowsze wpisy
2011-10-03 10:41 W zeszłym tygodniu pod nowym adresem
2011-09-25 18:20 Minął kolejny tydzień
2011-09-19 11:07 Podsumowanie tygodnia
2011-09-12 13:37 Przedruk i przeprowadzka
2011-09-02 17:36 Wybierz swój e-book!
Najnowsze komentarze
2015-02-24 18:33
KamilDawid:
Minął kolejny tydzień
Mam nadzieje, że to nie będzie koniec bloga. Zapraszam
2014-10-08 04:36
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://gamesfree4flash.blogspot.com/[...]
2014-10-08 04:34
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://downloadgamesair.blogspot.com/[...]