Top 5: władcy polskiego internetu.
 Oceń wpis
   
Nadchodzi koniec roku więc wszystkie media publikują swoje podsumowania i rankingi wydarzeń 2007 roku. Wnet jak zwykle wyprzedza konkurencję – nie tylko pokażę Wam co się wydarzyło, ale też kto tym zarządzał. Pod lupę wziąłem nasze środowisko biznesowe czyli polski internet.

W swoim rankingu kierowałem się następującymi kryteriami: ilość użytkowników którzy (niekoniecznie świadomie) zetknęli się z działaniami wyróżnionej osoby w 2007 roku, wpływ jej działań na sposób w jaki korzystamy lub będziemy korzystać z Sieci, oraz skalę biznesową zarządzanych przedsięwzięć.

1. Ton Vosloo – Naspers

[Foto: Naspers]

Choć wielu internatutom to nazwisko niewiele mówi, czytelnicy wnet wiedzą, że Ton Vosloo to człowiek, który w 2007 roku efektownym finiszem zdobył polską Sieć. Ten doświadczony manager z Południowej Afryki kontroluje teraz największy polski komunikator (Gadu-Gadu) oraz największą platformę commerce w polskim internecie (Allegro.pl).

2. Łukasz Wejchert – Grupa Onet



[Foto: Onet.pl]

Wszyscy przyzwyczailiśmy się do potęgi Onetu, więc nie dostrzegamy jak dużo robi ten portal aby utrzymać swoją pozycję. W 2007 roku mogliśmy obserwować co najmniej kilka przedsięwzięć grupy kierowanej przez Łukasza Wejcherta, które zmieniają sposób korzystania z Internetu w Polsce. Geolokalizator Zumi.pl, telewizja internetowa Onet.tv, rozbudowana oferta dla urządzeń mobilnych (OnetLajt oraz serwis dedykowany dla użytkowników sieci Play), współpraca z komunikatorem Skype i partnerstwo z producentem przeglądarki Opera, odświeżenie platformy blogowej blog.pl i partnerski serwis informacyjny tvn24.pl – te przedsięwzięcia sprawiają, że Łukasz Wejchert jest dla mnie najważniejszym Polakiem wpływającym na polski internet.

3. Bracia Samwer – European Founders

[Foto: jamba!]

Bracia Alexander, Oliver i Mark Samwer też nie są bardzo popularni wśród polskich internautów. Jednak to ich fundusz sprawił największą niespodziankę 2007 roku, dofinansowując serwis nasza-klasa.pl. Nasza Klasa po otrzymaniu 15 mln PLN dofinansowania stała się znana poza Wrocławiem i jest teraz serwisem o największej dynamice wzrostu w naszym kraju. Prawdopodobnie jedynym, o którym Polacy rozmawiali przy świątecznych stołach. To dzięki braciom Samwer wszyscy wiedza kim jest Maciej Popowicz aka Pan Gąbka.

4. Tomasz Józefacki - Agora

Tomasz Józefacki sprawił, że gazeta.pl w ciągu roku zdobyła około miliona nowych użytkowników (Gemius/PBI). Dzięki nowym serwisom kierowanym do wybranych grup użytkowników, takim jak sport.pl, popcorner, plotek serwisy internetowe Agory oferują teraz treści rozrywkowe także tym internautom, którzy do tej pory omijali stateczną gazeta.pl. Jednocześnie udało się zachować odziedziczony po papierowej Gazecie Wyborczej charakter głównego serwisu gazeta.pl jako rzetelnego źródła własnych informacji. Gazeta.pl pod rządami Józefackiego to najdynamiczniej rozwijający się portal horyzontalny.

5. Michał Brański – o2.pl



[Foto: Infor]

To wyróżnienie za konsekwencję w tworzeniu Internetu dla niezwykle zwykłych ludzi. Dziełem o2.pl jest Pudelek i LuxLux. Brański jako jeden z pierwszych wszedł tez z serwisem video – wrzuta.pl. Michał Brański odpowiada za eksplozję serwisów plotkarskich, oraz za pomysł na nieskomplikowane technicznie podobne blogom serwisy, które w 2007 roku mnożyły się na potęgę, zdobywając nowych użytkowników i poszerzając zasięg dużych portali. Podsumowując - działania Michała Brańskiego z 2006 roku wyznaczały kierunki rozwoju Internetu w roku 2007. A w 2007 roku o2.pl odpaliło swój miniblogging (pinger.pl) i dzielnie walczyło o pozycję na rynku komunikatorów.

Wymieniona powyżej szczęśliwa siódemka (braci Samwer jest trzech), to ludzie którzy prawdopodobnie także w przyszłym roku będą wyznaczali kierunki rozwoju polskiego internetu.

Pamiętajcie aby ich obserwować - w akcje firm w które zaangażowane są te nazwiska można spokojnie inwestować w 2008 roku.

Oczywiście prawdziwymi władcami internetu są jego użytkownicy, nie wymienieni wyżej managerowie. Dlatego zapraszam do komentowania listy i proponowania zmian.
Komentarze (8)
Wiemy już kto wygra wybory prezydenckie w USA!
 Oceń wpis
   

Obama i Clinton są bez szans. Jeśli Internet i serwisy społecznościowy są naprawdę warte tyle ile płacą za nie wielkie firmy, to Prezydentem USA musi być Ron Paul.

Compete Inc. prowadzi badanie FaceTime™, pozwalające na określenie ile uwagi amerykańskich wyborców przykuwają w Internecie poszczególni kandydaci. Wyniki są nieubłagane – tylko Ron Paul może wygrać te wybory.


Kim jest Ron Paul?


To taki wariat, Bartek pisze, że trochę jak nasz Korwin-Mikke. To nie do końca prawda.

Ron Paul rzeczywiście był bardzo długo nieznanym politykiem Partii Libertariańskiej, jednak zaczął działać w GOP i w ten sposób stał się republikańskim senatorem z Teksasu i uzyskał dostęp do mediów. Mimo to przez długi czas Ron Paul był ignorowany przez mainstream, a w sondażach jego nazwisko było znane mniej niż 1% pytanych Amerykanów.

Jednak Ron Paul nie jest szaleńcem. On po prostu zna i stosuje Konstytucję USA. „We, the People…”.


W związku z tym ma spore zastrzeżenia do polityki fiskalnej i monetarnej, roli niekonstytucyjnych instytucji takich jak FED czy IRS w życiu Amerykanów. A przede wszystkim żąda natychmiastowego wycofania wojsk USA z misji zagranicznych. Żąda też oddania władzy obywatelom. To prawdziwa REVOLUCJA. Obywatele, nawet Ci zupełnie nie zainteresowani polityką zdecydowali się pomóc Ronowi odzyskać Amerykę.

Wtedy Ron Paul pojawił się w Internecie. Obywatele usłyszeli jego słowa. I REVOLUCJI nie dało się już zatrzymać. W debatach prezydenckich Ron Paul miażdżył swoich kontrkandydatów. Na koncie mimo braku wsparcia wielkich firm pojawiały się coraz większe pieniądze, zbierane spontanicznie przez amerykańskich internautów. W tej chwili Ron Paul ma już ponad 18 mln USD na swoją kampanię. W sondażach od zerowej świadomości doszedł już do 7% poparcia.

Tajną bronią Rona Paula jest serwis meetup.com pozwalający na organizowanie spotkań. Według Compete Inc. jest tam zapisanych aż 87 000 zwolenników tego kandydata, którzy przy pomocy Meetup zorganizowali aż 21 000 spotkań i wystąpień w realnym świecie.


Faktycznie zwolennicy Rona Paula są na wszystkich spotkaniach przedwyborczych, wszystkich kandydatów – zadają niewygodne pytania lub po prostu zaznaczają swoją obecność. Następnie dokumentują wpadki kontrkandydatów lub swoją obecność na YouTube – gdzie jest już 68 000 filmów poświęconych kampanii Rona Paula.

Internetowe sukcesy Rona Paula zostały dostrzeżone przez innych polityków, którzy desperacko próbują nadrobić straty. Inny kandydat republikanów Mike Huckabee wykorzystuje w tym celu najwyższy autorytet - Chucka Norrisa.

John Edwards próbuje zaś na youtube odebrać głosy Hillary Clinton.

Jednak ja wierzę, że wygra prawdziwa, nie udawana REVOLUCJA z Internetu.

Komentarze (9)
Kto i za ile kupi Bebo?
 Oceń wpis
   
logo bebo
Bebo to kolejny serwis społecznościowy, który szuka inwestora. VentureBeat ujawniło wczoraj, że firma z San Francisco wynajęła w tym celu bank. Bebo zapewnia, że nie chce się sprzedać w całości a tylko uzyskać dofinansowanie.

Bebo to serwis popularny w Irlandii, Wielkiej Brytanii i Nowej Zelandii. W Polsce został strategicznym partnerem Agory, która od jakiegoś czasu szukała sposobu na zrobienie "swojego majspejsa" i myśli, że znalazła.

W tej chwili Bebo ma na całym świecie ponad 40 mln użytkowników.
Ostatnio głośno było o decyzji bebo o udostępnieniu na swojej platformie obu konkurencyjnych API - OpenSocial promowanego przez Google oraz licencjonowanej platformy deweloperskiej Facebooka.

Sytuacja finansowa stawia bebo mimo wszystko daleko za konkurentami - Facebook dostał 240 mln USD od Microsoftu, zaś MySpace ma 580 mln USD z potężnego News Corp Murdocha.

Ostatnie wyceny bebo były równie wysokie - rok temu Yahoo! proponowało przejęcie firmy za
miliard dolarów, podobną kwotę oferował wtedy także Viacom.

Skala tych liczb pokazuje nie tylko jak wielki jest rynek serwisów społecznościowych (lider rynku - MySpace generuje rocznie około 360 mln USD przychodu, mimo iż zarabia właściwie tylko na bannerach), ale też jak potężni gracze walczą o dominację w tym segmencie internetu. Dla porównania - polski medialny gigant jakim jest Agora przez trzy kwartały zeszłego roku uzyskał jedynie 113 mln USD przychodów. Z kolei cała grupa ITI w tym samym czasie zarobiła 458 mln USD. Można więc szacować, że w ciągu roku ITI ma więc dwa razy tyle przychodów co MySpace z bannerów.

Nie dziwi więc entuzjazm inwestorów kupujących całkiem niesprawne serwisy w różnych częściach globu - nadzieja braci Samwer na szybki zwrot z drobnych 15 mln zainwestowanych w naszą klasę wcale nie jest płonna. Pod warunkiem, że nie okaże się, że to wszystko nie jest kolejną bańką. Czy na pewno bannery na MySpace są warte 10 centów cpm?
Komentarze (0)
Naspers kupuje polski Internet. Kosztował 4,2 mld PLN.
 Oceń wpis
   

logo polskiego internetu

Naspers – firma z Republiki Południowej Afryki kupuje sobie cały polski Internet. Zaczęło się od Gadu-Gadu, następne jest Allegro.

14 grudnia 2007 zakończyły się zapisy do sprzedaży akcji spółki Gadu-Gadu na wezwanie złożone przez należace do Naspers MIH Poland Holdings. Firma ma teraz w ręku 55% akcji właściciela największego w Polsce komunikatora internetowego. Po wezwaniu liczy na przejęcie pełnej kontroli nad spółką i wyprowadzenie GG z warszawskiej giełdy. Potrzeba im do tego 80% akcji, w rękach małych akcjonariuszy było ich około 27%, więc plan może się powieść. Wycena Gadu-Gadu to 400 mln PLN.

Kontrolując Gadu-Gadu ma się miesiąc w miesiąc dostęp (wszystkie liczby z Megapanelu) do prawie 6 milionów polskich internautów, czyli 47 % polskich internautów. To prawie tyle ile ma gazeta.pl i więcej niż wikipedia czy YouTube. Co więcej, aplikacja komunikatora jest uruchomiona przez średnio 60 godzin i 20 minut w miesiącu.

Wczoraj Reuters podał że właściciel MIH Poland Holdings zaoferował ponad 750 mln funtów (3,77 mld PLN) za QXL Ricardo, firmę, której głównym biznesem jest największa w Polsce platforma aukcyjna Allegro.pl. W Polsce do QXL Ricardo należą także PayBack (m.in. Payback.pl. otomoto.pl, otodom.pl) oraz Ceneo S.A (ceneo.pl).

Plotki o potencjalnym przejęciu QXL pojawiły się już w listopadzie, jednak nikt nie wiedział kto jest tajemniczym oferentem. Ze względu na popularność Allegro.pl, firmą byli zainteresowani także giganci – amerykański eBay i chiński Alibaba.com. Jak się jednak okazuje, QXL Ricardo zmieniający właśnie nazwę na Tradus ma zamiar przyjąć ofertę Naspers.

Po przejęciu Allegro Naspers uzyska w Polsce absolutną dominację na rynku. Platforma aukcyjna dociera bowiem do 53,55% użytkowników Internetu w naszym kraju i jest czwartą najpopularniejszą witryną w Polsce. Allegro to w Polsce synonim handlu internetowego, zwyciężające w konkurencji z polską wersją eBay. Obroty tej platformy dorównują hipermarketom - to 2,5 mld złotych rocznie. Dwa razy tyle co cała sieć Żabka.

Oczywiście, Allegro i Gadu-Gadu mają bardzo dużą współoglądalność, jednak ich połączony zasięg reklamowy jest porównywalny jedynie z Google.

Czy od piątku mamy nowego hegemona?
Komentarze (7)
Jestem klasykiem Web 3.0. I co dalej?
 Oceń wpis
   
Udało się. Po niespełna trzech miesiącach wnet został klasykiem. Klasyka definiujemy bowiem jako autora, którego definicje są cytowane bez zrozumienia.

Jest mi tym bardziej miło, ze zacytował bez zrozumienia jeden z moich ulubionych komentatorów Internetu - o tutaj.

Co trzeba zrobić, zeby zostać klasykiem polskiej blogosfery? Przynajmy szczerze, nie wiem.
W moim wypadku zapewne najważniejsze było podważanie autorytetu (w końcu bez wyłapywania podobnych kwiatków autor Antyweb by tego bloga nie czytał i nie cytował), oraz własne komentarze zamiast przepisywania od innych.

Grzegorz uznał za stosowny żarcik na temat popełnionej przeze mnie definicji Web3.0.

Web 3.0 - to naturalny interfejs komunikacji z realną siecią społeczną z możliwością wykorzystania urządzeń mobilnych.


Napisałem tak we wpisie dotyczącym Second Life i mikrobloggingu.
Grzesiek twierdzi, że telefon spełnia wymagania postawione przez moją definicję. I częściowo ma rację.
Jak założę słuchawki bluetooth to mój telefon jest bardzo blisko tego co rozumiem przez Web 3.0. Oczywiście rozpoznawanie komend głosowych jest niedoskonałe. Tekst z dyktafonu nie publikuje się w sieci w formie tekstu. 3.5G jest przeraźliwie wolne, a WiFi zżera baterie w dwie godziny. Ekran jest znacznie za mały, a nawigacja koszmarnie niewygodna. Jednak dzięki Fring jest naprawdę blisko do wszechobecnej i łatwo dostępnej sieci z naturalną komunikacją.

Podobną definicję popełniłem zresztą jeszcze raz, opisując SpinVox.

Przyszłość Sieci to urządzenia mobilne i naturalny interfejs komunikacji. Czyli mowa i ruch. Nie klawiatura. Nie machanie myszką. Nie rysik. Nie stukanie w szybkę.
Interfejs 3.0 to właśnie coś co pozwoli nam z dowolnego miejsca POWIEDZIEĆ to co chcemy i ZAPISAĆ to w Sieci.

Jak widać, moja wizja 3.0 pomija zupełnie "sieci semantyczne" Bernersa-Lee, za to jest bliska temu co pisze O'Reilly. Moim zdaniem nie do końca ważne jest jak będzie porządkowana informacja i jak będą zbudowane aplikacje, które mają ją dostarczać. Większą zmianą będzie upowszechnienie i ułatwienie dostępu.

Dlaczego? Bo rewolucją jest powstanie nowego lub radykalne powiększenie istniejącego rynku. Nowy produkt w ramach rynku istniejącego to jedynie innowacja (przykro mi, Steve).

W niektórych, pech chce, ze bardzo zaludnionych, częściach świata dominującym sposobem dostępu do sieci jest telefon komórkowy. Dominującą a nawet jedyną formą płatności elektronicznych jest tam SMS Premium. Telefon jest tani, dostępny, wszechobecny. Komputer nie. Na tym bazuje sukces projektów takich jak BuzzCity.com. Mobilność zwycięża także na rynku komputerów osobistych - już teraz laptopów jest na rynku więcej niż komputerów stacjonarnych.

Jeśli więc powstanie interfejs, który pozwoli na pełne korzystanie z Sieci wszędzie, przy pomocy niewielkich urządzeń przenośnych, w naturalny sposób - bez alfabetu, klawiatur, wszystkich skomplikowanych w obsłudze, to będziemy mieli Web 3.0. A kolejne kroki to pewnie bionika - i interfejs mózg - maszyna.

Po co to science fiction? Dlaczego zajmuję się mrzonkami? Czy nie jest to po prostu śmieszne, jak sugeruje Grzegorz i pewnie wiele innych osób?

Moim zdaniem to bardzo ważne zagadnienie dla każdego, kto chce zarabiać na technologii. Kto trafnie odczyta kierunek rozwoju sieci i zacznie pracować/inwestować w tym kierunku zarobi więcej niż ludzie, którzy dołączą później, bo pracowali nad czymś innym. To dlatego za oceanem i w Polsce znajdują się maniacy definiujący kolejne Weby.

BTW: nie wiem czy wiecie, ale Web 2.0 to była nazwa konferencji obwieszczającej odrodzenie biznesu internetowego po pierwszej bańce. Początkowo nawet O'Reilly nie myślał, że to ma być nazwa dla konkretnych rozwiązań - domyślił je później, na podstawie tych biznesów, które bańkę przetrwały.
Jeśli używam cyferek 3.0 to oznaczają one tyle, co "po kolejnej dużej zmianie". Żeby jednak ta zmiana nastąpiła musi pewnie nastapić krach tego co nazywamy 2.0 - continuum rozwoju raczej nie będzie.

A teraz liczę na piękną dyskusję w komentarzach i gdziekolwiek indziej - co Waszym zdaniem będzie dominująca tendencją "po kolejnej dużej zmianie"?

Zobacz też:
Webowy blog Dominika Szarka.
Yashke.com
Komentarze (4)
1 | 2 |
Ankieta
Co stanie się z telewizorami?
Zostaną wyparte przez komputery PC
Przejmą funkcje komputerów PC
Razem z PC znikną z rynku
Będą się rozwijać niezależnie od komputerów
Nie mam zdania na ten temat
Mam inne zdanie (komentarz pod wpisem)
O mnie
Piotr Wrzosiński
Piotr Wrzosiński
Najnowsze wpisy
2011-10-03 10:41 W zeszłym tygodniu pod nowym adresem
2011-09-25 18:20 Minął kolejny tydzień
2011-09-19 11:07 Podsumowanie tygodnia
2011-09-12 13:37 Przedruk i przeprowadzka
2011-09-02 17:36 Wybierz swój e-book!
Najnowsze komentarze
2015-02-24 18:33
KamilDawid:
Minął kolejny tydzień
Mam nadzieje, że to nie będzie koniec bloga. Zapraszam
2014-10-08 04:36
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://gamesfree4flash.blogspot.com/[...]
2014-10-08 04:34
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://downloadgamesair.blogspot.com/[...]