America OnLine w Polsce - portal dla Borata.
 Oceń wpis
   
Polskie portale w popłochu, kurs Gadu-Gadu leci na łeb na szyję. Gigant zza Oceanu nadchodzi.
America OnLine - legendarny dostarczyciel Internetu pod amerykańskie strzechy. Cywilizacja dociera do Polski. Zapewne takie nagłówki wyobrażają sobie pracownicy AOL w Londynie, którzy postanowili udostępnić Polakom swój portal.

Przypomina to trochę tych ślicznych amerykańskich misjonarzy w białych koszulach. Oni też starają się chrystianizować Polskę ponad 1000 lat za późno. I wcale im to nie przeszkadza.

Czym jest AOL.com? To portal jednego z największych ISP w USA - strona domyślnie ustawiona w przeglądarkach użytkowników korzystających z łącza AOL, w czasach początków internetu główny sposób dotarcia amerykańskich użytkowników do zawartości WWW. To także AIM, komunikator pozwalający na komunikację wewnatrz sieci AOL - teraz dostępny dla wszystkich użytkowników internetu, oraz odtwarzacz multimedialny WinAmp.
W Polsce portale podobne do AOL prowadzą dla swoich użytkowników np. TP S.A. i Chello.
Czym różni się AOL od dostępnych teraz portali? Właściwie niczym oprócz nazwy (uwierzcie - poczta bez limitów to nie jest żadna zaleta w czasach Gmail).
Treści AOL ma takie same jak onet, a makieta jest identyczna z Yahoo!





Właściwie nie wiem jak AOL ma zamiar zdobyć użytkowników? Odbiją użytkowników GG? Będą walczyć z Onetem? Czym poza tym, ze wujek z Czykago też ma AOL?

Czy ktoś ma pomysł w jakim celu America OnLine próbuje nas zelektryfikować?
Komentarze (3)
Znasz się na komputerach, więc jesteś głupkiem.
 Oceń wpis
   
Tak mniej więcej można streścić zdanie laureatki literackiej nagrody Nobla, Doris Lessing o użytkownikach internetu.

Dużo mądrzejsze od nas są dzieci z Zimbabwe, które mimo iż nie jedzą przez kilka dni, proszą znajomego pisarki o książki. Widocznie na jedzenie od tego faceta już nie liczą.

Oczywiście jeśli dostarczymy tym dzieciom chleb i 100dollar laptop z dostępem do Sieci, natychmiast przestaną one interesować pisarkę. Głupie dzieciaki, żyjące w pofragmentowanej kulturze, które nie muszą nikogo o nic pytać bo mogą sprawdzić w Google albo wikipedii nie zapłacą koledze Lessing za wykład...

Zarówno Lessing, jak i goszczący niedawno w Polityce Andrew Keen wykazują się dużą dezynwolturą nie dostrzegając, że w gruncie rzeczy rewolucja internetu jest podobna do rewolucji Gutenberga.

 Druk także rozszerzył dostęp do wiedzy i ograniczył rolę niepotrzebnych już pośredników fałszujących rzeczywistość i jeszcze pobierających za to opłatę. Odkąd każdy miał w domu drukowaną Biblię wykład lokalnego klechy nie był już niezbędny. Narodził się więc protestantyzm, rozpoczęła się reformacja.
Wraz z dostępem do coraz większej ilości drukowanych informacji malała w ogóle rola religii a rosła rola nauki. Oczywiście reakcje pozbawianych kontroli nad informacją księży i polityków były i są podobne jak teraz. Histeryczne oskarżenia, indeksy "zakazanych nośników informacji". Żałosne próby zniszczenia książek, lub ich czytelników przy użyciu ognia.

Internet jest kolejnym krokiem. Teraz informacja jest dostępna jeszcze szybciej, jeszcze taniej, jeszcze szerzej. W przeciwieństwie do druku koszty wprowadzenia informacji do obiegu w internecie są bardzo niskie. To niepokoi oczywiście wszystkich tych, którym udało się zaistnieć i zarobić w kulturze druku - teraz bowiem politycy, dziennikarze i literaci muszą się zmagać z konkurencją użytkowników internetu, którzy nigdy nie mieliby możliwości wypowiedzi w formie wysokonakładowego druku.

Pojawia się więc opór. Politycy starają się ograniczyć dostęp do zasobów sieciowych tworząc np.
Chiński wielki firewall lub polski program belfer. Dziennikarze z trudem uczą się konkurować z blogosferą i dziennikarstwem obywatelskim. Stare media próbują wykupić platformy blogowe i dziennikarskie aby przejąć kontrolę nad treścią tworzoną przez użytkowników i cenzurować ją przez manipulowanie jej ekspozycją i przykrywanie własną treścią. A literaci jak Doris Lessing wyzywają nas od matołów.
A Andrew Keen? To taki mały przykład mentalności faceta z Klondike w okresie gorączki złota. Dobiegł trochę wcześniej, a teraz mierzy ze sztucera do wszystkich, którzy zbliżają się do jego złotonośnej działki. Chciałby monopolizować internet i sprzedawać swoje usługi.
Nic z tego kochani. Nie zatrzymacie nas, tak samo jak Kościół nie zatrzymał druku.

Dzieci z Zimbabwe czekają na wiedzę, nie na epicką prozę Pani Lessing i wykłady jej okrutnych przyjaciół.
[inspirowane: TechCrunch]
Komentarze (21)
Superkomputerowa pornografia
 Oceń wpis
   
Prawdziwa orgia dla komputerowych geeków, zapraszam:
Zbudowana przez wolontariuszy najwspanialsza tymczasowa sieć komputerowa SCinet - 200 Gbps do Internetu. Naga.


SiCortex SC5832 - ponad 5 000 procesorów o łącznej mocy 5 teraflopów w jednej maszynie.

Więcej takich i podobnych zdjęć znajdziecie na Wired w fotorelacji z konferencji o superkomputerach SuperComputing07 [pod tym linkiem też są sprośne zdjęcia].
Zdjęcia powyżej są autorstwa Dave'a Bullocka.
Wpis zainspirowany boingboing.
Komentarze (0)
Internet Explorer jest bezpieczniejszy od Firefoxa.
 Oceń wpis
   
Przynajmniej tak wynika z raportu opublikowanego przez Jamesa Jonesa, dyrektora ds. strategii bezpieczeństwa w Microsoft.
Jones starał się być obiektywny, jego raport to porównanie obecnych i starszych wersji dwóch najpopularniejszych przeglądarek internetowych. Opiera się na biuletynach bezpieczeństwa MSRC, biuletynach Mozilla Foundation, oraz zewnętrznych źródeł informacji o bezpieczeństwie: National Vulnerability Database (NVD), Securityfocus.com, BugTraq (lista mailingowa), Secunia.com, i Securitytracker.com. Raport obejmuje okres od listopada 2004 do dzisiaj. W tym czasie Microsoft naprawił 87 luk zabezpieczeń w Internet Explorer 6 i 7, a Mozilla wypuściła 199 poprawek do Firefoxa 1, 1.5 i 2.0.

Jones zbadał też czy nowe wersje przeglądarek są bezpieczniejsze od starych, porównując liczbę dziur wykrytych w nich w ciągu roku od publikacji. IE 6 miał w ciągu pierwszego roku 26 dziur, IE 7 miał ich 17 (wersja IE 7 na Vista tylko 14 dzięki zabezpieczeniom wbudowanym w system).

Firefox wykazał odwrotny trend. Wersja 1.0 miała 66 dziur wykrytych w ciągu pierwszego roku, 1.5 aż 77, wersja 2.0 jak dotąd ma wykrytych 56 luk w zabezpieczeniach. Jak widać, nawet najlepsza, ostatnia wersja FF była mniej dopracowana niż IE 6.


Jones sprawdził też ile jest w tej chwili dziur czekających na naprawienie w ostatnich wersjach obu przeglądarek. Firefox 2 ma 24 zgłoszone luki zabezpieczeń, IE 7 ma ich 21.

Oczywiście Mozilla odpowiedziała na zarzuty starą śpiewką. Mike Shaver - główny ewangelista Firefoxa twierdzi na swoim blogu, że Jones nie ma racji, bo łaty Microsoftu są zbiorcze, a Mozilla poprawia pojedyncze błędy. Microsoft nie mówi o wszystkich wykrytych przez siebie dziurach, tylko je po cichu naprawia, podczas gdy Mozilla upublicznia wszystkie informacje o lukach w zabezpieczeniach.

Innym zarzutem jest tendencyjnie dobrany zakres czasowy raportu Jonesa - nie przypadkiem chyba badany jest okres od premiery Windows XP SP2, masowo łatającego dziury w Windows i IE, wyszukiwane przez poprzedzające go dwa lata polowania na luki w zabezpieczeniach.

Niezależnie od tych zarzutów wygląda na to, że dzisiaj bezpieczniejszy jest Internet Explorer, a pracownicy MSRC robią świetną robotę, mimo, że jest to podobno jedno z najgorszych miejsc do pracy.
Chyba nie jest tak źle - zobaczcie na zdjęciach z CNET jak wygląda war room Microsoftu, gdzie dzielni rycerze chronią Was przed chakierem. A tutaj filmik z MSRC.



[wykres i większość wpisu za: Arstechnica.com][zdjęcia: CNET][film: Microsoft]
Komentarze (13)
Co się stało z naszą klasą? Zdechła! wnet odpowiada Antyweb.
 Oceń wpis
   
Grzegorz bardzo pilnie śledzi (oczami Alberta) rozwój naszej-klasy i zastanawia się co dalej.
Twórca serwisu mówi Albertowi: "Na pewno jeśli Nasza Klasa za rok nie będzie miała 6 mln zarejestrowanych kont, to będzie to porażka."
Antyweb komentuje: "Patrząc na sposób w jaki Maciek wypowiada się w mediach, mogę zakładać, że to raczej ostrożna prognoza i raczej nikt nie ma wątpliwości, że cel jest w zasięgu serwisu."

Wnet ma wątpliwości. Poważne. Nie bardzo wiem, jak Maciek Popowicz wypowiada się w mediach, ale mogę pokazać gdzie widzę granicę wzrostu naszej klasy.

Według GUS 11,5 mln Polaków z wykształceniem średnim i wyższym korzysta z Internetu.
6 milionów to byłaby penetracja 50% w grupie docelowej serwisu. Według comscore w Europie z serwisów społecznościowych korzysta 20% użytkowników, w Azji (może nam tu bliżej) 29%.
Teraz nasza klasa ma 2 mln kont, jak pisze Antyweb.
Czyli właśnie mijamy granicę europejską (2,3 mln) a zaraz dojdziemy do azjatyckiej (3,33 mln). I dynamiczny wzrost n-k.pl powinien się zakończyć.

Liczba kont oczywiście będzie nadal rosła - według badań Diagnoza Społeczna zmiana liczby osób deklarujących korzystanie z internetu między 2003 a 2005 rokiem wyniosła ogółem 4,61%. Załóżmy, że wzrost liczby użytkowników jest teraz dwukrotnie szybszy i wynosi te 5% rocznie. Można zatem oczekiwać, że co roku liczba kont na n-k będzie rosła o około 600 tysięcy. Innymi słowy pod koniec roku n-k powinna mieć około 4 mln zarejestrowanych kont. 4 a nie 6.

Cały czas trzeba też pamiętać o podstawowym problemie serwisów typu nasza-klasa - one mają konta ale nie mają użytkowników. Nie wierzycie?
Nasza-klasa odwzorowuje martwą sieć społeczną. Taką, która nie istnieje i nie da się jej reanimować. Zdechła. Jest martwa.

Piszą o tym w komentarzach u hazana Marcin i Rafał.
Kiedy przywołuje się Facebook  jako "też szkolną" społeczność i wróży się sukces naszej klasie, pomija się fakt, że Facebook odwzorowywał żywe, istniejące aktualnie społeczności szkolne.
Dzięki temu przejmował część realnej aktywności społecznej i mógł rozwinąć się  w kierunku obejmowania innych elementów otoczenia społecznego użytkowników.

Z ludźmi ze swojej klasy z LO mogę napić się piwa raz na jakiś czas, a z tymi z podstawówki naprawdę nie wiem co mógłbym robić, poza tymi z harcerstwa (przepraszam, jeśli kogoś uraziłem).
Moja realna sieć społeczna teraz obejmuje tylko ułamek znajomości z dawnych klas i koncentruje się na znajomościach z uniwerku, biznesu, ngo's.

Gdyby udało mi się zarejestrować w naszej klasie (jakoś zawsze mam serwis przeciążony), to przywitałbym się, obejrzał zdjęcia i profile, umówił na spotkanie wspominkowe i już. Teraz n-k nie oferuje mi nic więcej. Nie będę jej lojalny, kiedy zapiszą się tam ludzie z moich dawnych klas wystarczy mi, że raz ich obejrzę. Jak będę chciał z nimi pogadać to wezmę telefon.

Teraz ten serwis może odwzorować realną sieć tylko dla grupy wiekowej 7-25 (uczący się), podczas gdy obecni użytkownicy są raczej 18-50 (aktywni zawodowo).
Dlatego pewnie zostanie tylko funkcja reunion, co zapewni co roku dopływ nowych maturzystów, i poszukujących niedobitków ze starszych roczników, niską lojalność i rozmyty profil użytkownika.
6 milionów kont będzie na pewno, za jakieś dwa lata. Ale użytkowników nie powinno być nigdy więcej niż 2 - 3 miliony. Czego i sobie, i Państwu, i naszej klasie życzę, bo to i tak bardzo dużo.
[jak się pomyliłem, to AlbertT ma piwo do odebrania na yulbizie Howgh!]
Komentarze (25)
1 | 2 |
Ankieta
Co stanie się z telewizorami?
Zostaną wyparte przez komputery PC
Przejmą funkcje komputerów PC
Razem z PC znikną z rynku
Będą się rozwijać niezależnie od komputerów
Nie mam zdania na ten temat
Mam inne zdanie (komentarz pod wpisem)
O mnie
Piotr Wrzosiński
Piotr Wrzosiński
Najnowsze wpisy
2011-10-03 10:41 W zeszłym tygodniu pod nowym adresem
2011-09-25 18:20 Minął kolejny tydzień
2011-09-19 11:07 Podsumowanie tygodnia
2011-09-12 13:37 Przedruk i przeprowadzka
2011-09-02 17:36 Wybierz swój e-book!
Najnowsze komentarze
2015-02-24 18:33
KamilDawid:
Minął kolejny tydzień
Mam nadzieje, że to nie będzie koniec bloga. Zapraszam
2014-10-08 04:36
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://gamesfree4flash.blogspot.com/[...]
2014-10-08 04:34
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://downloadgamesair.blogspot.com/[...]