Kibole - hipokryci z gazeta.pl robią nas w pałę?
 Oceń wpis
   
Słyszeliście już o akcji gazety przeciw "kibolom", zwłaszcza tym z Warszawy?
Jeśli nie, to poczytajcie:
Jakiego stylu kibicowania chcemy - trwa debata (gazetawyborcza.pl)
Debata "Kibole kontra kibice". Stec odpowiada "Żylecie" (sport.pl)
Gazeta.pl zaproponuje Wam też serię artykułów jak na obrazku.
Gazeta przeciwko kibolom
Niestety cała ta akcja to pic na wodę. Agora ma bowiem całą sekcję swojego serwisu internetowego, która nie tylko nie ma nic przeciw "kibolom", ale nawet na nich zarabia.
Graficy pracujący dla Agory lub jej partnerów biznesowych zajmują się propagowaniem na stronach gazeta.pl treści nawołujących do ksenofobii, szowinizmu klubowego, chuligaństwa na stadionach. Oraz erotyki dostępnej dla nieletnich, ale to akurat mi nie przeszkadza.
Które oblicze Gazety jest prawdziwe, to z początku mojego wpisu, czy raczej to z sekcji "Komórki", które poznacie za chwilę?
Czy Gazeta współpracuje z policją, czy promuje postawę HWDP? Chyba nie jest tak, że "Hętnie Wspiera Dobrych Przyjaciół" - te obrazki znajdziesz na hasło Policja.
HWDP

Czy gazeta.pl naprawdę nie lubi stadionowych hools, czy raczej wspiera ich szowinizm?

Czy gazeta jest naprawdę przeciw ksenofobii i rasizmowi skinheadów?


A może gazeta robi swoich czytelników, że zacytuję W PAŁĘ?

Wszystkie te obrazki możecie znaleźć pod adresem http://komorki.gazeta.pl/szukaj.php.
Ciekawe ile się zarabia na sprzedaży takich obrazków. Ciekawe też, co zrobi człowiek obsługujący abuse@gazeta.pl (kliknij, podpisz, wyślij teraz!), kiedy dostanie zgłoszenie serwisu Gazeta.pl Komórki na przykład stąd (kliknij i wyślij teraz!).
Podobno akcję Racism Delete Gazeta też popiera.
Ja mam w katalogu symbol z pięścią, który oznacza "białą siłę". Pięść na stadionie w Warszawie to też symbol "białej siły" i bez znaczenia jest, że pięść na wzorze jest biała lub czarna, a na stadionie czerwona. Robią cuda-niewidy, ale my - jak walczymy na poważnie - nie możemy dać się zrobić w balona.

Swastyka hitlerowska była czarna, ale ja ścigam też swastykę białą, swastykę zmienioną, z ramionami grubymi i cienkimi. Podobnie z krzyżem celtyckim. Do mnie należy interpretacja. Nie jestem ślepym egzekutorem. Ostatnio na Polonii zauważyłem znak "1918-02 Pamiętamy", przy czym litera "t" była nordyckim runem "tyr", symbolem hitlerowskiej SA, wewnętrznym oznaczeniem Hitlerjugend i SA. Zadzwoniłem do Jacka Purskiego ze Stowarzyszenia "Nigdy Więcej", znawcy tych symboli, i on powiedział, aby transparent zostawić, bo napis nie odwoływał się do nazizmu.

Źródło: Sport.pl

Popatrzcie na tę animację poniżej i wypowiedź eksperta PZPN w ramce obok.
biała pięść gazety.pl
[ten obrazek to kopia, Gazeta usunęła go już ze swojej strony 14.11.07]
Co może zrobić teraz gazeta, żeby zachować twarz?
Może przeprosić kibiców Legii [update: oraz oczywiście kibiców Jagiellonii - dzięki za link na Waszym forum] za zamieszanie i skończyć z ich obrażaniem, a w zamian zarabiać dalej na nawołujących do przemocy treściach. Może też szybciutko usunąć te treści ze swojego serwisu.
A najlepiej będzie, jeśli zarazem przeprosi i przestanie obrażać kibiców piłkarskich i skasuje obrazki, których mógłbym się spodziewać wszędzie ale nie na stronach Gazeta.pl

Niestety, prawdopodobnie gazeta nie zrobi nic, a świat będzie się kręcił dalej.

[update: Gazeta już dokonała zmian w systemie, poniższego obrazka już nie zobaczycie: ]
Komentarze (16)
CNN zazdrości pedofilom w SecondLife. Wnet też.
 Oceń wpis
   
Dziś (a właściwie jeszcze wczoraj w nocy) CNN w osobie prześlicznej Kristie Lu Stout pojawiło się w SecondLife.

Zapowiadało się świetnie: I-Report hub prowadzony przez prawie blogerkę o której pisze nawet wikipedia.

Gdyby poprzestała na podawaniu w SecondLife informacji z realnego świata, bardzo bym się ucieszył. Moje uzależnienie od informacji mogło by być zaspokojone a ja odzyskałbym jeden z monitorów, na którym przez większość czasu świeci logo CNN/TVN24/BBC WorldNews. Nic z tego, dalej potrzebuję TV kiedy jestem w SL.

Niestety Kristie poczuła się zazdrosna :) Serio.
Pierwszy news z SecondLife:
"Dobry, zły i brzydki". Głównie o tym, że w SL można wyglądać jak Kristie, nawet będąc brzydalem. I mieć "sexual activity". Wstrząsający materiał.

Drugi news poszedł znacznie dalej.
Kristie odkryła, że niektóre avatary w second life są mniejsze od innych i tez mogą mieć sexual activity! To pedofilia! Na dodatek tylko w Niemczech to jest zakazane (a właściwie mogłoby, gdyby ktoś uznał, że gra w SL to "posiadanie pornografii dziecięcej", co jest dość naciągane). Kristie jest w Hong Kongu i wszyscy jej sasiedzi mogą wybrać sexual activity z avatarem wyglądającym młodziej niż ona. Drżącym głosem Kristie przyznaje, że żyje w "szarej strefie" prawdopodobnie pełnej wirtualnych pedofili.
Trzeba tego zabronić. Żaden seksowny avatar nie może wyglądać młodziej niż Kristie Lu Stout.

OK. Pożartowaliśmy sobie, a teraz zastanówmy się, dlaczego poważne media ("Peter Arnett nadaje z Bagdadu") są w Sieci tabloidowe bardziej niż legendarne tytuły na wnet?

Kristie jest świetną dziennikarką i zna się na internecie, prowadzi Spark, naprawdę fajny program popularyzujący wiedzę o sieci. Internet to jej konik, na pewno mogłaby nam opowiadać o ciekawszych niż pedofilia rzeczach. Jednak nie przykuje w ten sposób niczyjej uwagi.

Kristie mimo wszystko chce opowiadać o ważnych rzeczach. I działa jak wnet.
Najpierw mówi o seksownych awatarach, żeby opowiedzieć o możliwościach kreacji świata w SL.
O tym jest pierwszy program.
Najpierw mówi o pedofilii, żeby przy okazji opowiedzieć o problemach prawnych związanych z ponadnarodowym, globalnym zasięgiem Sieci. O tym jest drugi program.

Tabloidyzacja? Możesz to tak nazywać. Ale czy znasz lepszy sposób na mówienie o ważnych rzeczach w internecie?
Komentarze (3)
Nie ufaj automatom, Dude.
 Oceń wpis
   
Dzięki wnet zobaczycie jak automaty szalejące w Internecie mogą wpłynąć na życie nawet najpotężniejszych osób w naszym Państwie.
Ofiarą krwiożerczego CMS Gazeta.pl padła tym razem sama Iwona Duda, wiceprzewodnicząca Komisji Nadzoru Finansowego - instytucji odpowiedzialnej za nasze pieniądze.
A gazeta pyk z automatu i Pani Duda jest producentem parówek o dołującym kursie. Przykre, prawda?


[sami zobaczcie]
Jeszcze bardziej przykro będzie, kiedy automat zacznie oceniać ludzi na podstawie podobnych pomyłek i decydować o ich dalszych losach. Z takim kursem pani Duda nie ma żadnych szans. Chyba, że na pracę w Policji, gdzie podobny, choć całkiem inny automat eliminuje wykształciuchów.

Nie ufajcie automatom.

[Boguś, ponownie dzięki. Nadsyłajcie podobne kwiatki, bardzo mnie bawią :) pwrzosin [at] gmail]
Komentarze (6)
Wpadłeś w kanał? Nowy marketing internetowy - lekcja 1.
 Oceń wpis
   
Widziałeś kiedyś Medium? To prawie jak zobaczyć ducha. Koronkowa serweta, panowie we frakach, starsze panie, mesmeryzm i wywoływanie duchów. Stary marketing jest równie skuteczny i tak samo przestarzały jak wywoływanie duchów.
seans spirytystyczny

Medium
, to inaczej kanał komunikacji marketingowej.
W starym marketingu tak nazywano różne metody wtłaczania komunikatu do mózgu odbiorcy. Najważniejszym kanałem komunikacji dla większości marketerów była telewizja. Inne kanały to radio i prasa. TV, radio i prasa to ATL (czyli "nad kreską", nazwa wynika z linii w kosztorysie, której już nie ma - sami widzicie, że to wszystko jest nie na nasze czasy).
Druga kategoria kanałów komunikacji nazywana była BTL ("pod kreską") to wszystko co pozostało. Outdoor (te ohydne plakaty i siatki na budynkach wielkich miast), ulotki, wynajęta naganiaczka, która za kasę ściemnia o produkcie zwana uroczo buzz agentem robiącym WOM, product placement (czyli np. wszechobecne polskie piwo w Iraku w filmie operacja Samum) itd. itp.

Starzy marketerzy myślą, że Internet to też kanał komunikacji. Jeszcze jedno medium. Nawet próbowano zachęcać reklamodawców, żeby w to uwierzyli. Dominik Kaznowski chyba dalej ma taką domenę www.tezmedium.pl, na której promocję wydano kiedyś ponad milion złotych.
Przyznajmy to, starzy marketerzy wpadli w kanał.

Nie zauważyli, że od jakiegoś czasu internet nie jest już medium.
Oczywiście, można próbować rozpowszechniać przez sieć komunikat marketingowy tak jak w telewizji. Jednak nie ma to większego sensu. To nie znaczy, że wszystko co robią starzy marketerzy w internecie jest złe, ale nie jest to zbyt efektywne.

Internet to agregator sieci społecznych. Marketer w Sieci nie musi już być nadawcą komunikatu. Zamiast komunikować może organizować komunikację. Zamiast mówić może rozmawiać z konsumentem. Tego trzeba się nauczyć, bo wcześniej nie było możliwości nawiązania dialogu z konsumentami.

Zaletą nowego internetowego marketingu jest fakt, że możemy zorganizować wokół naszego produktu całkiem bezpłatną komunikację tworzoną przez konsumentów w sieciach społecznych.

Za Larrym Weberem można podzielić sieci społeczne na cztery kategorie:
1. Agregatory reputacji. To wszystkie wyszukiwarki, najważniejszą z nich jest Google - zbierają informacje z sieci i szeregują je według reputacji źródła mierzonej w różny sposób. Zadaniem marketera jest nadanie swojemu komunikatowi jak najwyższej reputacji.
2. Blogi. Właśnie jesteś na blogu, ale jest ich znacznie więcej. Autorzy blogów piszą co chcą. Marketer powinien starać się aby pisali także o jego produkcie, najlepiej pozytywnie i szczerze.
3. eSpołeczności. eSpołeczności tworzą się wokół różnych dziedzin życia omawianych w Internecie. Zwykle są darmowe i utrzymują się z reklam. Jednak znacznie lepiej jest, kiedy odpowiednia społeczność sama zacznie mówić o Twoim produkcie, niż gdy zobaczy jego reklamę na swojej stronie. eSpołeczności gromadzą się także wokół wortali tematycznych. Money.pl to społeczność według tej klasyfikacji.
4. Serwisy społecznościowe. To też społeczności, ale z większą możliwością interakcji między użytkownikami. Takim serwisem jest Fotka.pl, albo Flickr. Bardziej oczywistymi przykładami są oczywiście Facebook, linkedIn czy Grono.

Organizowanie komunikacji w sieciach społecznych jest znacznie lepsze niż komunikowanie się przez stare media. Na rynku są reklamowane miliony produktów w setkach mediów. Konsument ma problem z wyborem medium nie mówiąc już o wyborze produktu.

Zastanów się nad problemem: Gdzie znaleźć najlepszy proszek do wywabienia tłustej plamy? Ten z TV, czy ten z poradnikowej gazety? A może ten polecany przez Panią Kazię opłaconą naganiaczkę? Uwierzyć sprzedawcy w sklepie. który liczy na prowizję i zysk z programu lojalnościowego? Do którego sklepu mam iść?

W Internecie sprawa wygląda inaczej. Jeśli pozwolimy naszemu komunikatowi dotrzeć do sieci społecznych, konsument nie tylko sam dotrze do informacji o naszym produkcie, ale będzie miał okazję porozmawiać z nami o swoim wyborze. Szansa na sprzedaż produktu temu konsumentowi jest o niebo wyższa niż przy bombardowaniu reklamami, nawet selektywnymi i kontekstowymi. To jest tak, jakby facet z telewizora odpowiedział Ci na pytanie niczym Wuj Dobra Rada z Misia. W internecie marketer może być takim Wujem, co więcej inni użytkownicy sami się będą w takich Wujów (zwanych amabasadorami marki) bawić. Za darmo.

No dobrze, a co sie stanie jeśli potraktujemy internetowe sieci społeczne jak kanał marketingowy wieszając pop-upy i bannery, albo rozsyłając spam?
1. Zmniejszysz swoją efektywność. Ludzie nauczyli sie unikać reklam, jeśli nie pozwolisz im uniknąć ekspozycji będą niezadowoleni i mogą połączyć niezadowolenie z Twoim produktem. Wydasz pieniądze na dotarcie do ludzi, którzy nie są zainteresowani Twoim produktem.
2. Jeśli ich wkurzysz albo oszukasz będą Ci dokuczać parodiując Twoją reklamę i odradzając Twój produkt innym. To zaboli.
3. Jednak jeśli reklama będzie udana to jest szansa, że ludzie sami wpadną na pomysł, żeby rozmawiać o Twoim produkcie i osiągniesz zamierzony efekt. Potrwa to dłużej i będzie trochę więcej kosztować, dlatego lepiej zacznij od marketingu w sieciach społecznych.

[To pierwszy z (być może) cyklu artykułów o marketingu internetowym. Postaram się pisać z sensem, ale też kontrowersyjnie, bo ten nowy marketing dopiero się tworzy. Będę wdzięczny za wszelkie uwagi, przy czym za negatywne nawet bardziej. Jeśli chcecie zamieścić coś ad vocem, a przypadkiem nie macie bloga, zapraszam na pwrzosin [at] gmail.com.]
Komentarze (6)
Windows XP z licencją na drugie życie
 Oceń wpis
   

Microsoft wprowadza dwie nowe licencje na Windows XP (Home i Pro) - obie dotyczą odnowionych komputerów. Teraz Twoja firma teoretycznie może wziąć stary komputer wyczyścić w nim dysk, odkurzyć obudowę i sprzedać go nowemu klientowi razem z nowiutką licencją na XP. Żadnego szukania zgubionej dawno płyty OEM, podklejania starego certyfikatu i zastanawiania się czy cesja licencji jest zgodna z prawem.
Tylko teoretycznie jest tak pięknie, bo wszystko to musi zrobić MAR - czyli autoryzowany przez MSFT odświeżacz komputerów.
Być może jest to krok w dobrym kierunku, bo według danych Microsoft rynek wtórny to 28 milionów komputerów (to 10% całego rynku). Nowe licencje mogą pozwolić na łatwiejszy dostęp małych firm w ubogich krajach do tanich komputerów i ograniczyć zanieczyszczenie środowiska wyrzucanym sprzętem.
Z drugiej strony mogą być tylko dodatkową niepotrzebna biurokracją, bo komputer można samemu oczyścić, wgrać Linuxa i sprzedać albo oddać bez zawracania głowy licencjami.

[via Engadget/InformationWeek]
Komentarze (0)
1 | 2 | 3 | 4 |
Ankieta
Co stanie się z telewizorami?
Zostaną wyparte przez komputery PC
Przejmą funkcje komputerów PC
Razem z PC znikną z rynku
Będą się rozwijać niezależnie od komputerów
Nie mam zdania na ten temat
Mam inne zdanie (komentarz pod wpisem)
O mnie
Piotr Wrzosiński
Piotr Wrzosiński
Najnowsze wpisy
2011-10-03 10:41 W zeszłym tygodniu pod nowym adresem
2011-09-25 18:20 Minął kolejny tydzień
2011-09-19 11:07 Podsumowanie tygodnia
2011-09-12 13:37 Przedruk i przeprowadzka
2011-09-02 17:36 Wybierz swój e-book!
Najnowsze komentarze
2015-02-24 18:33
KamilDawid:
Minął kolejny tydzień
Mam nadzieje, że to nie będzie koniec bloga. Zapraszam
2014-10-08 04:36
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://gamesfree4flash.blogspot.com/[...]
2014-10-08 04:34
Thank you:
Nie ukradliśmy tego HTC z Windows Mobile. Serio.
Thank you http://downloadgamesair.blogspot.com/[...]